<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069</id><updated>2012-01-25T12:40:33.082+01:00</updated><category term='miłość'/><category term='Twierdza Boyen'/><category term='dom'/><category term='przeszłość'/><category term='tolerancja'/><category term='Mazury'/><category term='biuro'/><category term='krwiodawstwo'/><category term='uczucia'/><category term='depresja'/><category term='bohater'/><category term='podróż'/><category term='Szczecin'/><category term='spacer'/><category term='kultura'/><category term='wspomnienia'/><category term='sen'/><category term='alergia'/><category term='sałatka'/><category term='pamięć'/><category term='kulinaria'/><category term='rejs'/><category term='rasizm'/><category term='wiara'/><category term='życie'/><category term='praca'/><category term='zazdrość'/><category term='święta'/><category term='uczulenie'/><category term='zdrowie'/><category term='wino'/><category term='mama'/><category term='polityka'/><category term='Warszawa'/><category term='atopowe zapalenie skóry'/><category term='krew'/><category term='wybór'/><category term='serial'/><category term='bzy'/><category term='prawko'/><category term='śmierć'/><category term='przyjaźń'/><category term='zakupy'/><category term='emocje'/><category term='magia'/><category term='kobieta'/><category term='kosmetyczka'/><category term='sztuka'/><category term='przyszłość'/><category term='zima'/><category term='Giżycko'/><category term='metro'/><category term='społeczeństwo'/><category term='kuchnia'/><category term='parytet płci'/><category term='filozofia'/><category term='plityka'/><category term='wybory prezydenckie'/><category term='architektura'/><category term='prawo jazdy'/><category term='kolej'/><category term='historia'/><category term='świat'/><category term='poezja'/><category term='flirt'/><category term='żebractwo'/><category term='wena'/><category term='uroda'/><category term='religia'/><category term='noc'/><category term='pogoda'/><category term='kawa; kuchnia'/><category term='AZS'/><category term='atopia'/><category term='koszmar'/><category term='rodzina'/><category term='marzenia'/><category term='jesień'/><category term='hobby'/><category term='Smugglers'/><category term='zapach'/><category term='mężczyzna'/><category term='książki'/><category term='Anna Jantar'/><category term='leczenie'/><category term='wróżby'/><category term='pory roku'/><category term='dziecko'/><category term='wybory parlamentarne'/><category term='kot'/><category term='żagle'/><category term='nalewka'/><category term='los'/><category term='Dexter'/><category term='związek'/><category term='maj'/><title type='text'>Jot eS</title><subtitle type='html'>Ściśle - luźne zlepki słów.</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>239</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-314633437106810678</id><published>2012-01-25T12:40:00.000+01:00</published><updated>2012-01-25T12:40:33.088+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='depresja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='związek'/><title type='text'>Depresja</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Depresja to taka choroba co zżera duszę człowieka i pozostawia ziejąca pustką dziurę. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Z depresją tak naprawdę walczy się samemu i to jest najtrudniejsze. Pomimo wsparcia bliskich, czy nawet lekarzy, to problem siedzi w konkretnym człowieku i on sam, tylko i wyłącznie może z tym coś zrobić.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Często słyszymy teksty typu, „mam doła”, „nic nie ma sensu”, „nie mam już siły z tym walczyć”, „już nie mogę”, „nie chce mi się”, „nie zależy mi już”, „mam depresję”. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Jako, że Polacy mają narzekanie we krwi bagatelizujemy te sprawy, a to niestety poważne sygnały.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Mam depresję, no i co? No i uświadomienie sobie tego problemu to pierwszy krok. Mało kto decyduje się na pomoc specjalisty, dzięki któremu poza faktyczną diagnozą i pomocą można otrzymać także wsparcie farmakologiczne. Przeważnie chory zaszywa się w domu, po cichu liczy na pomoc rodziny, przyjaciół, ale to niestety nie zdaje egzaminu. Użalanie się nad sobą przynosi odwrotne skutki. Trzeba działać pomimo tego, że się nie chce. Trzeba ruszyć się z miejsca, pomóc sobie.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Najbliżsi „depresanta” też nie mają łatwego życia. Choroba kładzie się cieniem także na nich. Często ze wszystkich sił starają się go zmotywować do działania, pocieszają, szukają pozytywów, mobilizują, wyszukują rozwiązania, ale jeśli ten stan trwa długo, to w końcu braknie im sił i cierpliwości. Zaczyna ich złościć ślamazarność i utyskiwanie. Jeszcze w przypadku kobiet granice są przesunięte, ale mężczyzna bardzo szybko zostaje skrytykowany za użalanie się nad sobą, co prowadzi do zaniżenia oceniany, a w efekcie pogarsza jego stan.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Takie są moje doświadczenia w tym względzie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-314633437106810678?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/314633437106810678/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=314633437106810678&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/314633437106810678'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/314633437106810678'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2012/01/depresja.html' title='Depresja'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-1401718034177319025</id><published>2012-01-24T14:25:00.002+01:00</published><updated>2012-01-24T14:25:58.567+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='społeczeństwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dziecko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kobieta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='związek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mężczyzna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rodzina'/><title type='text'>o krok od szaleństwa</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Będzie nieskładnie, będzie chaotycznie i nie wesoło. Muszę z siebie wylać ten potok czarnych myśli, bo zupełnie w nim utonę. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;W naszym społeczeństwie na barkach kobiety zawsze spoczywał ogromny ciężar. To tak zwana ”płeć słaba” wciąż w większym zakresie odpowiada za prowadzenie domu, wyżywienie i scalanie rodziny. To kobieta myśli o tym by budować więzi rodzinne i społeczne, dbać o swoich bliskich, ich zdrowie i samopoczucie. W dzisiejszych czasach dochodzi do tego jeszcze jeden czasochłonny i stresujący obowiązek, utrzymywania domu i rodziny. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Pisałam już wcześniej o tym, że zachwianie ról społecznych powoduje wielki chaos w życiu młodych osób. Coraz trudniej jest zbudować trwały związek oparty o dialog i partnerstwo. Kobiety nie spełniają oczekiwań mężczyzn, czy to w płytkim zakresie urody, czy też innych aspektach, a mężczyźni nie spełniają oczekiwań kobiet z powodu braku pracy, samodzielności, czy innych wartości mniej lub bardziej przyziemnych. Samotność to choroba, która zbiera żniwo późno, ale jego pokłosie jest przerażające… Brak więzi rodzinnych, brak dzieci, brak opieki, poczucia bezpieczeństwa, wsparcia, miłości i przyjaźni… Bez tego nasza cywilizacja nie może przetrwać. Wszystko staje na głowie, kobiety walczą o mężczyzn, a faceci mazgają się i stają się coraz bardziej nie przystosowani. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Z przerażeniem uświadomiłam jednak sobie, że to odwracanie ról nabrało takiego tempa i skali, że zmiana, a całą pewnością dojdzie do jakiegoś przełomu w życiu społecznym, nie nastąpi w przeciągu pokoleń, ale w zaledwie kilka lat. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Coraz więcej jest wokół mnie kobiet, które walczą o to, by utrzymać nie tylko siebie i swoje dziecko, ale także swojego partnera, który nie jest ani ojcem biologicznym, ani formalnym, zaślubionym partnerem kobiety. Cierpliwość tych kobiet i zaradność mężczyzn bywa różna… Niestety bywa tak, że kobieta staje przed wyborem pomiędzy szczęściem dziecka, a własnym i co za tym idzie przed decyzją czy ma zatrzymać partnera, czy rozstać się z nim… z powodów… praktycznie wyłącznie materialnych... Smutne to i przykre, gdy brak środków do życia powoduje wykluczenie społeczne kolejnej osoby. Ni powinno tak się dziać w „państwie demokratycznym”. Galopujące bezrobocie dotyka coraz szerszej rzeszy młodych ludzi, absolwenci szkół średnich i studiów walczą o jakiekolwiek zatrudnienie, o jakiekolwiek pieniądze, które jeśli już szczęśliwie dostaną to i tak nie starczą na samodzielne życie. Coraz częściej bez pracy zostają ludzie w kwiecie wieku, trzydziesto i czterdziestolatkowie, którymi rynek pracy jest przesycony… Być może w tej chwili łatwiej o pracę dla kobiet, ale to w dużej mierze dlatego, że to właśnie one potrafią schować dumę do kieszeni i w razie potrzeby podjąć się „gorszej”, czy po prostu gorzej płatnej pracy. One muszą utrzymać siebie, dziecko… bywa, że także jego. Mężczyźni zostają bezradni na placu boju… To nie sprzyja budowaniu więzi… &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Wyzysk pracodawców i praktycznie żadna pomoc ze strony państwa generuje patologiczne relacje, w których kobieta ponosi całkowitą odpowiedzialność za rodzinę, a mężczyzna spychany jest na margines. Dochodzi już do tego, że pary nie formalizują związków ze względu dziecko, to znaczy dla dobra dziecka. Dzieje się tak tylko dlatego, że mają szanse otrzymać minimalne korzyści materialne… Minimalne, bo są kroplą w morzu potrzeb, na tyle jednak znaczącą kroplą, że przelewa ona kielich…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;To chore, nasze społeczeństwo chyli się ku upadkowi.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;A ja chcę tylko, AŻ, żyć spokojnie i godnie z moim ukochanym, mieć rodzinę, przyjaciół, swoje życie…&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-1401718034177319025?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/1401718034177319025/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=1401718034177319025&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/1401718034177319025'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/1401718034177319025'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2012/01/o-krok-od-szalenstwa.html' title='o krok od szaleństwa'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-707022220216064387</id><published>2012-01-23T11:34:00.000+01:00</published><updated>2012-01-23T11:34:48.725+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kobieta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='związek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miłość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mężczyzna'/><title type='text'>Symbioza</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Symbioza. Związek idealny. Nie mylić z pasożytnictwem! Symbioza to relacja dająca dwóm gatunkom obopólną korzyść bez wykorzystywania jednej strony kosztem drugiej. Tak w ramach przypomnienia lekcji biologii, przyrody, czy co tam kto w szkole miał. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Naszła mnie taka przyrodnicza refleksja dziś, ze mój związek to taka naturalna symbioza właśnie. Kobieta, Mężczyzna, splatanie, tworzenie, budowanie… we dwoje.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Symbioza moja jest piękna, choć czasem i owszem, bywa trudna… dla obydwu stron. Wszak &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;każde z nas ma swoje wady, problemy, urazy, a będąc w takiej bliskiej relacji nie może się to nie odbić na partnerze. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Czasami mi ciężko z tym bagażem, ale świadomie zdecydowałam się wziąć na siebie odpowiedzialność, nie tylko za siebie, ale i za niego… Gdy mi tak źle, to myślę ile serca i cierpliwości dostałam już w moich złych dniach od R. Ile wsparcia i opieki. Jak ja bym przez to przeszła bez niego? Nie mam pojęcia.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Dlatego na przekór wszystkiemu i wszystkim będę z radością trwała w tej mojej pięknej symbiozie. Bo to moje miejsce i mój człowiek. Dobrze mi tak. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-707022220216064387?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/707022220216064387/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=707022220216064387&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/707022220216064387'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/707022220216064387'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2012/01/symbioza.html' title='Symbioza'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-3820820523238881409</id><published>2012-01-13T15:14:00.000+01:00</published><updated>2012-01-13T15:14:43.344+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kobieta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='związek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miłość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mężczyzna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rodzina'/><title type='text'>Maby Maby</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Zabawne jak to się człowiekowi zmienia, że to, czego sobie nie tak dawno temu nie życzył teraz staje się upragnionym i wyczekiwanym celem. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Może już niebawem się ziści. Mam taką nadzieję. Wiem, że teraz będzie wymagało to pewnego przygotowania, ale na razie jestem pełna entuzjazmu. Rewolucja - chyba dobrze się z nią czuję.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-3820820523238881409?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/3820820523238881409/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=3820820523238881409&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/3820820523238881409'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/3820820523238881409'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2012/01/maby-maby.html' title='Maby Maby'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-2457723847270070087</id><published>2012-01-08T14:09:00.002+01:00</published><updated>2012-01-13T15:05:36.300+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przyjaźń'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przyszłość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='związek'/><title type='text'>New Life</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przełom. Rewolucja, a może po prostu naturalny rozwój, dorastanie, dojrzewanie... sama nie wiem. W ciągu ostatnich tygodni wydarzyło się tyle niespodziewanych, nieoczekiwanych i niesamowitych rzeczy, że trudno jest mi się w tej rzeczywistości odnaleźć, choć bardzo mi się ona podoba.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wkroczyłam w nowy etap życia, przekroczyłam magiczny wiek 30 lat i doskonale czuję się w tej nowej dekadzie. Jestem pewna, że czekają mnie teraz najlepsze lata... W najlepszym towarzystwie. Obietnice i plany jakie zrodziły się w tym dniu będą dla mnie priorytetem i celem w nadchodzącym czasie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sylwester był dla m nie jak podróż sentymentalna... Jednocześnie odmłodził mnie o ładnych parę lat i przypomniał co jest ważne. No i był śnieżny - na przekór wiosennej aurze jaka króluje tej zimy. Dowód poniżej. Wszystkie te emocje w zestawieniu z niedawnymi urodzinami stanowi szaleńczą mieszankę. Czeka mnie zatem sporo pisaniny na blogu żeby zachować te piękne wspomnienia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Wszystkiego dobrego w Nowym, 2012 roku. Jestem pewna, że będzie on niezwykle udany!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-jkttBmFXuKA/TwmVpnw4sVI/AAAAAAAAB5Y/j0Lxn20TAOE/s1600/Asia+Snow.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="214" src="http://3.bp.blogspot.com/-jkttBmFXuKA/TwmVpnw4sVI/AAAAAAAAB5Y/j0Lxn20TAOE/s320/Asia+Snow.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;foto by Ula Wróblewska&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-2457723847270070087?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/2457723847270070087/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=2457723847270070087&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/2457723847270070087'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/2457723847270070087'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2012/01/nwe-life.html' title='New Life'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-jkttBmFXuKA/TwmVpnw4sVI/AAAAAAAAB5Y/j0Lxn20TAOE/s72-c/Asia+Snow.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-4018379140418520443</id><published>2011-11-22T14:47:00.000+01:00</published><updated>2011-11-22T14:47:54.889+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='emocje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kobieta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><title type='text'>Zawieszona</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Zawieszona. Wyszłam z siebie. Patrzę z boku, z dystansu,&amp;nbsp;na osobę skromną własną. Zawieszona. Patrzę tak sobie, możliwie obiektywnie i nie za bardzo podoba mi się to, co widzę… Bo widzę:&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Zmęczenie, &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; tab-stops: 171.0pt;"&gt;Opada powili na ramiona jak zwiewny szal, ledwie ledwie wyczuwalne muśnięcie… Potem zaś&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;kładzie się na barkach wyczuwalnym już ciężarem. Początkowo niewielkim, zauważalnym tylko, ale... Ale z czasem rozrastającym się potężnie, stającym nie do uniesienia… Przytłacza, wrasta w węzły napiętych mięśni.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; tab-stops: 171.0pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; tab-stops: 171.0pt;"&gt;Znużenie, &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; tab-stops: 171.0pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; tab-stops: 171.0pt;"&gt;Otumania mnie, osnuwa umysł mgłą, czy siwym dymem. Cokolwiek to jest ogranicza pole widzenia, pole osądu i zrozumienia. Nieostro, ale jednak widzę, że nuda, rutyna, lepią bezbarwne kalkomanie dni... Otępia mnie to w dosyć błogi, acz podejrzanie niebezpieczny sposób…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; tab-stops: 171.0pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Zrezygnowanie,&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Siła pętająca od środka obolałą duszę. Zamykam się&amp;nbsp;w sposób aż bolesny. Bo czuję, czuję, że&amp;nbsp;tak bardzo nie mam ochoty, najmniejszej nawet.&amp;nbsp;Jeszcze bardziej nie mam czasu, pędzę, lecę, gnam za każdą minuta, która mija bezpowrotnie jak sekunda... Zdecydowanie nie mam siły, ani odrobiny. I już chyba nie mam krzty cierpliwości,&amp;nbsp;wybucham coraz to większą furią pod byle pretekstem.&amp;nbsp;No i z&amp;nbsp;całą pewnością nie mam chęci… do niczego. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Co za letarg bezsensowny i pusty. Widzę, widzę, patrzę, rozumiem, ale ruszyć się nie mogę. Słup soli skamieniały. Może ta świadomość jednak mnie poruszy i cały ten bezsensowny kokon w jakim siedzę skruszy. I polecę wolna, silna, pełna wiary, nadziei, miłości... Jak dawniej.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Muszę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-4018379140418520443?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/4018379140418520443/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=4018379140418520443&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/4018379140418520443'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/4018379140418520443'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2011/11/zawieszona.html' title='Zawieszona'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-9080689056917138972</id><published>2011-11-16T14:08:00.000+01:00</published><updated>2011-11-16T14:08:06.378+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kot'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dom'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miłość'/><title type='text'>Loki Zielonoślepi Kotołak Mechaty Pręgowany</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Z wielkim smutkiem, ze skowytem w duszy wręcz muszę poinformować, że moja sytuacja z Kotołakiem skomplikowała się niestety. Wszystko przez dosłownie &lt;metricconverter productid="1 milimetr" w:st="on"&gt;1 milimetr&lt;/metricconverter&gt;. Będziemy walczyli, będę walczyła jak lew, znaczy lwica, za i o mojego chowańca mechatego. Trzymajcie kciuki. Zostało ostatnie podejście. Jeśli ten pomysł nie wypali... Kotołak będzie szukał nowego opiekuna&amp;nbsp;z wielkim i czułym serduchem. &lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Cholernie mi z tym źle.&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-9080689056917138972?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/9080689056917138972/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=9080689056917138972&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/9080689056917138972'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/9080689056917138972'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2011/11/loki-zielonoslepi-kotoak-mechaty.html' title='Loki Zielonoślepi Kotołak Mechaty Pręgowany'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-7639725309323703256</id><published>2011-11-02T11:07:00.002+01:00</published><updated>2011-11-02T11:11:50.887+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='społeczeństwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wybór'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wybory parlamentarne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rodzina'/><title type='text'>Let`s Vote!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Czy prawdziwe polskie przyjęcie rodzinne może się obyć bez chociażby odrobiny politykowania? Nie może! Z racji zawodu w moim życiu prywatnym jak ognia&amp;nbsp;unikam wszelkich dyskusji politycznych. Jednak przy rodzinnym stole, zwłaszcza w okresie wyborów, jest to zagadnienie nader chętnie roztrząsane. Ostatnio sprawiło mi nawet swego rodzaju radość, to znaczy, obśmiałam się w duchu, no bo na głos, przy stole, no nie wypadało mi przecież. Pozwoliłam sobie jednak na porozumiewawcze uśmiechy z cichymi sojusznikami.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Jeden z moich wujków, pan starszy, więc trochę go to usprawiedliwia, wygłosił teorię spiskową, której nie powstydziłaby się jedna z wiodących partii politycznych. Aż dziw, że nie umieścili tego w żadnym swoim spocie wyborczym. Już wyjaśniam o co chodzi. Wuj z nieukrywanym przejęciem i zachowaniem pełnej powagi instruował zgromadzonych, że na wybory trzeba koniecznie chodzić z własnym, osobistym, sprawnym długopisem. Należy mieć swój zaufany sprzęt, gdyż istnieje realne zagrożenie, że długopisy w punktach wyborczych zawierają atrament sympatyczny, bądź też można je wywabić w inny sposób i na takich oczyszczonych kartach stawiane są rzekomo zupełnie inne krzyżyki, a zatem głosy są zmieniane. Teza ta, skądinąd nie pozbawiona pewnego uroku wywołała spore poruszenie. Na poparcie tejże historii przytoczone zostały przez resztę rodziny poczynania rad osiedlowych, w których wyniki głosowania nader często zmieniają się w zależności od układu i z demokracją nie mają nic wspólnego. Ale to już zupełnie inna bajka. &lt;br /&gt;Ja może ciut naiwnie jeszcze wierzę w demokrację… pamiętam jednak sławne „trzy razy tak”, więc teza wujka wywołała we mnie jednak pewien niepokój. Nie sądzę też, by wymyślił ją sam. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Reasumując, na kolejne głosowanie, tak na wszelki wypadek, chyba pójdę z własnym długopisem ;)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-7639725309323703256?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/7639725309323703256/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=7639725309323703256&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/7639725309323703256'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/7639725309323703256'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2011/11/lets-vote.html' title='Let`s Vote!'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-7680235614779675494</id><published>2011-11-02T10:49:00.000+01:00</published><updated>2011-11-02T10:49:30.946+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='śmierć'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pamięć'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rodzina'/><title type='text'>Wszystkich Świętych</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Zawsze uwielbiałam cmentarze. Nie czuję się na nich ani obco, ani niespokojnie. Pewnie dlatego, że stosunkowo późno zaczęły mi się kojarzyć ze stratą, choć zawsze wiedziałam, że są miejscem ostatniego spoczynku naszych bliskich. Mimo, iż doświadczyłam już bólu jaki niesie ze sobą śmierć członka rodziny, wciąż lubię nekropolie. Szczególnie we Wszystkich Świętych, gdy wokół płoną tysiące zniczy, słodki zapach barwnych chryzantem miesza się z chłodnym aromatem jesieni i rześkie powietrze niesie ze sobą coś… przeszłość, przyszłość… jakby na chwilę znikał czas. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Jako dziecko nie mogłam się doczekać tego dnia. Wybieranie wiązanek, kwiatów, zniczy, wszystko to budowało nastrój radosnego oczekiwania. Na co? Na tą chwilę gdy draska zapałki rozświetla się żywym ogniem, ogniem, który powoli obejmuje knot świecy i zapalony znicz, ciepłe światełko, jest gotów by rozświetlić pamięć o tych, których już z nami nie ma. Uwielbiałam te chwile, pełne nieziemskiego ciepła. Czułam i nadal czuję w tym momentach bliskość moich przodków. Nie tylko ich zresztą. Mam taki zwyczaj, który kultywuję co roku. Zapalam znicz na opuszczonym grobie, dla kogoś, o kim inni, z tych, bądź innych powodów zapominają… I niezmiennie, jak co roku, czuję ciepło w sercu.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Od dziecka lubiłam też, gdy przy rodzinnych pomnikach spotykaliśmy się z dalszymi kuzynami. Pośród rozmów łowiłam opowieści dziadków o tym kim byli ich rodzice, rodzeństwo, koledzy, te momenty były jak niesamowita wyprawa w przeszłość. Po odwiedzeniu grobów zawsze zbieraliśmy się na wspólny obiad i opowieści płynęły dalej… Powoli wypały się, jak świece…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Zawsze zadziwia mnie jak niedaleko w przeszłość sięga nasza pamięć. Wiemy kim jesteśmy, kim są nasi rodzice, dziadkowie, czasami i pradziadkowie, ale tutaj, na tym pokoleniu z przełomu XIX i XX wieku nasza pamięć często zanika. Powoli zaciera się historia rodziny i z pokolenia na pokolenie coraz trudniej ją odtworzyć… Da się to zrobić, wspólnym wysiłkiem i na pewno warto… &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Takim monumentem ku pamięci dla mnie nagrobki, krypty, mauzolea. W moim odczuciu one są stawiane właśnie dla żywych, nie dla umarłych. Rozumiem ideę godnego pochówku, zgodnego z wiarą, czy kulturą i popieram ją całym sercem, ale… Wielobarwne marmury, dostojne granity, pięknie zdobione litery, ciepłe fotografie w odcieniach sepii, to wszystko ma zatrzymać w pamięci żywych obraz tych, którzy są już po drugiej stronie. Im wystarczy tylko i aż: ciepły płomyk naszej krótkiej ludzkiej pamięci. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-7680235614779675494?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/7680235614779675494/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=7680235614779675494&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/7680235614779675494'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/7680235614779675494'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2011/11/wszystkich-swietych.html' title='Wszystkich Świętych'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-5688876481456866396</id><published>2011-10-28T09:11:00.002+02:00</published><updated>2011-10-28T09:11:25.986+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dom'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchnia'/><title type='text'>Ciepełko</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;W kuchni mamy ciepłą, barwną jesień. Jakoś tak się w tym roku ułożyło, że właśnie tu zrobiło się naprawdę przytulnie. Zawsze lubiłam moją kuchnię, choć teraz urządziłabym ją nieco inaczej, to i tak doskonale się w niej czuję i lubię w niej spędzać czas. Uwielbiam wspólne gotowanie, zwłaszcza, że z R doskonale bawimy się przy tej okazji. Niektóre osoby jak biorą się za pitraszenie to wolą własnoręcznie przygotować wszystko od początku do końca. My jakoś tak współdziałamy, że nawet nie trzeba się umawiać co kto robi, to się dzieje i już. Robimy coś pysznego. Ostatnimi czasy tak nas poniosło, że poza winem naprodukowaliśmy kilka nalewek. Do tego dostaliśmy kilka słoików przepysznej marynowanej papryczki od mamy R, a moja mamcia przywiozła mi z działki bukiet &lt;span style="mso-bidi-font-weight: bold;"&gt;miechunki (miechunka rozdęta&lt;/span&gt;)&lt;span style="mso-bidi-font-weight: bold;"&gt; która ma piękne pomarańczowe owoce, niby wydmuszki. Wisi sobie teraz na kuchennym oknie i razem z karafkami pełnymi nalewek, papryczkami i Banaczkiem wina poniżej tworzy bardzo ciepłą i urokliwą kompozycję. Dobrze mi w takim otoczeniu. Domowo, serdecznie, miękko.&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-5688876481456866396?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/5688876481456866396/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=5688876481456866396&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/5688876481456866396'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/5688876481456866396'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2011/10/ciepeko.html' title='Ciepełko'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-2766494264924770433</id><published>2011-10-28T08:52:00.000+02:00</published><updated>2011-10-28T08:52:41.053+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przyjaźń'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='związek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miłość'/><title type='text'>Na przekór wszystkim bogom wpadamy w ogień</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Staram się być optymistką, chociaż są momenty, gdy absolutnie mi to nie wychodzi. Czasami przez to, że za bardzo przejmuję się innymi ludźmi, czy mam za dużo na głowie, a czasami przez to, że jestem za mało asertywna. W zasadzie wszystko to się ze sobą łączy. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Lubię ludzi i to mnie czasami gubi. Jestem po prostu za dobra. Leciałam na każde zawołanie gdy komuś działa się krzywda. Ostatnio gdy musiałam się zająć własnymi sprawami i zaczęłam mówić nie, to wywołałam święte oburzenie. Bo do dobrego człowiek szybko się przyzwyczaja i, niestety, co za tym idzie, przestaje to dobro cenić. Moja otwartość została ostatnio wystawiony na ciężką próbę. Nałożyło się kilka spraw i pożaliłam się komuś bliskiemu. Zamiast wsparcia usłyszałam „wreszcie pojawiła się rysa na Twoim idealnym związku”. Zatkało mnie. Co to ma być? Albo zupełnie ogłuchłam, albo w tym głosie zabrzmiała nuta satysfakcji? Zgłupiałam. Nie mam pojęcia co z tym fantem zrobić. Wiem tylko, że muszę wrócić do sprawdzonej metody, trzymać buzię na kłódkę i swoje problemy zatrzymać dla siebie. Tylko, że nie na tym polega przyjaźń. Najwyraźniej ta relacja nią nie była. Mam totalny mętlik w głowie, ale jestem za bardzo zmęczona roztrząsaniem takich spraw. Niech się dzieje, po prostu niech się dzieje, ja jakoś dam radę. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Wracając do rysy, to i owszem pojawiła się, ale bez kilku ostrych tarć nie oszlifuje się diamentu. Poleciałam górnolotnie! A co – czasami sobie pozwolę, w końcu to mój blog jest.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Niedowiarkom pokazuję wirtualny jęzor :P&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-2766494264924770433?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/2766494264924770433/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=2766494264924770433&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/2766494264924770433'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/2766494264924770433'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2011/10/na-przekor-wszystkim-bogom-wpadamy-w.html' title='Na przekór wszystkim bogom wpadamy w ogień'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-2944779143981554755</id><published>2011-10-19T10:29:00.000+02:00</published><updated>2011-10-19T10:29:54.447+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przyjaźń'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jesień'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pory roku'/><title type='text'>Recepta na jesień.</title><content type='html'>Moja Karolcia kocha jesień. Ma na jej punkcie bzika. Zawsze miała. I teraz zaraziła mnie optymizmem, właśnie w ten ciemny, zimny i mokry październikowy dzień. Już nie czuję chłodu. &lt;br /&gt;Jesień. Każdy lubi w niej te ciepłe dni, gdy ostatnie&amp;nbsp;letnie promienie przebijają się przez rześkie powietrze, pod stopami szeleści dywan ze złotych, miedzianych i karminowych liści, wśród nich połyskują klejnoty jesieni, żołędzie, kasztany… i jeszcze ten zapach dymu, taki górski, lekko wędzony. Lubię. Tak, taką jesień to i ja lubię, owszem. &lt;br /&gt;Ale jest jeszcze druga strona jesieni, wieczny deszcz, chłód, słota, łyse gałęzie smutnych drzew, matowa zwiędła trawa… Ten obrazek już nie napawa takim optymizmem. Ale i na to Karola ma remedium. Tak oczywisty, ale przypomnę. Zaleca się ciepły, pełen serdeczności i miłości dom. Dom, w którym płoną wonne świece, w ulubionym kubku czeka&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;pyszna herbata… albo i gorąca czekolada. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Jeśli jeszcze w tym wszystkim jest ktoś, do kogo można się przytulić, to pełnia szczęścia gotowa. Faktycznie taka chwila potrafi przepędzić ponurą ciemność precz. Niech więc nasze domy będą jesienią szczególnym sanktuariom szczęścia, pełnym śmiechu przyjaciół, miłości, blasku, aromatu i smaku. Bo do takiego małego, osobistego raju aż miło wracać. Tak można nabrać sił i uzbroić się w ciepło, cierpliwość i uśmiech. Trzymajcie się!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-2944779143981554755?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/2944779143981554755/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=2944779143981554755&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/2944779143981554755'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/2944779143981554755'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2011/10/recepta-na-jesien.html' title='Recepta na jesień.'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-7460832950996514850</id><published>2011-10-13T11:56:00.001+02:00</published><updated>2011-10-13T12:03:49.743+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dexter'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bohater'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='serial'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hobby'/><title type='text'>Dexter</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: #9fc5e8; font-size: 10.5pt;"&gt;Wciągnęłam się w serial o seryjnym mordercy. Szczerze się sama sobie dziwię, bo generalnie nie jestem wielbicielką seriali. Jak do tej pory jest to drugi taki przypadek w moim życiorysie. Jako, że w naszej telewizji jest właśnie prezentowany sezon 6 rzeczonej serii to postanowiłam nadrobić zaległości i obejrzeć wszystko od początku. I tak kolejny tydzień spędzam wieczory (R oczywiście też),&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;z Dexterem w jego wielowarstwowym, pokręconym świecie. Są momenty gdy udaje mi się przewidzieć nadchodzące wydarzenia i cieszę się jak dziecko, ale scenarzyści postarali się żeby widz nie czół się pewnie i co jakiś czas przeżył szok, fundują takie zwroty akcji jakich absolutnie się nie spodziewam. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: #9fc5e8; font-size: 10.5pt;"&gt;Darzę pewną sympatią postać głównego bohatera, który według mnie jest kwintesencją „superhero” naszych czasów. Sam pomysł postaci nie jest nowy, już od dziesięcioleci lansowana była przecież postać samotnego mściciela, który na własną rękę walczy ze złem i chroni niewinnych, często wchodząc w konflikt z oficjalnymi przedstawicielami prawa. Od Robin Hooda począwszy, przez Supermana, Spidermana, Batmana, po inne tym podobne postaci. Teraz również mamy bohatera, który co prawda nie ma super mocy, nie jest szczególnie bogaty, ale pomimo, albo może dzięki swoim mrocznym pragnieniom i psychicznym zwichnięciom staje się samotnym rycerzem sprawiedliwości. Z upodobaniem tropi i zabija innych bezwzględnych morderców, prowadzi podwójne życie i boryka się z problemami z tego wynikającymi. Realizm tej postaci, osadzonej we współczesnej rzeczywistości nadaje jej jednak niepowtarzalny wymiar. Jestem urzeczona tym na pozór bezuczuciowym, niezwykle skomplikowanym i skrytym bohaterem. Jego starania o to by jednocześnie uchodzić za zupełnie zwykłego człowieka i regularnie karmić potwora jaki w nim żyje wciągają błyskawicznie. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: #9fc5e8; font-size: 10.5pt;"&gt;Teraz po zakończeniu 4 serii mam jeszcze większy głód. Z jej zakończeniem ciężko mi się pogodzić i nie mogę się doczekać rozwiązania tego nowego problemu w kolejnych odcinkach. Tak to i ja odkrywam swojego mrocznego pasażera razem z Dexterem. Polecam. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-0sMKwgrekTk/Tpa1y0yeFCI/AAAAAAAAB44/-NPQhhQiwf8/s1600/dexter-6-poster.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span style="color: #9fc5e8;"&gt;&lt;img border="0" height="320" oda="true" src="http://3.bp.blogspot.com/-0sMKwgrekTk/Tpa1y0yeFCI/AAAAAAAAB44/-NPQhhQiwf8/s320/dexter-6-poster.jpg" width="242" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-7460832950996514850?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/7460832950996514850/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=7460832950996514850&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/7460832950996514850'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/7460832950996514850'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2011/10/dexter.html' title='Dexter'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-0sMKwgrekTk/Tpa1y0yeFCI/AAAAAAAAB44/-NPQhhQiwf8/s72-c/dexter-6-poster.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-1535456427613947039</id><published>2011-10-13T11:02:00.001+02:00</published><updated>2011-10-13T12:04:48.359+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='atopowe zapalenie skóry'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='alergia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zdrowie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='uroda'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='uczulenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='AZS'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='atopia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kosmetyczka'/><title type='text'>Sposób na jesienną apatię.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: #d5a6bd; font-size: 10.5pt;"&gt;Chociaż wrzesień&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;okazał się cieplejszy niż oficjalne miesiące letnie i rozpieszczał nas ciepełkiem i piękną pogodą, to już październik pokazał pazurki, szczypie chłodem, smaga deszczem i wyraźniej daje do zrozumienia, że mamy już jesień.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: #d5a6bd; font-size: 10.5pt;"&gt;Wraz z kapryśną aurą spadła na wszystkich apatia, żeby nie powiedzieć depresja. Ja, jako, że ma huk roboty, padam z zupełnie innego powodu niż przesilenie. Udziela mi się jednak ponury nastrój R i muszę jakoś sobie z tym radzić. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: #d5a6bd; font-size: 10.5pt;"&gt;Poradziłam sobie po kobiecemu, co polecam wszystkim paniom, panom, tym wyzwolonym również. Już mówię (piszę) Wam w czym rzecz i co mi tak humor poprawiło. Wczoraj po południu byłam u kosmetyczki i dosłownie przeżyłam zmartwychwstanie!&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 14.5pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: #d5a6bd; font-size: 10.5pt;"&gt;Moja Pani od urody jest sama w sobie niezwykłą osobą, bo na sam jej widok od razu się odprężam. Jest młodą, bardzo inteligentną, zadbaną kobietką, o kojącym głosie i złotych rękach! Ma ogromną wiedzę z zakresu kosmetologii i nawet z moją atopową skórą radzi sobie świetnie. Tak więc udałam się do salonu kosmetycznego, który dla mnie jawi się jako istne sanktuarium spokoju. Oddałam się całkowicie relaksowi. Spokojna muzyczka w tle, ciepły kocyk i troskliwa opieka, tego mi było trzeba. Zupełnie odpłynęłam w kremy rozświetlające, regenerujące, nawilżające, całość zwieńczyła maseczka kawiorowa i to co lubię najbardziej, bardzo przyjemny masaż twarzy. Jeśli istnieje raj, to muszą mieć tam kosmetyczkę! Wyszłam z salonu totalnie rozluźniona i zrelaksowana. Nawet zimna mżawka nie zrobiła na mnie wrażenia. Tego mi było trzeba, gorąco polecam!!! Cała przyjemność kosztowała mnie ciut, ale skoro R wypala kilka stów miesięcznie, to nie będę sobie odmawiała dbania o siebie. Tyle, że on się truje, a ja regeneruje. Jak tu dotrzeć do tego uparciucha żeby nie robił krzywdy sobie i innym, nie wiem… ale i tak cieszę się tym, że całkowicie się zregenerowałam. I to w niewiele ponad godzinę!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-1535456427613947039?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/1535456427613947039/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=1535456427613947039&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/1535456427613947039'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/1535456427613947039'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2011/10/sposob-na-jesienna-apatie.html' title='Sposób na jesienną apatię.'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-1342500523635535925</id><published>2011-10-03T11:37:00.003+02:00</published><updated>2011-10-03T11:39:00.256+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przyjaźń'/><title type='text'>Co się stało z Lajakami?</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Pamiętacie naszą grupę LAJAK.PMG®? Lajaki się przetasowały, podzieliły, pomnożyły, zsumowały, dzieje się u nas oj dzieje się. &lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: center;"&gt;- L –&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;L i K, żyją sobie razem, śmiem sądzić, że w o niebo lepszej komitywie niż rok, czy dwa temu. L i K i obydwa A nie mieli kontaktu z J przez jakiś czas. Ale teraz L, K i J trzymają się razem.&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: center;"&gt;- A –&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;jedno A zupełnie od nas odpadło i się nie poczuwa zupełnie do podtrzymywania jakiejkolwiek formy znajomości.&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: center;"&gt;-J –&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;jot jest, jak wspomniałam wyżej jakiś czas orbitowało sobie niezależnie, bo znalazło sobie ® i z tym ® układało sobie świat. Teraz J skleiło się znów z &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;L i K, więc wszystko wraca do starego porządku.&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: center;"&gt;-A –&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;drugie A jest dziwnie nieobecne. Jak odpadło J to było wciąż przy L i K i nawet wprowadziło nowe J, ale to nowe J nie wchodzi w reakcję jak stare J i chyba dlatego ostatecznie to A jakoś się wyobcowało. Ze swoim J.&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: center;"&gt;- K –&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;za to K jest z L i trzyma się świetnie, jakoś tak tonując i łagodząc sytuację miejscami. Taka moja subiektywna opinia.&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: center;"&gt;- . –&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;„kropek” ma się dobrze, zmienił tymczasowo miejsce zamieszkania, ale jest takim samym mechatym kotołakiem jak zawsze.&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: center;"&gt;- P –&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;pan P jest lajakiem honorowym i choć czysto platonicznie, to jest z nami duchowo wraz z żoną, córkami i kotami.&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: center;"&gt;-M –&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;M ma się dobrze, trzyma się z J, mimo różniastych życiowych turbulencji daje sobie radę. &lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: center;"&gt;-G –&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;akurat G zupełnie nam odpadło i to zarówno te pierwotne, jak i przysposobione, najwyraźniej G nie jest lajakom pisane.&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: center;"&gt;-® -&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;stare „R” poszło swoją drogą i w sumie to bardzo dobrze, szczerze życzymy powodzenia. Za to nowe „R” jest z J i jest bardzo, ale to bardzo dobrym, spajającym składnikiem tej gromadki, bo poza tymi dwoma A to na nowo się klei cały skład kajakowy.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Tak to się miewa LAJAK.PMG®… Być może znów LAJAK.PM®… W każdym razie tyle u lajaków. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-1342500523635535925?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/1342500523635535925/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=1342500523635535925&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/1342500523635535925'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/1342500523635535925'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2011/10/co-sie-stao-z-lajakami.html' title='Co się stało z Lajakami?'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-7914317525894892503</id><published>2011-10-03T10:22:00.001+02:00</published><updated>2011-10-03T10:26:38.995+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nalewka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wino'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchnia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='związek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulinaria'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pory roku'/><title type='text'>Veni, Vidi, Vino!!!</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Tyle się ostatnio dzieje, w pracy, w domu, wśród przyjaciół i znajomych, że nawet nie mam chwili czasu żeby usiąść i napisać kilka słów na blogu. A jest o czym pisać, jest. Aktywna ta jesień. Nie wiem nawet od czego zacząć, więc żeby na wstępie było lekko i przyjemnie to będzie o winie.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Po 2 latach przerwy wróciłam do domowego wytwórstwa i razem z R. nastawiłam wino. Nasze Pierwsze Wspólne Wino. Czujecie emocje… Uwielbiam robić coś wspólnie z nim, coś twórczego, cokolwiek. Wspólne gotowanie jest w czołówce. No a wspólne uprawiane winiarstwo… Musi wyjść i musi być pyszne! Wino będzie z tradycyjnie już „uczciwie kradzionych” winogron. No bo co spadnie na naszą stronę płotu, to w świetle prawa nasze jest. A że zwisało, i już prawie spadało, to żeśmy zebrali… W domku nastąpiło wielkie czyszczenie i ugniatanie! Po łokcie się urobiliśmy, choć pewnie powinniśmy byli po kolana… Nie zmieścilibyśmy się jednak w wiaderku we dwoje. Tak sądzę. Wolałam nie ryzykować. Pyszna zabawa w każdym razie… tyle, ze cała kuchnia się kleiła od słodkiego soku. Potem tylko odrobina wody, cukier i kilka dni spokoju…&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;A po kilku dniach wielkie odcedzanie! I znów bałagan nieziemski, &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;przelewanie, wciskanie, w ruch poszły sitka, lejek i &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;cała gaza jaką miałam w domu. W końcu wino w kolorze malinowym (!?!) zostało zlane do gąsiorków. Teraz bulgocze sobie pod stołem w kuchni i fermentuje dalej. Trzymam kciuki żeby było tak dobre jak Lajak! Też trzymajcie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-i5ijIDBMVOM/TolxrIPZZ9I/AAAAAAAAB4w/Fsn0j2JjHF8/s1600/vin.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" kca="true" src="http://3.bp.blogspot.com/-i5ijIDBMVOM/TolxrIPZZ9I/AAAAAAAAB4w/Fsn0j2JjHF8/s320/vin.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Na wszelki wypadek R. wziął się jeszcze za produkcję nalewek i okazało się, że mój mężczyzna ma kolejny talent. Kukułeczka była wspólnym pomysłem, wyszła bardzo smaczna, tylko mocna pioruńsko, ciut ją zatem złagodzimy. Za to nalewka miodowo cytrynowa jest po prostu nieziemsko pyszna, idealna w proporcjach i świetnie rozgrzewa. Jesteśmy gotowi na najsroższą zimę!&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;W planach jest jeszcze jedna nalewka i coś mi mówi, że dziś się za nią zabierzemy! &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Na oknie w kuchni pachną zioła i owoce pigwowca, pod stołem bulgocze wino, w salonie rozsypałam kasztany… Kocham jesień!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-7914317525894892503?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/7914317525894892503/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=7914317525894892503&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/7914317525894892503'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/7914317525894892503'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2011/10/veni-vidi-vino.html' title='Veni, Vidi, Vino!!!'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-i5ijIDBMVOM/TolxrIPZZ9I/AAAAAAAAB4w/Fsn0j2JjHF8/s72-c/vin.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-875094033796834762</id><published>2011-09-21T11:56:00.002+02:00</published><updated>2011-09-21T11:56:25.947+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='społeczeństwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Anna Jantar'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca'/><title type='text'>Głupi ludzie</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Głupi ludzie mają łatwiej. Głupi ludzie nie negują rzeczywistości, głupi ludzie zastanawiają się nad tym co robią, czy jakie będą tego konsekwencje. Głupi ludzie nie widzą w jakiej sytuacji się znajdują. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Głupi ludzie mają łatwiej. Głupi ludzie są jak czołgi, brnął do przodu, nie ważne jak, ważne, że idą. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Głupi ludzie mają łatwiej. Głupi, nie upośledzeni, dla jasności. Bo Ci tak zwani upośledzeni to wcale głupi nie są, doskonale wiedzą co jest grane i w jakiej sytuacji się znajdują. Niestety.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Dlaczego ja nie mogę być zwyczajnie głupia? I przebijać się tą tępą głupotą do przodu? I nie rozkminiać tego co się dzieje?&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Łatwiej by mi było. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Tylko wtedy nie byłoby tego bloga, ani wielu innych fajnych rzeczy, zdarzeń… szkoda by było. No ale głupiemu nie byłoby szkoda. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Durna ta moja gdybania dziś. Wybaczcie. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Głupia ja. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-875094033796834762?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/875094033796834762/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=875094033796834762&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/875094033796834762'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/875094033796834762'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2011/09/gupi-ludzie.html' title='Głupi ludzie'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-3304862817689337540</id><published>2011-09-20T11:59:00.000+02:00</published><updated>2011-09-20T11:59:01.664+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wybór'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='los'/><title type='text'>Mniejsze zło - c.d., czyli jak zakpił ze mnie los</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Czasami człowiek łamie sobie głowę nad wyborem, aż tu ni stąd ni zowąd los sam rozwiązuje mu dylemat. Niestety w międzyczasie człowiek, w mojej skromnej postaci, zdążył już przegryźć się przez temat i wybrać jedną z opcji. W efekcie chichot losu odbija się echem w mojej głowie… Na pewne przypadki nie sposób nic poradzić. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-3304862817689337540?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/3304862817689337540/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=3304862817689337540&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/3304862817689337540'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/3304862817689337540'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2011/09/mniejsze-zo-cd-czyli-jak-zakpi-ze-mnie.html' title='Mniejsze zło - c.d., czyli jak zakpił ze mnie los'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-6579266189910920083</id><published>2011-09-15T18:56:00.001+02:00</published><updated>2011-09-15T18:56:25.590+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='społeczeństwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca'/><title type='text'>Opcje</title><content type='html'>Opcja pierwsza - siedź na d... i nie marudź&lt;br /&gt;Opcja druga&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - zrób sobie dziecko&lt;br /&gt;Opcja trzecia&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - droga wolna&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ot i tyle z moich poważnych rozmów... Perspektywy rozwoju zawodowego dla niezamężnej kobiety w kwiecie wieku i swoich możliwości. Budujące, nieprawdaż?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-6579266189910920083?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/6579266189910920083/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=6579266189910920083&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/6579266189910920083'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/6579266189910920083'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2011/09/opcja-pierwsza-siedz-na-d.html' title='Opcje'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-6802414582359276747</id><published>2011-09-15T10:35:00.000+02:00</published><updated>2011-09-15T10:35:01.572+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca'/><title type='text'>Iść dalej</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Dopada czasami człowieka taki moment, gdy chcąc nie chcąc musi coś zmienić w swoim życiu. I chociaż boję się, to muszę zaryzykować. Jak zwykle odwlekam decyzję do ostatniej chwili, ale czuję już jak szur zaciska mi się na szyi, walczę o każdy oddech. Dosłownie duszą mnie uczucia kłębiące się i rozrastające się we mnie niebezpiecznie w ostatnich dniach. Od nadmiaru żalu, złości, bezsilności, beznadziei tracę dech. Brak realnej perspektywy wyrwania się z ich objęć zmusza mnie do radykalnych zmian. I choć ryzykuję bezpieczeństwo i wygodę, to jednak wolę poświęcić je dla prawdziwej satysfakcji… Zimno mi…&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-6802414582359276747?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/6802414582359276747/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=6802414582359276747&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/6802414582359276747'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/6802414582359276747'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2011/09/isc-dalej.html' title='Iść dalej'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-6860439031250599833</id><published>2011-09-15T09:24:00.000+02:00</published><updated>2011-09-15T09:24:15.667+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='społeczeństwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kultura'/><title type='text'>Zawalibaba</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Jakiś czas temu w Warszawskim metrze zorganizowano akcję „lewa strona wolna”. Jeśli ktoś nie wie, chodzi o to, żeby na schodach ruchomych ustawiać się po prawej stronie, a lewą zostawić dla tych osób, które się śpieszą i z chęci, czy też musu muszą po schodach ruchomych iść. Dzięki temu nie muszą przepychać się między innymi pasażerami. System zadziałał świetnie i działa w zasadzie do tej pory. Z małymi wyjątkami. Co i rusz natykam się na „lewym pasie” na starszą panią, która skutecznie blokuje swoją siwowłosą osobą całe schody. I nawet uprzejme „przepraszam panią” nie odnosi skutku, gdyż rzeczona pani jest permanentnie głucha. Ewentualnie może łypnąć złym okiem, coś zaburczeć (pewnie „you shall not pass”), ale na to, że się przemieści nie ma co liczyć.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Co ciekawe rzadko spotyka się panów starszych uparcie zagradzających drogą… Mam nadzieję, że na stare lata nie będę taką złośliwą zawalibabą. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-6860439031250599833?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/6860439031250599833/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=6860439031250599833&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/6860439031250599833'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/6860439031250599833'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2011/09/zawalibaba.html' title='Zawalibaba'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-4474501936158439629</id><published>2011-09-12T16:48:00.004+02:00</published><updated>2011-09-15T18:43:46.248+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przyjaźń'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wybór'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='żagle'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='związek'/><title type='text'>mniejsze zło</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="color: #d5a6bd; font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 9pt;"&gt;Jestem rozdarta. Utknęłam w martwym punkcie i za nic nie umiem podjąć decyzji. Co gorsza wiem, że jakkolwiek w końcu bym nie postąpiła,&amp;nbsp;a zadecydować się muszę,&amp;nbsp;to i tak nie będzie to rozwiązanie, które by mnie w pełni satysfakcjonowało.&lt;br /&gt;Chcę jechać na dwu dniowy rejs kończący sezon. Zdeklarowałam się, że wezmę w nim udział jeszcze w czerwcu i całe lato było to dla mnie oczywiste. Nawet termin pokrywający się z urodzinami mojej mamy byłby do przełknięcia gdyby nie jeden zasadniczy element układanki. Mężczyzna. Przez te kilka miesięcy nawet przez myśl mi nie przeszło, że mój partner, który dzieli moją pasję do żeglarstwa odmówi wzięcia udziału w tym wyjeździe. I to z jakiego powodu? Mętne tłumaczenie tuszuje prawdziwy powód, który wyczuwam boleśnie pod woalem kłamstwa. Cóż. W sumie rozumiem, ale jestem bardzo rozczarowana.&lt;br /&gt;Mogę jechać sama, to znaczy nie sama, a ze znajomymi i bawić się, żeglować i łapać ostanie letnie powiewy, czy deszcze, nie ważne, ważne, że pod żaglami... Ale.&amp;nbsp;&amp;nbsp;Ale wiem, że przez cały czas nie opuści mnie męcząca świadomość, że jego przy mnie nie ma. Że mimo tego, że pozwolił mi jechać (bo wie jak kocham żagle, no i nie przywiąże mnie liną do kaloryfera),&amp;nbsp; to wiem, że ufa w to iż nie skorzystam i zostanę.&lt;br /&gt;A jak zostanę... Odbierzemy mamę z lotniska, po południu wyprawimy małe przyjęcie urodzinowe, spędzimy czas razem... a część mnie będzie usychała z tęsknoty za żaglami. Część mnie będzie umierała ze wstydu za nie dotrzymane słowo. Część mnie będzie&amp;nbsp;tonąć w&amp;nbsp;żalu... &lt;br /&gt;Nie wiem co&amp;nbsp; mam zrobić. Nie lubię takich sytuacji. Znów to ja poświęcam to co kocham... dla tych których kocham... a miało być tak, że dzielę się tym co kocham z tym kogo kocham.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-4474501936158439629?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/4474501936158439629/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=4474501936158439629&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/4474501936158439629'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/4474501936158439629'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2011/09/mniejsze-zo.html' title='mniejsze zło'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-1188874297022963095</id><published>2011-09-05T13:09:00.002+02:00</published><updated>2011-09-05T13:09:21.548+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='leczenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przyjaźń'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kobieta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='związek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miłość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mężczyzna'/><title type='text'>Życie to nie bajka</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Relacje międzyludzkie to nigdy nie jest łatwy temat. Ilu ludzi tyle opinii, ile par tyle historii. A z każdym mijającym rokiem te historie stają się coraz bardziej złożone, zawiłe, wciągające, czasami wręcz uzależniające. Tak jak ludzie biorący w nich udział. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Są tam dobre wróżki, księżniczki, buntowniczki, jedne paradują w szpilkach, inne w traperach, jedne podróżują wielokonnymi brykami, inne poruszają się po pajęczynie miejskiej sieci transportowej, a jeszcze inne śmigają na dwóch kółkach. U boku jednej stoi książe, u boku innej fantastyczna żaba, lub też (o)błędny rycerz. A czasami bywa tak, że nagle ona jest wredną czarownicą lub też on złym czarnoksiężnikiem toczącym jad w niewinną&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;duszę. Wówczas kończy się bajka, z dnia na dzień zmieniając się w coś mrocznego i złego…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Wiem, że potwornie trudno wyrwać się z więzów takiej toksycznej miłości. Bo człowiek w swej naturze pragnie być blisko drugiego człowieka, umie i chce poświęcać się dla miłości. Tylko nie zawsze powinien. Bo gdy z drugiej strony zamiast czułych słów sypią się wzgardliwe obelgi, w miejsce miłych komplementów zjadliwe złośliwości, a czułość zastępuje niesłuszny gniew, wtedy trzeba się ratować, trzeba uciekać, zanim jad sączony w serce zupełnie je zatruje.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Gdy to zło się dzieje zazwyczaj szybko zdajemy sobie z niego sprawę. Czujemy ból, żal, poczucie niesprawiedliwości ściska żołądek, a niepokój nie daje spać. Mimo wszystko potrafimy jeszcze łudzić się nadzieją na zwrot akcji. Na to, że zły czar pryśnie. Niestety, w życiu nie ma takiej magii, a zło rodzi zło. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Wyrwać się z tego błędnego koła jest najtrudniejszą rzeczą. Bo jest coś co wbrew zdrowemu rozsądkowi, wbrew wszelkim logicznym argumentom trzyma nas w niewoli tego chorego układu. Lęk. Strach. Boimy się. Boimy się straty, to największa ze wszelkich obaw. Boimy się samotności. Boimy się odrzucenia. Boimy się niezrozumienia.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Wszystkie te lęki pętają duszę. Wydają mi się jednak naturalną reakcją. Trudno je pokonać, ale jest pewien sposób by je złagodzić. Jest rodzina, są przyjaciele, którzy wbrew wszystkiemu widzą, czują i rozumieją o wiele więcej niż zbolała dusza może przypuszczać. Są osoby, które dalekie są od oceniania, a pragną pomóc.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Są też dobre wróżki, które potrafią łatać serca i składać roztrzaskane dusze – kryją się za niepokojącym pseudonimem psychologowie. Gdy brak sił by samemu sprostać życiu, swojej zawiłej przeszłości, czy obecnej niezbyt pięknej bajce z nieprawdziwym księciem,/księżniczką… Wówczas taka dobra wróżka naprawdę może zdjąć zły urok i przywrócić jasność umysłu i radość życia. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-1188874297022963095?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/1188874297022963095/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=1188874297022963095&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/1188874297022963095'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/1188874297022963095'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2011/09/zycie-to-nie-bajka.html' title='Życie to nie bajka'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-4200006491798832842</id><published>2011-08-30T11:27:00.002+02:00</published><updated>2011-08-30T11:27:15.258+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='krwiodawstwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='krew'/><title type='text'>Krew II</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Co się odwlecze to nie uciecze. Jak pisałam nosiłam się zamiarem oddania krwi dla mojej znajomej. Całe przedsięwzięcie poszło szybko i sprawnie.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Jako, że była to akcja organizowana w pracy, dostaliśmy od miłego szefostwa transport i o 9 rano wyruszyliśmy do punktu krwiodawstwa. Pojechaliśmy na ul. Saską 63/75. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Najpierw trzeba było wypełnić formularz, 2 strony A4, pytania były między innymi o stan zdrowia, przyjmowane leki, zagraniczne podróże, operacje, ale i tatuaże, kolczyki, życie osobiste oraz partnera. Jednym słowem o wszystko co mogłoby wiązać się z narażeniem potencjalnego dawcy na zakażenie jakimś paskudztwem. Po wypełnieniu dokumentu trzeba było zarejestrować się w okienku, gdzie miła pani zakładała nam na łapki opaski z kodem kreskowym i naszymi imionami, trochę śmieszne, ale widać konieczne. Z rejestracji skierowano nas na wstępną morfologię, a zaraz potem z jej wynikami na badanie lekarskie. Z kilkunastu osób jakie wybrały się oddać krew badania przeszło zaledwie troje, w tym ja. Nie powiem, byłam przejęta, gdy w szatni odebrałam jednorazowy fartuch, batonika i soczek z poleceniem by skonsumować to przed wejściem do ambulatorium. Obdarowana batonikiem, zatem obłaskawiona i uspokojona poszłam na piętro 1 do poczekalni. Cały ośrodek robił na mnie dobre wrażenie. Był odnowiony, jasny, czysty, obsługa, lekarze i panie pielęgniarki wszyscy niezwykle sympatyczni. W poczekalni stały wygodne krzesła a z telewizora na ścianie brzęczał jakiś znośny program. Przed wejściem na salę polecono też napić się jeszcze wody (wszędzie stały dystrybutory) i umyć ręce w zgięciach łokciowych. Z poczekalni można było zajrzeć do ambulatorium, gdzie stało chyba kilkanaście leżanek dla dawców, a przy każdym pacjencie krzątała się pielęgniarka. Gdy poproszono mnie na salę miałam lekkiego pietra, w końcu to mój pierwszy raz… Zapadłam się w fotel i oddałam łapkę pani w białym kitlu. Nie lubię widoku krwi. Całe szczęście tu także wisiały telewizory, mruczało radio, sala była kolorowa, wesoła nawet… Tylko drażniło mnie ciepło własnej krwi spływającej rurką do woreczka umieszczonego na bujance – wadze. Bo dłonie miałam lodowate mimo intensywnego ściskania. Cała ta operacja nie trwała nawet 10 minut, co mnie zaskoczyło bo w tym czasie oddałam prawie pół litra krwi. Już po wszystkim, jak to jak, ja przecież nie mogę bez przeszkód przejść takiego procesu, zasłabłam. Szybko jednak wróciłam do siebie, raz jeszcze zbadał mnie lekarz, a potem mogłam już odebrać paczkę czekolad, pysznych i naprawdę mi potrzebnych. Udało się!!!&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Resztę dnia przespałam. Mój kochany zawiózł mnie do domu i budził tylko na jedzonko, pyszne swoją drogą. Jeszcze ze dwa dni uważałam na siebie, a potem wszystko wróciło do normy.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Cieszę się i coś mi się wydaje, że powtórzę kiedyś tą akcję. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Polecam, choć raz. Bo nigdy nic nie wiadomo. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-4200006491798832842?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/4200006491798832842/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=4200006491798832842&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/4200006491798832842'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/4200006491798832842'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2011/08/krew-ii.html' title='Krew II'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-6243324214907522634</id><published>2011-08-09T12:11:00.001+02:00</published><updated>2011-08-09T12:14:44.379+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='krwiodawstwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='leczenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='krew'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='atopia'/><title type='text'>Krew</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Krew.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Krew nie woda.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Krew to życie.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Stanęłam przed poważnym tematem. Nie napiszę, że przed problemem, bo nie ma się tu co zastanawiać. POTRZEBNA KREW. Dla kogoś, kogo znam, komu w jakimś stopniu zawdzięczam to, że jestem tu gdzie jestem. Teraz mogę się odwdzięczyć.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Miałam pewne obawy, bo moja atopia mogłaby przez lekarzy z centrum krwiodawstwa zostać uznana za przeszkodę dyskwalifikującą mnie jako dawcę. Zadzwoniłam jednak i zostałam wypytana tylko o dwie rzeczy, stan skóry w zgięciach łokciowych (obecnie idealny) i leki. Mogę. Skoro mogę, to pomogę.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Numer telefonu dla zainteresowanych:&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: center;"&gt;&lt;span style="mso-bidi-font-family: Arial;"&gt;&lt;strong&gt;22 514 60 60&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Zgłosiłam się już. Klamka zapadła.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Poza tym, to teraz tak sobie myślę… Że byłam ze dwa razy postawiona w stan gotowości, gdy w mojej rodzinie były operacje, ale pierwszy raz jestem w gotowości dla zupełnie obcej (w sensie nie spokrewnionej ze mną) osoby.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Mam nadzieję, że zbierze się nas jeszcze co najmniej kilkoro. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Mam też wielką nadzieję, że ani ja ani nikt z moich bliskich nie będzie potrzebował tak cennego daru. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Trochę się boję, zawsze mam przeboje z pobieraniem krwi. Za to bezkarnie będę mogła objeść się czekoladą.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Więcej informacji o krwiodawstwie znajdziecie na stronie:&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: center;"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color: #990000;"&gt;&lt;a href="http://www.rckik-warszawa.com.pl/index.php"&gt;http://www.rckik-warszawa.com.pl/index.php&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Szzd1UCuS5U/TkEHmMegcLI/AAAAAAAAB4E/OYTOlQWL0tY/s1600/rckik%255B1%255D.gif" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" naa="true" src="http://3.bp.blogspot.com/-Szzd1UCuS5U/TkEHmMegcLI/AAAAAAAAB4E/OYTOlQWL0tY/s1600/rckik%255B1%255D.gif" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-6243324214907522634?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/6243324214907522634/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=6243324214907522634&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/6243324214907522634'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/6243324214907522634'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2011/08/krew.html' title='Krew'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-Szzd1UCuS5U/TkEHmMegcLI/AAAAAAAAB4E/OYTOlQWL0tY/s72-c/rckik%255B1%255D.gif' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-5069940244663788469</id><published>2011-08-05T09:45:00.000+02:00</published><updated>2011-08-05T09:45:58.079+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sałatka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulinaria'/><title type='text'>Kulinaria</title><content type='html'>Jako, że jestem kobietą, że gotować umiem, ba, nawet czasem lubię, a już najbardziej lubię tzw. cooking party, gdzie to gospodarze z gośćmi razem gotują kolację, to będzie o kulinariach.&lt;br /&gt;Wybieram się na grilla do znajomych i zobowiązałam się przewieźć sałatkę. Tak się zastanawiałam czym by tu ich zaskoczyć, bo już kilka naszych specjalności znają. Przypomniała mi się dość syta (no i zapewne kaloryczna), łatwa sałatka z puszek i kilku innych składników. Ze względu na fasolę można pokusić się o nazwanie jej meksykańską ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Składniki wrzucamy do dużej miski i mieszamy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- puszka białej fasolki w sosie pomidorowym (i od razu mamy sos na całą sałatkę)&lt;br /&gt;- puszka czerwonej fasoli&lt;br /&gt;- puszka groszku&lt;br /&gt;- puszka kukurydzy (opcjonalnie)&lt;br /&gt;- ser żółty (ostry w smaku) pokrojony w kostkę&lt;br /&gt;- 2 lub 3 ogórki kiszone krojone w kostkę&lt;br /&gt;- cebulka krojona w kostkę&lt;br /&gt;- 2 lub 3 ziemniaki ugotowane i pokrojone&amp;nbsp; w kostkę (opcjonalnie)&lt;br /&gt;- trochę pieprzu, soli na mój gust nie trzeba już sypać&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I smacznego jedzącym.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-5069940244663788469?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/5069940244663788469/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=5069940244663788469&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/5069940244663788469'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/5069940244663788469'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2011/08/kulinaria.html' title='Kulinaria'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-8744729194652604801</id><published>2011-08-04T12:04:00.000+02:00</published><updated>2011-08-04T12:04:46.446+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przyjaźń'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróż'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Warszawa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Szczecin'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miłość'/><title type='text'>Mój Szczecin</title><content type='html'>&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;Są takie miejsca na ziemi, gdzie człowiek stawia stopę po raz pierwszy i czuje się jak u siebie w domu. Wszystko jest tam takie jak powinno, powietrze, klimat, ludzie, wszystko wokół choć nowe, to jakieś takie dziwnie bliskie i niemal znajome. Ktoś może powiedziałby, że to reminiscencja naszego poprzedniego wcielenia… A może to właśnie jest to „moje” miejsce we wszechświecie? &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Takie uczucia żywię do Szczecina. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-H6_R7Una--c/TjpuAD7k1PI/AAAAAAAAB38/SM29TtY-R6g/s1600/PICT0022.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-H6_R7Una--c/TjpuAD7k1PI/AAAAAAAAB38/SM29TtY-R6g/s320/PICT0022.JPG" t$="true" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;Za każdym razem gdy przekraczam Odrę i znajduję się na lewym brzegu ogarnia mnie takie żewne uczucie, jakbym w końcu wróciła z bardzo daleka do miejsca, które należy do mnie a ja do niego. &lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;Z całą pewnością ma to także związek z moimi „Szczecinkami”, jednak i bez miłego towarzystwa doskonale czuję się w tym niezwykłym mieście. Tym razem czułam się w nim jeszcze bardziej intymnie, gdyż odkrywałam jego uroki przed moim ukochanym. Z ogromną przyjemnością powiodłam go nad brzeg rzeki, w okolice Akademii Morskiej, by Wałami Chrobrego dojść do „Starego Nowego Miasta”, a potem na Zamek Książąt Pomorskich… Z daleka podziwialiśmy katedrę, zostawiając ją sobie na kolejną wizytę. &lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;Gdy tylko nasz miły przewodnik maił czas zabierał nas w ciekawe zakątki opowiadając o każdym mijanym zakamarku. I tak odwiedziliśmy „Różankę”, czyli ogrody, w których kwitły dziesiątki gatunków róż, z nich przeszliśmy do przepięknego Parku Kasprowicza i klucząc rozmaitymi alejkami dotarliśmy aż do Jasnych Błoni, gdzie rosną wielkie, majestatyczne platany. Uwielbiam tą okolicę. &lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-ftmcuD1qKnc/TjpsV1C3lvI/AAAAAAAAB34/-UR9QVnHiEE/s1600/PICT0149.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-ftmcuD1qKnc/TjpsV1C3lvI/AAAAAAAAB34/-UR9QVnHiEE/s400/PICT0149.JPG" t$="true" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;Prawdziwą perełką jest&amp;nbsp;Szczeciński Cmentarz Centralny, który jest nie tylko miejscem spoczynku zmarłych, ale i miejscem spotkań żywych, stanowiącym swoisty park… Szerokie aleje obsadzone szpalerami potężnych drzew prowadzą nie tylko do klasycznego cmentarza, ale i do wielu miejsc pamięci, pomników, pięknej kaplicy, wielkiej fontanny, lapidarium, niegdyś „gaju urnowego”… Niestety tym razem mocno ograniczony czas nie pozwolił mi pokazać tego niezwykłego miejsca mojemu R… ale jeszcze będzie okazja. &lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;Wieczory spędzone w ciepłej, domowej atmosferze, zabawa z córeczkami przyjaciół, późne rozmowy przy kieliszku wina, to wszytko bardzo nas wyciszyło i zbliżyło nie tylko do siebie, ale i do Szczecina. Żyje się tu o wiele wolniej, pełniej i zdecydowanie spokojniej niż w moim Warszawskim Menzoberranzan. &lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;Kto wie, kto wie, może kiedyś zapuszczę korzenie w zachodniopomorskiej ziemi. Część mojego serca bija właśnie tam. &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-N2DKXSp6rjA/TjpuiWtLaYI/AAAAAAAAB4A/FA3plnwVl1E/s1600/PICT0035.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-N2DKXSp6rjA/TjpuiWtLaYI/AAAAAAAAB4A/FA3plnwVl1E/s320/PICT0035.JPG" t$="true" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;wielka, stara kamienica na pięknym Pogodnie...&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-8744729194652604801?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/8744729194652604801/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=8744729194652604801&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/8744729194652604801'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/8744729194652604801'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2011/08/moj-szczecin.html' title='Mój Szczecin'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-H6_R7Una--c/TjpuAD7k1PI/AAAAAAAAB38/SM29TtY-R6g/s72-c/PICT0022.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-7464811130508014475</id><published>2011-08-04T11:28:00.001+02:00</published><updated>2011-08-04T11:29:57.620+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przyjaźń'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miłość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rodzina'/><title type='text'>W koło.</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Jako, że żyjemy w jakiejś wielkiej kosmicznej kuli, czy też podróżujemy po międzygalaktycznym kole, tudzież spirali wszechświata… łapiecie o co mi chodzi – koło, kręgi itp. W każdym razie nie pierwszy raz zauważam, że moje życie toczy się jak koło fortuny właśnie. Raz jest fantastycznie, raz tragicznie, między jednym a drugim stanem wciąż się coś zmienia, coś się dzieje, jestem w ciągłym ruchu. I to jest najlepsze, ten ruch, bo wierzę, że mimo wszystko brnę do przodu, raz mam z górki, raz pod górkę, ale nie jest to uwstecznianie się. Im większe przeszkody spotykam na tej ścieżce, tym więcej się uczę. A kręgi… Cóż, widzę na przykład jak pewne osoby zbliżają się i oddalają co jakiś czas. Raz jesteśmy bardzo blisko, a za kilka miesięcy dystans rośnie, czasem na krótko, czasem na dłużej, a potem nasze orbity znów się stykają. Cieszę się z tych powrotów. I tęsknię za tymi, którzy teraz są daleko w ten dosłowny sposób i w przenośni.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-7464811130508014475?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/7464811130508014475/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=7464811130508014475&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/7464811130508014475'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/7464811130508014475'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2011/08/w-koo.html' title='W koło.'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-6716871428479818681</id><published>2011-07-23T13:33:00.000+02:00</published><updated>2011-07-23T13:33:23.499+02:00</updated><title type='text'>Mc Donald...</title><content type='html'>Wierzcie lub nie, ale cheesburger to najlepsze antidotum na zespół dnia następnego...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-6716871428479818681?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/6716871428479818681/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=6716871428479818681&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/6716871428479818681'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/6716871428479818681'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2011/07/mc-donald.html' title='Mc Donald...'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-76174548501175695</id><published>2011-07-22T17:58:00.002+02:00</published><updated>2011-10-03T10:31:31.199+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kawa; kuchnia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulinaria'/><title type='text'>Kawa</title><content type='html'>Mam kawową intuicję! Został mi w spadku po współplemieńcu - Demonisi zaparzacz do kawy, tak zwanej włoskiej. Naszło mnie dziś żeby zrobić sobie i swemu takiej smacznej, parzonej, naturalnej kawki. Udało mi się wykopać z piekielnych czeluści szafek kuchennych wspomniany zaparzacz, wyczuściłam to to, poleciałam do sklepu zakupić mieloną kawę (moją ulubioną, aksamitną, łagodną, ale pełną finezyjnego smaku Jacobs Cronat Gold). Szczęśliwa wróciłam do domu i stanęłam przed nie lada łamigłówka. Rozłożyć na części to rozłożyłam, złożyć umiem, ale gdzie ja mam wodę lać, a gdzie kawę sypać?&amp;nbsp; Jako, że instrukcji nie miałam, "wujek google" dawał tylko opis literacki, bez łopatologicznych obrazków, stwierdziłam, że robię na logikę. I zrobiłam i jest pyszna!!!&lt;br /&gt;Dla potomnych piszę co i jak:&lt;br /&gt;Rozkręć, znaczy odkręć podstawę od górnego czajniczka, wyjmij "lejek" z sitkiem.&lt;br /&gt;Do podstawy wlej świeżą wodę (1).&lt;br /&gt;Do podstawy włóż "lejek" z sitkiem.(2).&lt;br /&gt;Do "lejka" nasyp mielonej kawy, tak ze 3 czubate łyżeczki, aby lejek był pełen, nie ubijaj kawy.&lt;br /&gt;Dokręć czajniczek do podstawy, ustaw na najmniejszym palniku na małym ogniu i zoastaw do zagotowania wody.&lt;br /&gt;Gdy zaparzacz zacznie bulgotać, znaczy to, że gorąca para przechodzi przez zmieloną kawę i skrapla się w czajniczku (3) w napój bogów :)&lt;br /&gt;Proste, nie?&lt;br /&gt;No to obrazek jeszcze wkleję:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-1IPVabb3bN8/Tiqw5iCDUHI/AAAAAAAAB3k/bttS3oJ-oto/s1600/kawka.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="256" src="http://1.bp.blogspot.com/-1IPVabb3bN8/Tiqw5iCDUHI/AAAAAAAAB3k/bttS3oJ-oto/s400/kawka.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-7637ELqu_wQ/Timd7Y7iCXI/AAAAAAAAB3g/NAnrAg20DWw/s1600/kawka.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-76174548501175695?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/76174548501175695/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=76174548501175695&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/76174548501175695'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/76174548501175695'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2011/07/kawa.html' title='Kawa'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-1IPVabb3bN8/Tiqw5iCDUHI/AAAAAAAAB3k/bttS3oJ-oto/s72-c/kawka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-5671017602335329641</id><published>2011-07-01T11:25:00.007+02:00</published><updated>2011-07-01T11:41:26.011+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='marzenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Warszawa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='noc'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='związek'/><title type='text'>Lampiony na Podzamczu</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Skusił mnie romantyczny pomysł puszczenia setek lampionów w pięknie, czerwcowe nocne niebo. Pierwszy raz wzięłam udział w tak zwanym „iwencie” (wiem, wiem, „event” się pisze), znaczy w wydarzeniu organizowanym przez grupę ludzi z ogólnoświatowego portalu społecznościowego (tak, tak, ten na literę „F”) i bardzo mi się podobało.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Wybraliśmy się metrem do Ratusza, a stamtąd spacerkiem na Stare Miasto. Gdy byliśmy w połowie drogi do fontann na Podzamczu wypuszczono pierwsze lampiony. Widok był przepiękny, setki światełek popłynęło łagodnie w granatowe niebo. Już na Podzamczu kupiliśmy swój lampion, w ciepłej, pomarańczowej barwie i udaliśmy się w okolice zmysłowo podświetlonych fontann. Tłum wokół zupełnie mi nie przeszkadzał, panowała wręcz przytulna atmosfera, wszyscy byli w doskonałych nastrojach, zakochani trzymali się za ręce, rodzice spacerowali z zachwyconymi brzdącami, grupy przyjaciół rozsiadły się wokół fontanny… Jednak szybko przestałam zwracać uwagę na otaczający nas szmer, to była nasza chwila. Nasze wspólne sekretne życzenia miały lada moment wznieść się do gwiazd. Wspólnie rozłożyliśmy lampion, starając się nie uszkodzić delikatnego pergaminu, podpaliliśmy lont i czekaliśmy aż kopuła napełni się ciepłym powietrzem. Byłam zaskoczona tym, jak duży był ten nasz płomienny latawiec, miał chyba metr wysokości. Gdy był już w pełni rozwinięty wznieśliśmy go delikatnie góry i uwolniliśmy. Poszybował łagodnie w niebo, w ślad za innymi wielobarwnymi światłami. Bardzo przyjemnie obserwowało się jego lot, powtarzając w myślach życzenie… Obserwowaliśmy go tak długo aż zniknął nam z oczu za koroną drzew. Daleko pofrunął, stał się taki maleńki… Wierzę, że nasze pragnienia się spełnią.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Wzruszyłam się troszkę, choć starałam się nie pokazywać jak bardzo. Ta chwila była magiczna, bo spełniłam swoje małe marzenie, niby takie proste, a tak wiele radości mi dało. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Jeszcze jakiś czas obserwowaliśmy lampiony siedząc na murku fontanny, kolorowe strumienie także dodały tej chwili uroku. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Żal było opuszczać Podzamcze, jednak lampionów było już mniej, choć ludzi wciąż przybywało. Spacer po Starówce nieco nas zmęczył, więc po drodze do domu wstąpiliśmy coś zjeść. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Lubię takie wieczory, spontaniczne, czarujące, proste ale piękne, nie wymuszone… Nasze.&lt;br /&gt;Dziękuję inicjatorom tej akcji, mam nadzieję, że kiedyś to powtórzymy!&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-5671017602335329641?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/5671017602335329641/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=5671017602335329641&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/5671017602335329641'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/5671017602335329641'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2011/07/lampiony-na-podzamczu.html' title='Lampiony na Podzamczu'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-8664042475066475867</id><published>2011-07-01T09:24:00.001+02:00</published><updated>2011-07-01T09:39:18.252+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='społeczeństwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Warszawa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='spacer'/><title type='text'>Szewska Pasja</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Będzie to naprawdę bardzo, ale to bardzo babski post. Tylko kobieta zrozumie ten problem i to kobieta w wysokich obcasach. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Kiedyś już uzewnętrzniłam się w temacie co myślę o Warszawskich chodnikach, ale dla porządku się powtórzę. Otóż większość nie nadaje się do chodzenia po nich w szpilkach. Jacyś architekci bez wyobraźni (na sto procent faceci) upiększają śródmieście brukowanymi placami i chodniczkami z kocich łbów na których nawet w obuwiu sportowym można skręcić kostkę. Eleganckie kobiety, które opanowały sztukę akrobatyki wysoko obcasowej radzą sobie jak umieją, jednak na takim podłożu buty bardzo szybko się niszczą, szczególnie fleki, klinują się w szczelinach w bruku i tam już zostają, a my &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;kalecząc obcasy skaczemy jak te kozice górskie z kamyczka na kamyczek. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Ciekawe, czy skoro miasto płaci kierowcom za uszkodzenia samochodów przez dziury w jezdni, to zwróciłoby mi kasę na ekskluzywne szpilki, które straciły obcas na miejskim bruku? Jakoś nie sądzę. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;No i tak uzbierało mi się 6 par butów z wyrwanymi flekami. Na domiar złego musiałam dziś koniecznie założyć szpilki, bo w pracy wilka feta, a tu wszystko kwalifikuje się do szewca… W dodatku po ostatniej eskapadzie do Przechyłów, którą odbyłam w sandałkach, skaleczyłam się paskudnie o wystającą płytę chodnikową… I bądź tu kobieto mądra, znajdź buty, w których nie odpadnie Ci stopa, są całe i pod kolor garnituru… Ale, ale!!! Przecież mam zapasowe fleki do jednej pary pasujących jak ulał szpilek. Moja przyjaciółka zabawiła się kiedyś w szewca i skoro jej się udało, to czemu by się miało nie udać mnie? Przy użyciu kombinerek i w przypadku jednego buta – obcęg, wyjęłam resztki fleków. Uradowana tym sukcesem zaczęłam montować nowe fleki… niestety słupki na których je umieszczono okazały się za długie… i mój szewski plan wziął w łeb. Raz jeszcze przekopałam szafkę z butami i wyciągnęłam piękne, niebotycznie wysokie szpilki z miękkiej, delikatnej, brązowej skórki. Jestem uratowana!!! Nie zaryzykowałam jednak przejścia w nich po mieście, spakowałam je do torby i do biura przybiegłam w klapkach na ciut niższym obcasie… Teraz siedzę i zgrzytam zębami gdy pomyślę ile zarobi na mnie szewc…&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-8664042475066475867?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/8664042475066475867/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=8664042475066475867&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/8664042475066475867'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/8664042475066475867'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2011/07/szewska-pasja.html' title='Szewska Pasja'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-7712172709694728098</id><published>2011-06-30T15:37:00.000+02:00</published><updated>2011-06-30T15:37:43.712+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='marzenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poezja'/><title type='text'>Lampion do nieba</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="color: #674ea7;"&gt;Mieć marzenia do spełnienia,&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="color: #674ea7;"&gt;Takie małe ot pragnienia,&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="color: #674ea7;"&gt;Gapić się na białe chmury&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="color: #674ea7;"&gt;Gwiazdy liczyć,&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="color: #674ea7;"&gt;W niebie dziury,&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="color: #674ea7;"&gt;Sięgać w słońce wprost rękami&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="color: #674ea7;"&gt;Splatać siebie z promieniami&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="color: #674ea7;"&gt;To fantazje uskrzydlają&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="color: #674ea7;"&gt;Radość życia ubarwiają&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="color: #674ea7;"&gt;A lipcową piękną nocą&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="color: #674ea7;"&gt;Laminami niebo złocą…&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="color: #674ea7;"&gt;W nich wznowimy swe nadzieje&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="color: #674ea7;"&gt;A świat wokół nas pięknieje...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-7712172709694728098?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/7712172709694728098/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=7712172709694728098&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/7712172709694728098'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/7712172709694728098'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2011/06/lampion-do-nieba.html' title='Lampion do nieba'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-7720524351374681327</id><published>2011-06-28T15:02:00.000+02:00</published><updated>2011-06-28T15:02:11.544+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rejs'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Mazury'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='żagle'/><title type='text'>Żagle!!!</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Wróciłam właśnie z rejsu zorganizowanego przez &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;mój ukochany Klub Żeglarski Przechyły, z okazji ich 4 urodzin… Jak zawsze było genialnie, wiało mocno, więc żeglowało się świetnie. Załoga i ta stara i ta nowa zgrała się i zintegrowała idealnie, zarówno na wodzie, jak i na lądzie. O tym, że jedzenie było takie, że na samą myśl mi ślinka cieknie też muszę napomknąć. No, a dzięki sponsorom polecieliśmy praktycznie po kosztach. Pysznie było pod każdym względem.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Jak mi się teraz z powrotem na Mazury chce!!! Cierpię za biurkiem katusze nieziemskie. Tylko myśl o tym, że za niecałe 2 tygodnie znów poczuję wibracje pokładu, zapach wiatru i wody trzyma mnie przy życiu.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;A tymczasem wyżyłam się na moim drugim, tematycznym blogu, który w całości poświęcony jest żeglarstwu i wszystkiemu co się z nim wiąże.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Zapraszam zatem na &lt;a href="http://www.missadmiral.blogspot.com/"&gt;http://www.missadmiral.blogspot.com/&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-gywJRWuVA08/TgnQvkQx81I/AAAAAAAAB1s/9rMSmZcZ-Og/s1600/2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" i$="true" src="http://3.bp.blogspot.com/-gywJRWuVA08/TgnQvkQx81I/AAAAAAAAB1s/9rMSmZcZ-Og/s1600/2.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.missadmiral.blogspot.com/"&gt;http://www.missadmiral.blogspot.com/&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-7720524351374681327?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/7720524351374681327/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=7720524351374681327&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/7720524351374681327'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/7720524351374681327'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2011/06/zagle.html' title='Żagle!!!'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-gywJRWuVA08/TgnQvkQx81I/AAAAAAAAB1s/9rMSmZcZ-Og/s72-c/2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-2534522777284662202</id><published>2011-06-15T11:47:00.000+02:00</published><updated>2011-06-15T11:47:36.973+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przyjaźń'/><title type='text'>Wybiórczo</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Być w paru miejscach na raz, czasami by się przydało, bo wybór nie zawsze jest łatwy…&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-2534522777284662202?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/2534522777284662202/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=2534522777284662202&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/2534522777284662202'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/2534522777284662202'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2011/06/wybiorczo.html' title='Wybiórczo'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-7366504656518808077</id><published>2011-06-06T09:17:00.002+02:00</published><updated>2011-06-06T09:17:59.072+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='społeczeństwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca'/><title type='text'>Śniadanie zawodowca...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mój zmysł powonienia cierpi. Moje poczucie estetyki również. O moim pojęciu biurowej etykiety już nie wspomnę. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Powiedzcie mi ludzie, jak można przy trzydziesto stopniowym upale przynosić do biura wędzone ryby, marynaty, kapustę, jaja, czy inne intensywnie gryzące w nos przysmaki, które ewidentnie powinny być przechowywane w chłodnych miejscach. Po takim urokliwym śniadanku aromat unosi się w pokoju przez pół dnia, a ja nie mam przyjemności się w nim kisić.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zdecydowanie uważam, że wykracza to poza normy biurowego savoir vivreu. Tym bardziej, że dysponujemy pokojem socjalnym, w którym można sobie w spokoju spożywać co tam kto lubi, tyle, że jest on dość daleko od naszego i sympatyczka dań pachnących absolutnie nie da się tam wyprosić. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pozostaje mi zatem zatkać nos, wykonać swoją pracę jak najszybciej i udać się na spacer po korytarzy, gdyż mimo wysokich temperatur jest tam sympatyczniej… &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-7366504656518808077?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/7366504656518808077/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=7366504656518808077&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/7366504656518808077'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/7366504656518808077'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2011/06/sniadanie-zawodowca.html' title='Śniadanie zawodowca...'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-3495039430352608774</id><published>2011-06-02T12:38:00.000+02:00</published><updated>2011-06-02T12:38:08.859+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='związek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miłość'/><title type='text'>Zmagania</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Spadła mi ostatnimi czasy częstotliwość wpisów, choć w mojej głowie szaleje wir myśli, poważnych i ważnych, czasami aż za bardzo, zmagam się zatem z nimi i staram się jakoś je ugłaskać. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Życie – największa przygoda, ma nieprzewidywalne zwroty akcji, które wywracają do góry nogami wszystkie plany, rozgrywają się w nim ciche dramaty, innym razem zaskakują &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;sensacje, zdarzają się w nim prawdziwe komedie, ze śmiechem aż do łez, przetykają je czułe erotyki, liryki, wiersze, czasami istne horrory, czasami błogie sielanki… W tym roku zaznałam już wszystkiego, a to przecież dopiero połowa 2011…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Kolejne wyzwanie jakie stanęło mi, Nam, na drodze jest jeszcze poważniejsze, prawdziwe „dorosłe”… Pierwszy raz jestem w takiej sytuacji i mam nadzieję, że ostatni. Niewiele mogę poradzić, ale bardzo chcę coś z tym zrobić. Piszę ogólnikami, bo sprawa choć dotyczy pośrednio mnie, to jednak nie mam sumienia publicznie o tym&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;mówić. Kto ma wiedzieć – wie. Tak, czy inaczej w takich chwilach moje serce zaczyna wariować, wierzę w to, że miłość to siła napędowa życia, a kocham mocno, prawdziwie, szczerze do bólu. Ufam, że w ciężkich momentach serce będzie opoką, tarczą, schronieniem. Tym jest dla mnie i chcę by było też dla tych, których kocham.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-3495039430352608774?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/3495039430352608774/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=3495039430352608774&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/3495039430352608774'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/3495039430352608774'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2011/06/zmagania.html' title='Zmagania'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-3425067813392039184</id><published>2011-05-23T14:17:00.004+02:00</published><updated>2011-10-03T10:31:00.316+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przyjaźń'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kobieta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='związek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mężczyzna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pory roku'/><title type='text'>w wiosennym deszczu</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Być razem, tak beztrosko i po prostu, iść na spacer ścieżkami brukowanymi historią. Spotkać znajomą duszyczkę, iść razem na piwo, rozmawiać, razem się cieszyć i smucić się razem, ale tylko troszeczkę. A potem we dwoje spacerować w sercu miasta, w wiosennym lekkim deszczu. A gdy zmęczą nas te wędrówki zjeść sobie pyszne conieco siedząc na schodkach wątpliwego przybytku… Po prostu mieć znów naście lat – wspaniałe uczucie.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Dziękuję za nie – R.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-3425067813392039184?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/3425067813392039184/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=3425067813392039184&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/3425067813392039184'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/3425067813392039184'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2011/05/w-wiosennym-deszczu.html' title='w wiosennym deszczu'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-3428759012319547140</id><published>2011-05-17T15:42:00.000+02:00</published><updated>2011-05-17T15:42:43.222+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='związek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miłość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rodzina'/><title type='text'>Tik tak, tik tak</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Nosi mnie. Chce mi się rewolucji, totalnej zmiany. Mój mężczyzna, choć teoretycznie również chce, to naprawdę jest lekko przerażony tym pomysłem, ale ja czuję się gotowa podjąć to wyzwanie, zrobić ten kolejny krok w dorosłość i żyć pełnią… Mam nadzieję, że wszystko potoczy się pomyślnie i będziemy mogli zrealizować to marzenie czerpiąc z niego tyle samo radości. Bardzo bym tego chciała, sama nijak tego nie zrobię… Wiem, że to nieodwracalna zmiana, że to bardzo poważna sprawa, że musimy się do tego przygotować najlepiej jak się da, choć i tak nie unikniemy niespodzianek. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Mam tylko nadzieję, że obydwoje będziemy tak samo pewni tej decyzji. Ja jestem pewna. Ufam, że gdy nadejdzie nasz czas, R., będzie równie mocno przekonany o tym, że jest to największe szczęście w życiu.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-3428759012319547140?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/3428759012319547140/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=3428759012319547140&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/3428759012319547140'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/3428759012319547140'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2011/05/tik-tak-tik-tak.html' title='Tik tak, tik tak'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-4570126349041656761</id><published>2011-05-16T10:06:00.001+02:00</published><updated>2011-05-16T10:06:33.035+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pory roku'/><title type='text'>Wybudzenie z letargu</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Wiosna mi niemal w tym roku umknęła. W wyniku zdrowotnych perturbacji, podwójnej hospitalizacji, zwolnień i tym podobnych atrakcji zupełnie oderwałam się od świata zewnętrznego. Teraz, gdy wszystko powolutku się uspakaja, aż boję się zapeszyć… otwieram oczy i widzę zieleń! &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Uwielbiam maj, kocham zapach bzów, kasztanów, świeżej trawy. Zupełnie niespodziewanie trafiłam z krainy do krainy życia!&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Czuję teraz tą wiosnę każdą cząstką siebie, każdym oddechem ją chłonę, każdym spojrzeniem się nią sycę, każdym krokiem zbliżam się do niej.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Budzi się świat, budzę się ja. I bzy, moje piękne, pachnące, magiczna bzy!!!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-4570126349041656761?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/4570126349041656761/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=4570126349041656761&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/4570126349041656761'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/4570126349041656761'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2011/05/wiosna-mi-niemal-w-tym-roku-umknea.html' title='Wybudzenie z letargu'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-2507596985296984683</id><published>2011-03-23T11:38:00.000+01:00</published><updated>2011-03-23T11:38:24.074+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='atopowe zapalenie skóry'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='alergia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='leczenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przyjaźń'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='AZS'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='atopia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miłość'/><title type='text'>I`m back!!!</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Wróciłam z mroku i cienia, zostawiam za sobą ból.&amp;nbsp;Teraz z&amp;nbsp;nową zadzieją odważnie patrzę w przyszłość. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Siłę i euforię z odzyskania kontroli nad własnym ciałem, nad własnym życiem zrozumieć może tylko ten, kto ją stracił… Nikomu tego nie życzę, trakiej straty...&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Dziękuję z całego serca tym, którzy mnie wspierali w tej walce. Bez Was by się nie udało.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Wróciłam.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-2507596985296984683?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/2507596985296984683/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=2507596985296984683&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/2507596985296984683'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/2507596985296984683'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2011/03/im-back.html' title='I`m back!!!'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-7320318043874393963</id><published>2011-02-22T13:48:00.002+01:00</published><updated>2011-02-22T13:48:35.831+01:00</updated><title type='text'>Chwilowo nie jestem w stanie pisać. Cisza do odwołania...</title><content type='html'>&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-7320318043874393963?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/7320318043874393963/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=7320318043874393963&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/7320318043874393963'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/7320318043874393963'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2011/02/chwilowo-nie-jestem-w-stanie-pisac.html' title='Chwilowo nie jestem w stanie pisać. Cisza do odwołania...'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-4930411280403931212</id><published>2011-02-14T11:55:00.000+01:00</published><updated>2011-02-14T11:55:09.087+01:00</updated><title type='text'>Drobiazgi</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Małe przyjemności, chwile bezcenne.&amp;nbsp;Właśnie te drobiazgi robione dla innych, tylko po to, by wywołać ich uśmiech, sprawiają, że żyje się przyjemniej. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Lubię robić takie niespodzianki, gdy tylko mogę.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-4930411280403931212?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/4930411280403931212/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=4930411280403931212&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/4930411280403931212'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/4930411280403931212'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2011/02/drobiazgi.html' title='Drobiazgi'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-591877708345107118</id><published>2011-02-03T16:35:00.000+01:00</published><updated>2011-02-03T16:35:20.232+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przyjaźń'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='emocje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='uczucia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='związek'/><title type='text'>Poplątane ludzkie losy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Czasami zastanawiam się dlaczego tak się dziwnie w życiu układa, że nasz los splata się z innymi, zacieśnia, wiąże, a potem rozluźnia.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Moja bratnia dusza twierdzi, że to karma, że dany człowiek ma do odegrania w naszym życiu pewną rolę, a gdy ją zakończy odchodzi. Nie do końca się z tym zgadzam. Za bardzo lubię ludzi, przywiązuję się, tęsknię. Choć co do tej szczególnej roli nie mam wątpliwości. Czasami w odpowiednim momencie pojawiają się ludzie, których akurat potrzebujemy. Czasami zapewniają nam poczucie jedności, czasami bezpieczeństwa, a czasami zapewniają rozrywkę. Pojawiają się i znikają, ale ślad zostaje. Zostaje jakaś nikła nić wiążąca nas ze sobą, wspólne przeżycia, wspomnienia. Czasami dzięki temu można się znów odnaleźć. Mimo, że wciąż się zmieniamy, a może właśnie dlatego, mamy sobie wciąż wiele do zaoferowania. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Niektórych tych rozłąk nie rozumiem, niektórych nie chcę zrozumieć, nieliczne świadomie inicjuję. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Wierzę jednak, że każdy z nas ma swoją ścieżkę, każdy z nas kształtuje siebie i swoje otoczenie, więc czasem potrzebuje więcej czasu i przestrzeni. Co nie znaczy, że w tym twórczym uniesieniu nie pamięta o innych. Pamiętam i, jak wspomniałam, tęsknię.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Taka refleksja. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-591877708345107118?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/591877708345107118/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=591877708345107118&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/591877708345107118'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/591877708345107118'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2011/02/poplatane-ludzkie-losy.html' title='Poplątane ludzkie losy'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-7883562380626570244</id><published>2011-02-02T13:51:00.001+01:00</published><updated>2011-02-02T13:56:35.597+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='społeczeństwo'/><title type='text'>Totolotek i polityka</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Głupia gra. Ja po prostu nie umiem w nią grać i zawsze, ale to zawsze, gdy się skuszę, to jest mi później smutno. Naprawdę jest mi przykro, że nigdy nic nie trafiam, jak obstawię dobrze jedną liczbę to wszystko. Widać nie mam za grosz duszy hazardzisty. Zła, zła, zła jestem.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;I jeszcze mnie ktoś wkurzył dziś, tak po oporach pojechał. Jak się odwinę to będzie aż huczało. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Do tego zebrało mi się na refleksje.&amp;nbsp;W naszym pięknym kraju nie widzę innej możliwości na zapewnienie sobie normalnego bytu, jak abstrakcyjne wygranie w totolotka, zwłaszcza w dobie „genialnych” reform. A już dzisiejszy plan pana Balcerowicza powalił mnie po prostu. Nie dość, że przeszło okradanie obywateli z oszczędności (OFE), to pojawiają się pomysły wydłużania wieku emerytalnego, prowadzeniu polityki anty rodzinnej i anty ludzkiej "zlikwidować becikowe i ulgę na internet, obciąć ulgę na dzieci i zmniejszyć zasiłki". Cholera, tu nawet nie będzie Argentyny, czy Egiptu, tu będzie nędza, rozpacz i skrajne upodlenie. Czarno dziś widzę przyszłość RP i moją w niej…&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-7883562380626570244?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/7883562380626570244/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=7883562380626570244&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/7883562380626570244'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/7883562380626570244'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2011/02/totolotek-i-polityka.html' title='Totolotek i polityka'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-8000545535775382471</id><published>2011-01-28T11:25:00.001+01:00</published><updated>2011-01-28T11:27:04.056+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kobieta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poezja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='związek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miłość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mężczyzna'/><title type='text'>Moje Sacrum</title><content type='html'>Jest dokładnie tak jak w piosence:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Niesie tam gdzie ptak (tam gdzie ptak) &lt;br /&gt;Nie najwyższe widzę gwiazdy &lt;br /&gt;a szczęście dają bo jesteś tam &lt;br /&gt;Niesie tam gdzie ja (tam gdzie ja) &lt;br /&gt;do ostatniej przystani dobiłam wysiadam zostaje &lt;br /&gt;Niesie mnie gdzie Ciebie odnalazłam Cie odnalazłeś mnie &lt;br /&gt;Yeah&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wielkomiejski szum, natłok wrażeń &lt;br /&gt;szukam znaku który się okaże drogowskazem &lt;br /&gt;tym razem nie sięgam do książek gazet &lt;br /&gt;mam przeczucie muszę uciec w uczucie &lt;br /&gt;uciec światu w którym wszystko jest jasne &lt;br /&gt;a ludzie cierpią przez swoje aspiracje &lt;br /&gt;jedyne takie święte miejsce &lt;br /&gt;gdzie rozum przegrywa z duszą i sercem &lt;br /&gt;a cały ten tercet wypowiada Twoje imię&lt;br /&gt;poddałem się temu jestem sam sobie winien &lt;br /&gt;to mi nie minie tak szybko tak łatwo &lt;br /&gt;bo jesteś mą ofiarą, nadzieją, zagadką &lt;br /&gt;której nie umiem objąć rozumem &lt;br /&gt;dlatego mam do niej taki szacunek &lt;br /&gt;może zwyczajnie brak mi taktu ale &lt;br /&gt;wierze w Ciebie moje Sacrum &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ref: &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Chce do jednego miejsca na ziemi gdzie &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;problemy przestają mieć znaczenie do&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;obięć których akceptują me słabości &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;do nich pragnę tylko do mej miłości &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Jest na ziemi jedno moje małe miejsce &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;gdzie poza biciem serca nie liczy się nic więcej &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;uciekam tam z moją całą miłością&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;wierze w Ciebie wierze w moje Sacrum&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sacrum bez kontaktu z otoczeniem &lt;br /&gt;oka mgnienie i mogę się przenieść &lt;br /&gt;w inny wymiar pozbawiony pancerza &lt;br /&gt;w który codzienność bezwzględnie uderza &lt;br /&gt;pobłogosław Panie pobłogosław chwile &lt;br /&gt;gdy każdy problem to błahostka &lt;br /&gt;uciekam w moje świętości &lt;br /&gt;w objęcia tych którzy akceptują moje słabości &lt;br /&gt;rodzina o której zawsze marzyłem &lt;br /&gt;dom który był zawsze azylem &lt;br /&gt;miłość to najpiękniejsze Sacrum &lt;br /&gt;więc nie traktuj jej jak kontraktu &lt;br /&gt;który zrywasz kiedy dzień masz gorszy &lt;br /&gt;kiedy zyski chwilowo są mniejsze niż koszty &lt;br /&gt;Sacrum nie zmieni lekki podmuch wiatru &lt;br /&gt;to źródło którego nikt nie może zatruć &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ref: &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Chce do jednego miejsca na ziemi gdzie &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;problemy przestają mieć znaczenie do&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;obięć których akceptują me słabości &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;do nich pragnę tylko do mej miłości &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Jest na ziemi jedno moje małe miejsce &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;gdzie poza biciem serca nie liczy się nic więcej &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;uciekam tam z moją całą miłością&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;wierze w Ciebie wierze w moje Sacrum&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niesie tam gdzie ptak (tam gdzie ptak) &lt;br /&gt;Nie najwyższe widzę gwiazdy &lt;br /&gt;a szczęście dają bo jesteś tam &lt;br /&gt;Niesie tam gdzie ja (tam gdzie ja) &lt;br /&gt;do ostatniej przystani dobiłam wysiadam zostaje &lt;br /&gt;Niesie mnie gdzie Ciebie odnalazłem Cie odnalazłeś mnie &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ref: &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Chce do jednego miejsca na ziemi gdzie &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;problemy przestają mieć znaczenie do&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;obięć których akceptują me słabości &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;do nich pragnę tylko do mej miłości &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Jest na ziemi jedno moje małe miejsce &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;gdzie poza biciem serca nie liczy się nic więcej &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;uciekam tam z moją całą miłością&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;wierze w Ciebie wierze w moje Sacrum...&lt;/strong&gt;"&lt;br /&gt;&lt;div style="height: 0px; margin: 0px; overflow: hidden; position: static;"&gt;&lt;div id="song_revisions" style="margin: -60px 0px 0px;"&gt;12.01.2011 20:35:07 poprawiony &lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Mezo &amp;amp; Kasia Wilk - Sacrum&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-8000545535775382471?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/8000545535775382471/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=8000545535775382471&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/8000545535775382471'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/8000545535775382471'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2011/01/moje-sacrum.html' title='Moje Sacrum'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-6069807144328053284</id><published>2011-01-25T09:33:00.003+01:00</published><updated>2011-01-25T09:52:05.165+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='atopowe zapalenie skóry'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='alergia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='leczenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='uczulenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='AZS'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='atopia'/><title type='text'>Atopowe zmagania c.d.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czasami mam wrażenie, że mam pod skórą jakieś inne stworzenie, inną siebie, która chce wyjść na wierzch i stąd ten cały nawrót atopii. Jak manifestacja jakiejś siły nieczystej, jakbym był jakimś cholernym diabelstwem, czasami tak to czuję gdy znów jestem rozpalona, opuchnięta, a szkarłatna skóra boli nawet przy styczności z ubraniem… Ciężko jest siedzieć, jeszcze mniej komfortowo jest leżeć, najlepiej stać i nie dotykać nawet skrawka skóry. Szkoda, że nie umiem lewitować. Za dużo fantastyki czytam ;)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Fakt jednak, że rumień na plecach przybrał niezwykle fantazyjny kształt, jak jakaś upiorna mapa skarbów, trójwymiarowa i rozpalona... Dzięki kąpielom w emolietach i lekom odrobinę przybladł, ale spanie na plecach, czy na boku wciąż jest dla mnie średnio komfortowe... Walczę dalej, chyba już z przyzwyczajenia, tym razem jednak w duecie z sensowną (jak mi się wydaje) lekarką. Do obecnej baterii medykamentów może dojść leczenie promieniami PUVa (fotochemioterapia), czego bardzo bym chciała, ale najpierw muszę przebrnąć przez badania kwalifikujące do terapii. Trzymajcie kciuki.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Na poprawę nastroju - moje kochane Mazury... Zachód&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TT6PDOzBBfI/AAAAAAAABxU/gavH9Lnhv4w/s1600/IMGP0268%255B2%255D.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" s5="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TT6PDOzBBfI/AAAAAAAABxU/gavH9Lnhv4w/s400/IMGP0268%255B2%255D.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-6069807144328053284?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/6069807144328053284/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=6069807144328053284&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/6069807144328053284'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/6069807144328053284'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2011/01/atopowe-zmagania-cd.html' title='Atopowe zmagania c.d.'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TT6PDOzBBfI/AAAAAAAABxU/gavH9Lnhv4w/s72-c/IMGP0268%255B2%255D.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-1355842530818940883</id><published>2011-01-20T14:23:00.001+01:00</published><updated>2011-01-20T14:24:10.001+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><title type='text'>Związać koniec z końcem - ogarnąwszy.</title><content type='html'>Związać koniec z końcem, niby prosta rzecz, ale końce proste nie są, wiją się, kręcą, plączą i za nic jeden z drugim nie chce współpracować,&amp;nbsp; że już o zbliżeniu nie wspomnę. Bardzo niezależne te końce są. Dokonałam jednak heroicznego czynu, czyli ogarnęłam ten chaos i w nie do końca nawet dla mnie samej zrozumiały sposób jednak te końce porządnym węzłem żeglarskim postanowiłam związać, ba uparłam się i związałam. Ciekawe jak takie złączone będą teraz te końce funkcjonować, czy będą stanowiły zgrabną jedność, czy też będą się rwały. Się zobaczy. Trzymam kciuki. Nie żebym się chwaliła, bo różowo nie jest, uparcie jednak staram się zachować optymizm i mino niesprzyjających okoliczności trzymać się, trzymać się mocno i to nie brzytwy. Ciężkie to, nie powiem, owszem, ale bardzo satysfakcjonujące. Czego nie powiem o paru innych rzeczach, ale to nie dziś. Dziś cieszę się jasną sytuacją i względną kontrolą nad moim małym królestwem. O!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-1355842530818940883?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/1355842530818940883/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=1355842530818940883&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/1355842530818940883'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/1355842530818940883'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2011/01/zwiazac-koniec-z-koncem-orarnawszy.html' title='Związać koniec z końcem - ogarnąwszy.'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-7090841665990282605</id><published>2011-01-17T11:50:00.000+01:00</published><updated>2011-01-17T11:50:43.034+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='emocje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sen'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rodzina'/><title type='text'>Senna mara...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Koszmar, coś co nas przeraża, co trafia do wnętrza i zasiewa strach, niepokój… Bardzo nieprzyjemne doznanie, ta senna mara. Dziś niestety mój świt daleki był od lekkich różowozłotych poranków. Z dręczącej wizji wyrwał mnie błogosławiony dźwięk budzika. To, że sama nie mogłam się wyrwać z objęć Morfeusza spotęgowało tylko moje przerażenie.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Koszmarem jest tracić bliskich, równie straszną rzeczą jest śnić o tym, tak autentycznie, realnie… Wiem, że to tylko sen, zły sen, kłamliwa ułuda, niemniej moja rozpacz w nim była autentyczna. Wiem też, że gdy kiedyś nadejdzie taki dzień, że zabraknie tej jednej z najważniejszych osób w moim życiu, ten ból będzie jeszcze większy niż wyśnione emocje. Wiem, że nikt nie jest wieczny. Jednak nie wyobrażam sobie straty tych opiekuńczych skrzydeł, które czuję nad sobą. Tęsknię jeszcze bardziej za obecnością tegoż anioła, głosem, spojrzeniem, za zwyczajną codziennością, jak sprzed lat… &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Jeszcze mi nieswojo po tej zmorze…&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-7090841665990282605?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/7090841665990282605/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=7090841665990282605&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/7090841665990282605'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/7090841665990282605'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2011/01/senna-mara.html' title='Senna mara...'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-2428020599974136078</id><published>2011-01-13T14:15:00.001+01:00</published><updated>2011-01-13T14:15:58.101+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kot'/><title type='text'>Tupot kocich łap</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Pusto mi w domu. Z powodu mojego zdrówka Kotołak Mechaty Mój wyprowadził się na jakiś czas do mojej Mamy i w efekcie dom stał się w dziwny sposób pusty… Gdyby nie R., to snułabym się jak rasowy zombie i obijałabym się o ściany… Nigdy bym nie podejrzewała, że Kotołak zajmuje aż tyle miejsca nie tylko w moim sercu, ale i wszędzie wokół, w każdym pomieszczeniu, w każdym kącie domu. Tak długo żyjemy razem, że w krew mi weszło poruszanie się w swoistej harmonii z kotem, tak by mu nie zrobić krzywdy, nie nadepnąć, nie przyciąć drzwiami, nie czy zamknąć w szafie. Stworzyłam z nim cała masę codziennych rytuałów i teraz brakuje mi go nawet podczas mycia zębów. Całe szczęście wszystko powolutku (strasznie powolutku, ale jednak, więc uparcie staram się być optymistką) się poprawia. Mam nadzieję, że Kotołak nie obraził się na mnie śmiertelnie za te przymusowe wczasy. Ciekawa jestem co zobaczę w tych oliwkowych ślepiach jak go odwiedzę. Mam nadzieję, choć małą iskierkę radości. Moja Mamcia bardzo przejęła się rolą tymczasowej Kociej Pani. Codziennie opowiada mi co Loki porabiał, co jadł, pił, gdzie spał i widzę, że towarzystwo zwierzaka sprawia jej sporo frajdy, a kot powoli się aklimatyzuje. Martwi mnie tylko, że w swojej trosce o zwierzaka może mi go ciut podtuczyć, a tego to już by było za wiele nawet jak na tą kulę futra. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Tęsknię za moim mechatym stworem, za włażeniem mi na plecy w nocy, za charakterystycznym mraukaniem (coś między pomrukiwaniem, a miauczeniem klasycznym), za delikatnym futerkiem ocierającym się o nogi, za „strzelaniem z dyńki”, za bezkresną zielenią mądrych ślepi i za tupotem kocich łap… Bardzo!!!&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7636nneoI/AAAAAAAABwk/rpSfsQRYeRQ/s1600/loki.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" n4="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7636nneoI/AAAAAAAABwk/rpSfsQRYeRQ/s400/loki.jpg" width="288" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-2428020599974136078?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/2428020599974136078/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=2428020599974136078&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/2428020599974136078'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/2428020599974136078'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2011/01/tupot-kocich-ap.html' title='Tupot kocich łap'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7636nneoI/AAAAAAAABwk/rpSfsQRYeRQ/s72-c/loki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-5830114138462772621</id><published>2011-01-10T16:37:00.000+01:00</published><updated>2011-01-10T16:37:22.529+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przyjaźń'/><title type='text'>tęsknotka mała</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;To, że znaczenie drugiej osoby możemy w pełni docenić, gdy się od niej na jakiś czas oddalimy, wiedziałam już od dawna. Teraz dane mi jest odczuć jak bardzo mi brak kolejnej duszyczki. Dobrze, że to rozłąka tymczasowa, niemniej dłuży mi się ten kolejny tydzień. Wracaj Ty już z tego Twojego raju z ziemi, bo mi świat szarzeje bez Ciebie M!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-5830114138462772621?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/5830114138462772621/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=5830114138462772621&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/5830114138462772621'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/5830114138462772621'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2011/01/tesknotka-maa.html' title='tęsknotka mała'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-6233984617339180511</id><published>2011-01-10T16:22:00.001+01:00</published><updated>2011-01-10T16:24:08.861+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kobieta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='związek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miłość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mężczyzna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>Listy na Wyczerpanym Papierze</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Weszłam w czyjąś prywatność. I to taką jej najintymniejszą strefę. Czułam się z tym trochę niemoralnie. Nie mogłam jednak nic na to poradzić, że historia, na którą natrafiłam urzekła mnie i porwała. Nie było łatwo, bo poznawać czyjeś serce i duszę to zaszczyt, który niesie ze sobą konsekwencje. Tracisz obojętność, zaczynasz czuć to co ta osoba, utożsamiasz się z jej myślami, przeżywasz jej dylematy i decyzje. Musiałam czasami odpocząć od natłoku myśli i emocji jakie odnalazłam w tym małym kosmosie. Czuję, że mam nowych przyjaciół. I nic to, że przeszli już granicę śmierci. Nauczyli mnie inaczej patrzeć na miłość i związek. Szerzej, wyraźniej, dalej. Ale i swobodniej. Pisali o tym całe życie i ich twórczość będzie wiecznie żywa. Agnieszka Osiecka i Jeremi Przybora, piękne barwne dusze, które odkryłam czytając książkę stworzoną przez nich bezwiednie. „Listy na wyczerpanym papierze” polecam każdej wrażliwej duszy, każdemu kto kocha i szuka miłości. Niżej parę technicznych suchych faktów, dzięki którym będziecie mogli ich, Agnieszkę i Jeremiego znaleźć.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Zapraszam do ich świata.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TSsj-xdhNRI/AAAAAAAABvY/Dx8wxlO40lc/s1600/listy.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" n4="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TSsj-xdhNRI/AAAAAAAABvY/Dx8wxlO40lc/s320/listy.jpg" width="243" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Listy na wyczerpanym papierze&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Autor: Agnieszka Osiecka , Jeremi Przybora &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Wydawnictwo: Agora , Październik 2010 &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;ISBN: 978-83-268-0078-8 &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Kategorie: biografie &lt;span class="fontnormal"&gt;&amp;gt; &lt;/span&gt;listy &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt 36pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Książka zawiera nie publikowaną do tej pory korespondencję Agnieszki Osieckiej i Jeremiego Przybory z lat 1964-1966. Wewnątrz oprócz listów także pocztówki oraz fenomenalne zdjęcia. Książka zaczyna się od wstępu Pani Magdy Umer a kończy się tekstami piosenek, które powstały w wyniku uczuć dwojga artystów.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: center;"&gt;Do książki dołączona jest płyta z audiobookiem czytanym przez Magdę Umer i Piotra Machalicę.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: center;"&gt;P.S. Dziękuję Basiu, za piękny prezent!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-6233984617339180511?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/6233984617339180511/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=6233984617339180511&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/6233984617339180511'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/6233984617339180511'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2011/01/listy-na-wyczerpanym-papierze.html' title='Listy na Wyczerpanym Papierze'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TSsj-xdhNRI/AAAAAAAABvY/Dx8wxlO40lc/s72-c/listy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-6160966321419108750</id><published>2011-01-07T10:50:00.000+01:00</published><updated>2011-01-07T10:50:55.397+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dom'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kobieta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='związek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miłość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mężczyzna'/><title type='text'>Na Kanapie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jest takie miejsce na ziemi, inny wymiar życia. Kanapa. Nasz kanapa, to nie jest ot&amp;nbsp;taki sobie&amp;nbsp;mebel, choć nie jest na pierwszy rzut oka jakaś szczególna, to tworzy zakątek zupełnie nie do opisania, kraina szczęśliwości tapicerowana. Gdy wracam ze świata do domu, siadam na niej, u Twojego boku, zatapiam się w spokój, w swobodę i radość z tego że jesteśmy tu, w tej konkretnej chwili, razem. Na tej kanapie się całujemy, pijemy wino i nierzadko jemy, tu słuchamy muzyki, która nam w duszach gra lub oglądamy film, Ty, kot i ja. Między poduszkami i puchatym kocem, między pilotami, klawiatury klawiszami, znajdujemy siebie, Ty mnie, a ja Ciebie. I wiem, że absolutnie wszystko jest na swoim miejscu. Na kanapie.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-6160966321419108750?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/6160966321419108750/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=6160966321419108750&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/6160966321419108750'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/6160966321419108750'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2011/01/na-kanapie.html' title='Na Kanapie'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-1756615375207762652</id><published>2011-01-07T10:33:00.001+01:00</published><updated>2011-01-07T10:33:24.354+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='religia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wiara'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='związek'/><title type='text'>Po ludzku i po Bosku.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Kolęda. Wizyta duszpasterska, w trakcie której duchowni odwiedzają parafian w ich domach. Szczytna idea, szkoda tylko, że obecnie sprowadza się do zmówienia modlitwy, skropienia domu wodą święconą i wręczenia datku… Choć to ostatnie nie jest obowiązkowe. Przynajmniej ja tak czuję. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Co ciekawe księża są prawnie zobligowani do jej (wizyty duszpasterskiej) odbywania, bynajmniej nie w celu pobrania hurtowego wsparcia parafii… Prawo Kanoniczne &lt;span style="mso-bidi-font-style: italic; mso-bidi-font-weight: bold;"&gt;kan. 529 §1, nakazuje:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;„Pragnąc dobrze wypełnić funkcję pasterza, proboszcz powinien starać się poznawać wiernych powierzonych jego pieczy. Winien zatem nawiedzać rodziny, uczestnicząc w troskach wiernych, zwłaszcza w niepokojach i smutku, oraz umacniając ich w Panu, jak również - jeśli w czymś nie domagają - roztropnie ich korygując. „&lt;span style="mso-bidi-font-style: italic; mso-bidi-font-weight: bold;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-bidi-font-style: italic; mso-bidi-font-weight: bold;"&gt;Prawda, że ładne? W tym roku nawet tak było…&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-bidi-font-style: italic; mso-bidi-font-weight: bold;"&gt;Ja naprawdę lubię moją parafię i księży w niej pracujących. Może nie jestem przykładną parafianką, ale staranne katolickie wychowanie i poszanowanie tradycji rodzinnych procentuje. Zawsze ciepło przyjmuję księży. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-bidi-font-style: italic; mso-bidi-font-weight: bold;"&gt;Zawsze podczas tych wizyt zdarzy się coś ciekawego. A to mój kot zaintrygowany strojem gościa wpełznie księdzu pod sutannę, by pojawić się między butami zaskoczonego duchownego, a to moja ówczesna współlokatorka zacznie rozmawiać w księdzem w jego ojczystym, hiszpańskim, języku. W tym roku również było ciekawie. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-bidi-font-style: italic; mso-bidi-font-weight: bold;"&gt;W prawie boskim jestem mężatką, zaś mój partner jest żonaty… Wszystko byłoby pięknie gdybyśmy te święte śluby złożyli sobie wzajemnie. Ale życie jest pełne niespodzianek i nam się akurat tak szczęśliwie splotło, że mimo wielu osobistych wzlotów i upadków odnaleźliśmy w nim siebie i stworzyliśmy Nasz świat, dom, rodzinę. Ksiądz wizytujący Nasz dom lekko się uniósł na szczere wyznanie, że jesteśmy parą nie małżeńską, ale uczciwie stwierdził, że różnie to bywa, każdemu jest pisany inny los i on rozumie, że po ludzku to wszystko jest dobrze, ale nie po Bożemu… Po Bożemu ja i On jesteśmy „wyjęci spod prawa”, gdyż jawnogrzeszymy, cudzołożymy i łamiemy przysięgę małżeńską. I nie ma tu znaczenia, kto kogo okłamał, opuścił, kto założył sprawę sądową… W prawie kanonicznym powinnam… no przynajmniej żyć w czystości i nie wiązać się z nikim. Mało to uczciwe, kopanie leżącego. Cóż, nie kłóciłam się z księdzem, bo znam te prawa, choć uważam je za krzywdzące, nic na nie poradzę. Całe szczęście kapłan też człowiek i naprawdę czułam, że po cichu się z nami zgadza, choć musi nas napominać. Spotkanie nie było długie, jednak zostawiło we mnie pewien ślad. Lekki smutek, żal, poczucie niesprawiedliwości. Bo mnie z tamtym człowiekiem nie łączy żadna święta więź… Za to z R… z R. czuję się szczęśliwa nawet gdy mi smutno, jednym słowem ucisza mój gniew, jednym uśmiechem ogrzewa serce, wiąże ze sobą ciepłem, spokojem, dobrem, czuję to co dzień… I co dzień jestem wdzięczna Bogu, że jesteśmy razem. Wierzę, że ten Wszechmocny doskonale wie jak to jest, w końcu sam ustanowił co jest dobre a co złe… &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-1756615375207762652?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/1756615375207762652/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=1756615375207762652&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/1756615375207762652'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/1756615375207762652'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2011/01/po-ludzko-i-po-bosku.html' title='Po ludzku i po Bosku.'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-6962480055879296099</id><published>2010-12-24T11:39:00.001+01:00</published><updated>2010-12-24T11:40:38.398+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='uczucia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rodzina'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='święta'/><title type='text'>Było dobrze, było źle, dobrze jest.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jako, że ostatnio dałam na blogu upust swojej frustracji chorobą i zmaganiami z bezdusznym systemem „służby zdrowia”, czuję się w obowiązku napisać też kilka zgoła innych, bo miłych rzeczy.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Po pierwsze dziękuję za całe serducho i morze cierpliwości jakie w tych kiepskich chwilach okazujesz mi Ty, mój R.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;W tym całym bajzlu jestem pod wrażeniem jak sprawnie poszło nam przygotowanie się do&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Świąt. Niby prezenty mieliśmy obmyślone, ale czasu na zakupy nie było niemal do końca. W rekordowym czasie udało nam się przytachać ozdoby choinkowe z piwnicy, pójść po drzewko, przytachać je do domu i obsadzić. W czasie gdy nasza choinka oswajała się z nowym otoczeniem ruszyliśmy w miasto, porzucając cztery kółka na rzecz szybszego w tych okolicznościach przedświątecznej gorączki przyrody metra. Po zakupach w centrum udaliśmy się jeszcze po bardziej przyziemne zaopatrzenie do okolicznego sklepu i przytaszczyliśmy te dobra do chatki. Wszystko w 4 godziny, z zegarkiem w ręku. Dumna z nas jestem niesłychanie. Potem to już same przyjemności, ubieranie choinki, naszej pierwszej wspólnej choinki, pakowanie prezentów i testowanie niektórych, ku wielkiej naszej uciesze.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Jeszcze jedna miła chwila zdarzyła mi się wcześniej. W ramach przygotować do Wigilii piekłam jak co roku ciastka. Piekłam maślane gwiazdki i korzenne smakołyki w naprawdę odprężającej, choć oryginalnej atmosferze, gdyż w muzycznym doborowym towarzystwie Carlosa Santany i kieliszkiem szampana na podorędziu. Przyznam nieskromnie, że wyszło pysznie. Tak, zdecydowanie lubię piec ciasteczka. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;W takiej to raz mniej, raz bardziej wesołej atmosferze szykowałam się do naszych pierwszych wspólnych świąt. Nie mogłam doczekać się dzisiejszego dnia. Nawet te kilka godzin w&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;pracy mi nie przeszkadza, bo wiem, że w domu wszystko gra i czekają nas dziś same przyjemności. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Wiem, że nie obędzie się bez wariacji, bo część mojej rodziny jedzie z daleka, nie bez przygód, jak słyszałam. Ufam jednak, że zbierzemy się wszyscy przy wspólnym stole i będzie ciepło, serdecznie i radośnie.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Cieszę się też na Święta z Jego rodzinką, choć mam małą tremę. Sądzę jednak, że wśród tak sympatycznych osób będę się czuła nie gorzej niż u siebie w domu.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Czego jak najserdeczniej życzę i Wam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-6962480055879296099?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/6962480055879296099/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=6962480055879296099&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/6962480055879296099'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/6962480055879296099'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2010/12/byo-dobrze-byo-zle-dobrye-jest.html' title='Było dobrze, było źle, dobrze jest.'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-2254682636040837152</id><published>2010-12-23T11:50:00.000+01:00</published><updated>2010-12-23T11:50:22.426+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='atopowe zapalenie skóry'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='depresja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='uczulenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='AZS'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='atopia'/><title type='text'>Narodowy Fundusz Załamania</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Moja frustracja sięga zenitu. Jestem chora. Mam Atopię. Pogorszenie choroby następuje błyskawicznie a jego efekty są długotrwałe. Czuję, że z dnia na dzień jest gorzej. Dzwonię do kliniki dermatologii… I oczywiście słyszę, że w nagłych wypadkach to przyjmują tylko ze skierowaniem od lekarza pierwszego kontaktu, od 12.00 do 14.00. O tym, by zapisać się jeszcze w grudniu do lekarza mogę zapomnieć.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Więc co? Więc żyłują mnie podatkami, a jak potrzebuję natychmiastowej pomocy, to mam czekać 2 miesiące, aż zamienię się w jeden chodzący strup, a jak już łaskawie jakiś jaśnie pan medyk rzuci na mnie pobieżnie okiem, nie chcąc nawet słyszeć o historii choroby, to w pierwszej kolejności opierdoli mnie, że nie można się doprowadzać do takiego stanu i powinnam przyjść od razu. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Chce mi się wyć, bo jestem wściekła i kompletnie bezsilna wobec tego chorego systemu pseudo służby zdrowia. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Żebym za własną krwawicę nie mogła się leczyć w demokratycznym państwie to jest dopiero chore. Pozostaje mi tylko wylewać żale, bo cóż innego…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Najpierw wizyta u internisty, i prośba o pilne skierowanie na dermatologię, a potem błaganie na dermatologii o przyjęcie przez lekarza, który akurat się trafi i złudna nadzieja, że mi pomorze… &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-2254682636040837152?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/2254682636040837152/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=2254682636040837152&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/2254682636040837152'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/2254682636040837152'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2010/12/narodowy-fundusz-zaamania.html' title='Narodowy Fundusz Załamania'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-8646375917499699040</id><published>2010-12-22T09:13:00.000+01:00</published><updated>2010-12-22T09:13:33.216+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='atopowe zapalenie skóry'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='emocje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='uczucia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='uczulenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='AZS'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='atopia'/><title type='text'>Gdy dotyk boli</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Ja już nie mam sił się śmiać, kiedy moja dusza wyje…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;To widać, wiem, że widzisz.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Wiem, że gryzę słowem jak wściekła…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Ale ja już nie mam siły milczeć,&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Bezsilna i wściekła.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Gdy każdy ruch sprawia ból, &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Gdy upragniony dotyk nie jest przyjemnością&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Nawet leżenie w bezruchu, &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Jest jak upiorna tortura…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Czuję jak się rozpadam, w przenośni i dosłownie…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Drżę z bólu i z rozpaczy…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Ze strachu, że przez to Cię stracę.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Nie chcę tego, &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Tak pragnę normalności.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Sen wariata… Nierealny…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Wytrzymaj, za siebie, za mnie...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-8646375917499699040?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/8646375917499699040/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=8646375917499699040&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/8646375917499699040'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/8646375917499699040'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2010/12/gdy-dotyk-boli.html' title='Gdy dotyk boli'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-3335860824109444481</id><published>2010-12-22T08:55:00.000+01:00</published><updated>2010-12-22T08:55:35.127+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='atopowe zapalenie skóry'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='emocje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='uczulenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='AZS'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='atopia'/><title type='text'>beznadziejny motyl zimy</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: center;"&gt;Skóra moja jak motyle skrzydła&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: center;"&gt;Jak je muśniesz, to już rana&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: center;"&gt;Zaplątana w sieci bólu&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;Chyba zniszczę siebie sama…&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-3335860824109444481?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/3335860824109444481/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=3335860824109444481&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/3335860824109444481'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/3335860824109444481'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2010/12/beznadziejny-motyl-zimy.html' title='beznadziejny motyl zimy'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-1747802082721182203</id><published>2010-12-15T16:33:00.000+01:00</published><updated>2010-12-15T16:33:39.771+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kobieta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='związek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miłość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mężczyzna'/><title type='text'>... simply happy</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: right;"&gt;Za te lody truskawkowe wczoraj,&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: right;"&gt;Za rozpychanie się po mojej części łóżka,&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: right;"&gt;Za te czułe gesty, gdy śpię i o nich nie wiem…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: right;"&gt;Za automatyczne poprawianie nastroju samą obecnością,&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: right;"&gt;Oraz za wiele, wiele innych bardzo niedyskretnych rzeczy…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: right;"&gt;Ty wiesz&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-1747802082721182203?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/1747802082721182203/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=1747802082721182203&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/1747802082721182203'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/1747802082721182203'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2010/12/simply-happy.html' title='... simply happy'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-8203009013494319941</id><published>2010-12-14T13:50:00.001+01:00</published><updated>2010-12-15T16:35:01.771+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='emocje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='śmierć'/><title type='text'>Dla Grzesia.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Chcę o tym napisać. Bardzo chcę, od kilku dni, ale wciąż brak mi słów, wciąż to nie tak. Może po prostu powiem Wam, że…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Chłopak był kilka lat młodszy ode mnie. Nasze ścieżki splotła wspólna pasja, literatura fantasy i gry fabularne. Z grona zupełnie przypadkowych osób powstała drużyna, która wspólnie przeżyła wiele naprawdę fajnych przygód. Raz szaleliśmy w post apokaliptycznym świecie cyberpunka, raz stąpaliśmy po krętych ścieżkach Imperium, by za chwilę wzbić się w kosmos, należeliśmy do różnych ras, klas, światów. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Grześ, wysoki, jasnowłosy, jasnooki, bardzo sympatyczny, zawsze uśmiechnięty, inteligentny, niby taki niepozorny chłopak… a jednak miał pazur i wielkiego anioła wytatuowanego na plecach. Odkryliśmy to przypadkiem i jak się okazało nie był to jedyny tatuaż Grzesia. Ale ten pasował do niego idealnie, mimo, że był jakiś niepokojąco mroczny. Czas sobie płynął, wciąż graliśmy razem w RPG, Grześ zawsze wcielał się w barwne postacie, mogłabym opisać ich kilka, każda inna, ale każda taka właśnie Grzesiowa, wszystkie praworządne, honorowe, o jasno określonych celach. Lubiłam mieć go po swojej stronie i w grze i w życiu. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Niestety przyszedł czas dorastać. Ja uczyłam się żyć sama, Grześ, chyba skończył studia?, nasi wspólni znajomi w międzyczasie się pobrali, dużo się zmieniło. I znów na chwilę połączyły nas książki, kilka spotkań, kilka rozmów, pożyczyłam Grzesiowi jedną z moich ulubionych książek… Potem życie znów zawirowało i nagle się ułożyło, naprawdę dobrze, tak … aksamitnie, to dobre słowo. Dużo myślałam o ekipie graczy, tęskniłam troszkę za tym naszym innym światem, tym oderwaniem od rzeczywistości fantastycznym uniwersum. Ale to już nie będzie taki sam świat, bo nie będzie w nim Grzesia. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Często się śmiał, nawet gdy choroba brała nad nim górę. Nawet, gdy po kolejnej chemii wyglądał bardzo źle, wciąż był pogodny. Nie wiem z czym się zmagał, wiem, że walczył latami, walczył dzielnie, walczył do końca… Nie przeszedł testu, rzut krytyczny…&amp;nbsp;I odszedł... jakiś czas temu, miesiąc, może dwa. Nie wiedziałam... Żałuję, że nei wiedziałam, a jeszcze bardziej, że się z nim te parę miesięcy temu nie spotkałam. Cóż, życie... &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Mam nadzieję, że jego wytatuowany stróż pomógł mu trafić do najwspanialszego z wymarzonych światów. I że zagramy tam kiedyś wszyscy razem, starym składem. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie umiem ładniej o tym napisać, za swierza sprawa.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-8203009013494319941?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/8203009013494319941/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=8203009013494319941&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/8203009013494319941'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/8203009013494319941'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2010/12/dla-grzesia.html' title='Dla Grzesia.'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-7895791776648443228</id><published>2010-12-06T15:20:00.000+01:00</published><updated>2010-12-06T15:20:35.130+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='święta'/><title type='text'>Wierzę w Św. Mikołaja!</title><content type='html'>Bo rok temu miałam życzenie, które się spełniło... jak tu nie wierzyć :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-7895791776648443228?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/7895791776648443228/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=7895791776648443228&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/7895791776648443228'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/7895791776648443228'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2010/12/wierze-w-sw-mikoaja.html' title='Wierzę w Św. Mikołaja!'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-6428683508477284950</id><published>2010-12-03T10:27:00.000+01:00</published><updated>2010-12-03T10:27:50.232+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='społeczeństwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='religia'/><title type='text'>Kobieta w Islamie</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;W tym tygodniu znów natrafiłam na niepochlebny artykuł o muzułmanach i ich relacjach rodzinnych. O próbach samobójczych kobiet w islamie słyszałam i czytałam już wielokrotnie i za każdym razem jakaś część mnie jest wstrząśnięta. Nie rozumiem jak w można świadomie tkwić w takim czarnogrodzie, jak można pozwolić na tak masowe łamanie najbardziej podstawowych praw człowieka, do wolności, godności i nietykalności cielesnej… Nie chodzi mi tym razem o bestialskich, prymitywnych, fanatycznie „religijnych” ojców, teściów, braci, mężów, którzy od młodych kobiet, wręcz dzieci, wymagają pracy ponad siły i spełniania ich każdej zachcianki oraz sumiennego spełniania obowiązków małżeńskich. Szokuje mnie to, że same kobiety uczestniczą w nakręcaniu tej spirali przemocy przez bierną postawę. W każdym ze wspomnianych artykułów poza mrocznym światem mężczyzn majaczył świat tak samo zdeprawowanych i okrutnych kobiet z ich rodzin, które nową żonę w domu automatycznie sprowadzają do najniższej pozycji społecznej. Przecież kiedyś te matrony też były młodziutkimi i wystraszonymi dziewczynami rzuconymi w obcy świat. Same musiały być podobnie traktowane, może tak samo bite, może tak samo poniżane, może tak samo maltretowane, a później mszczą się na kolejnych pokoleniach bogu ducha winnych dziewczyn za własne krzywdy. Strasznie to smutne. Kompletna nieświadomość, kompletne wypranie z człowieczeństwa. Przecież, gdyby same kobiety okazywały sobie wzajemnie wsparcie, współczucie, troskę, czy chociaż nie uczestniczyły w nagonce na siebie nawzajem to z czasem ich los poprawiłby się. Jestem pewna, że w domu, w którym nie byłoby tak ostrej rywalizacji między kobietami, gdyby starały się mieć dobre relacje każda z każdą, to i mężczyźni powoli ulegli by sile spokoju i serdeczności. Wierzę, że byłoby to możliwe… Niestety wiem też, że kobiety w islamie są od urodzenia tresowane gorzej niż trzoda hodowlana, często nie mają poczucia własnej tożsamości, człowieczeństwa i nie są świadome swojej kobiecości. Zszokowała mnie historia, jaką usłyszałam w Wielkiej Brytanii. Pewna światła pakistańska rodzina posłała do szkoły młoda dziewczynę. Ta zwierzyła się koleżance z ławki, polce, że jest ciężko chora, na pewną rodzinną przypadłość. Wszystkie kobiety w jej rodzinie to mają i ona sama nie wie jak długo w związki z tym przeżyje. Co miesiąc krwawi. Nie muszę chyba pisać, że nasza rodaczka była równie zszokowana niewiedzą pakistanki i delikatnie ją uświadomiła, że wszystkie kobiety tak mają i od tego się nie umiera… Okazało się, że rzeczona muzułmanka pochodzi z małej, prymitywnej górskiej wioski, ktoś z jej rodziny zahaczył się na wyspach i ściągną pozostałych członków rodziny. Jako, że ona była zdolna i szybko się uczyła pozwolono jej uczęszczać do szkoły, oczywiście pod bardzo rygorystycznymi warunkami i czujnym okiem męża… Cóż, jakiś postęp to jest. Boję się jednak, że większość muzułmanów, zwykłych prostych kobiet i mężczyzn jest zbyt przywiązanych do „tradycji”, nie wiedzą, że można żyć inaczej, nie chcą wiedzieć… Nie można przecież nikogo zmusić do ucywilizowania, ot cały paradoks dzisiejszego świata. Nigdy nie uwierzę jednak, że kobiety w islamskim świecie są szczęśliwe, szanowane i bezpieczne. Gdyby tak było, to nie byłoby takiej ilości nieszczęśliwych wypadków z ich udziałem, udanych, lub nieudanych prób samobójczych, publicznych linczów i kamienowania. To nie jest wyraz miłości, którą to wartość tak ceni islam. Brak tu podstawowej zasady relacji międzyludzkich: kochaj bliźniego swego, jak siebie samego. Zaznaczam, że kobieta to też bliźni. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-6428683508477284950?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/6428683508477284950/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=6428683508477284950&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/6428683508477284950'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/6428683508477284950'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2010/12/kobieta-w-islamie.html' title='Kobieta w Islamie'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-7676875629764759696</id><published>2010-12-02T11:01:00.000+01:00</published><updated>2010-12-02T11:01:35.048+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zima'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pogoda'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pory roku'/><title type='text'>Zimo - jak ja Cię Kocham!</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Naszła mnie kontemplacja prosta i radosna. Sypie śnieg, świat okrył się połami zimy i nic nie wskazuje na to, by miało się to w najbliższym czasie zmienić. Wszyscy dookoła chóralnie przeklinają ten stan, a ja… ja zupełnie się w tym nie odnajduję… Bo ja się cieszę, całą sobą się cieszę, bo w końcu mamy grudzień, Boże Narodzenie za chwilę i z całego serca pragnę by było właśnie takie śnieżne i mroźne. Ja szczerze i prawdziwie kocham zimę. Podam Wam nawet kilka powodów dla których uwielbiam tą porę roku:&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;- urodziłam się w zimę, białą i mroźną, pierwszy powód do szczęścia,&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;- lubię szusować na nartach z ośnieżonego stoku,&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;- lubię jeździć na łyżwach, &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;- lubię szaleć na sankach, &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;- lubię lepić bałwana,&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;- lubię bitwy na śnieżki,&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;- lubię grzane wino, &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;- lubię mandarynki, pomarańcze, goździki i korzenne przyprawy…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;- lubię Boże Narodzenie (zwłaszcza kluski z makiem!), &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;- lubię Nowy Rok i karnawał,&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;- lubię wirujące za oknem śniegowe gwiazdki… gdy siedzę obok&amp;nbsp;R. z kubkiem herbaty,&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;- w zimę&amp;nbsp;Go poznałam, zimą pokochałam… jak mam nie lubić zimy?&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;P.S. Piszę w przerwie w pracy, zajadając budyń czekoladowy, zimą smakuje najlepiej. Jak mi dobrze! Czego i Wam życzę.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-7676875629764759696?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/7676875629764759696/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=7676875629764759696&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/7676875629764759696'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/7676875629764759696'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2010/12/zimo-jak-ja-cie-kocham.html' title='Zimo - jak ja Cię Kocham!'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-229400539333931462</id><published>2010-11-29T11:19:00.000+01:00</published><updated>2010-11-29T11:19:27.200+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kot'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dom'/><title type='text'>Kocie opowieści: wegetarianizm.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Nie jest tajemnicą, że moje zwierzę domowe jest deko nietypowe. Kotołak, jako stworzenie samo w sobie niebanalne, ma dość oryginalne upodobania kulinarne. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Nie dalej jak wczoraj zaobserwowałam podejrzaną aktywność kotołaka w przedpokoju. Zaniepokojona ciszą jaka towarzyszyła temu zjawisku, co już samo w sobie jest zwiastunem pogwałcenia dobrych obyczajów międzygatunkowych, postanowiłam sprawdzić, co też zwierzę knuje. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Kotołak został przyłapany na gorącym uczynku, jak w najlepsze pałaszuje… nie szynkę, nie schabowego, czy też szaszłyka (co się kiedyś zdarzyło), a ot, zwykłego, świeżego pomidora. Fakt, że jego słabość do tego warzywa jest mi znana, ale… Zazwyczaj daję kotołakowi plasterek, czasem kawałek pomidorka, ale do głowy mi nie przyszło, że zniewolony dzikim apetytem zwierzak poczęstuje się całym, wcale nie koktajlowym warzywem. Naturalnie na mój widok winowajca odskoczył od zdobyczy, bez szczególnego poczucia winy w ślepiach, w dodatku oblizując się bezczelnie. Jako, że z pomidora ocalała jedynie częściowo połowa „łupinki”, wrzuciłam dowód zbrodni do kociej miski, skąd zniknął w przeciągu pół godziny. Mało to wychowawcze, ale rozkoszne mruczenie na kocu wyraźnie świadczyło o pełni szczęścia w jakiej znalazł się kotołak. I dobrze, wszak w tej bajce plan jest taki, by żyć sobie razem długo i szczęśliwie.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/Sq5wPB3Jy-I/AAAAAAAAACM/DoSghhR4oQ0/s144/loki.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" ox="true" src="http://2.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/Sq5wPB3Jy-I/AAAAAAAAACM/DoSghhR4oQ0/s320/loki.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;P.S. Jak tak się teraz nad tym zastanowię, to tydzień temu kotołak dobrał się do zielonego ogórka, ale, że przydybałam go na kuchennym blacie zanim zabrał zdobycz, to sprawa została umorzona.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Mój drapieżca ewidentnie przejawia objawy wegetarianizmu… muszę mu zatem urozmaicić dietę… &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Miłych czytelników serdecznie pozdrawiamy. Miau.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-229400539333931462?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/229400539333931462/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=229400539333931462&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/229400539333931462'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/229400539333931462'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2010/11/kocie-opowiesci-wegetarianizm.html' title='Kocie opowieści: wegetarianizm.'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/Sq5wPB3Jy-I/AAAAAAAAACM/DoSghhR4oQ0/s72-c/loki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-2307472158433302305</id><published>2010-11-26T11:20:00.000+01:00</published><updated>2010-11-26T11:20:34.448+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sztuka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='architektura'/><title type='text'>Kamienica Anielska II</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Kamienica Anielska dziś urzekła mnie na nowo… Mijałam ją właśnie w chwili, gdy zimowe słońce padło na jej szczyt, ostrym blaskiem opromieniając ramiona Anioła… Piękny widok, zwłaszcza w jeden z pierwszych prawdziwie zimowych, rześkich poranków, wspaniała inspiracja na cały dzień… Ten mój jaśnie oświecony Anioł… &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-2307472158433302305?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/2307472158433302305/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=2307472158433302305&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/2307472158433302305'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/2307472158433302305'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2010/11/kamienica-anielska-ii.html' title='Kamienica Anielska II'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-1469513278825972352</id><published>2010-11-24T10:17:00.000+01:00</published><updated>2010-11-24T10:17:00.892+01:00</updated><title type='text'>Relacje międzyludzkie</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Czasami mam wrażenie, że łatwiej by mi było dotrzeć na księżyc, niż do drugiego człowieka. Bo się ów człowiek wziął i uparł. Może używam złych argumentów, może nie tędy droga, sama już nie wiem, kończą mi się pomysły, a zostawić tak tego po prostu nie mogę. Może zamiast logiki i serdeczności powinnam użyć tak zwanego „młotka”… Tylko jakiego? Ehhh, że chociaż sobie ciężko westchnę. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-1469513278825972352?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/1469513278825972352/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=1469513278825972352&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/1469513278825972352'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/1469513278825972352'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2010/11/relacje-miedzyludzkie.html' title='Relacje międzyludzkie'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-8739034021908050071</id><published>2010-11-23T17:20:00.001+01:00</published><updated>2010-11-23T17:21:45.851+01:00</updated><title type='text'>Never ending story</title><content type='html'>Są takie piosenki, przy których wraca dziecięca radość życia... a ich tekst nie traci swojego uroku... Jest ktoś kto nie marzył o przejażdżce na grzbiecie Falkora?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;strong&gt;Limahl - Never ending story&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Turn around, look at what you see. &lt;br /&gt;In her face, the mirror of your dreams. &lt;br /&gt;Make believe I'm everywhere, living in your eyes. &lt;br /&gt;Written on the pages is the answer to a never ending story. &lt;br /&gt;Never ending story...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Reach the stars, fly a fantasy. &lt;br /&gt;Dream a dream, and what you see will be. &lt;br /&gt;Lives that keep their secrets will unfold behind the clouds &lt;br /&gt;There upon the rainbow is the answer to a never ending story. &lt;br /&gt;Never ending storry...&lt;br /&gt;Story...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Show your fear for she may fade away. &lt;br /&gt;In your hands the birth of a new day. &lt;br /&gt;Lives that keep their secrets will unfold behind the clouds &lt;br /&gt;There upon the rainbow is the answer to a never ending story. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Never ending story... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://handre.wrzuta.pl/audio/6m8l7SYUKs2/limahl-never_ending_story"&gt;do posłuchania :)&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-8739034021908050071?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/8739034021908050071/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=8739034021908050071&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/8739034021908050071'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/8739034021908050071'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2010/11/never-ending-story.html' title='Never ending story'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-4167111784482875670</id><published>2010-11-22T13:57:00.000+01:00</published><updated>2010-11-22T13:57:11.200+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poezja'/><title type='text'>Bezczas</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Nierealnie płynie czas&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Leniwie zapadnięty w puch minionych dni traci kształt&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Roztapia się, rozmywa się kontur godzin&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Minuty przeciekają w inny wymiar&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Sekundy jak ziarnka piasku w klepsydrze zawieszonej w próżni, zastygłe w bezruchu&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Zegar jest dziś karuzelą, uśpione wskazówki jak szalki wagi co oblicza wartość chwil&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Moich chwil&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Tych nieruchomych i sennych&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Ich bezruch jest dziś bez znaczenia&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Nie czekam, trwam&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;To mój bezczas&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-4167111784482875670?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/4167111784482875670/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=4167111784482875670&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/4167111784482875670'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/4167111784482875670'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2010/11/bezczas.html' title='Bezczas'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-1609639644071964404</id><published>2010-11-22T13:19:00.002+01:00</published><updated>2010-11-22T13:19:53.085+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='atopowe zapalenie skóry'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='leczenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='uczulenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='AZS'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='atopia'/><title type='text'>Antydoping</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Jako, że wciąż zmagam się z atopią, to przez dłuższy czas będę działała na dopingu, a w zasadzie na antydopingu. Niby to nic takiego, ot jeden proszek dziennie, na noc, działa 24 godziny, a jednak mała tabletka kopie jak wściekły byk. Koniec końców chcąc podreperować stan skóry muszę poświęcić coś w zamian. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Leki antyhistaminowe są wbrew pozorom bardzo agresywnymi środkami. Większość z nich powoduje ospałość, suchość błon śluzowych, upośledza reakcje psychofizyczne, jak choćby opóźnia refleks, nie należy po nich prowadzić pojazdów, ani wykonywać czynności precyzyjnych. Bonusowo środki antyhistaminowe wzmagają działanie środków uspokajających, przeciwbólowych i przeciwuczuleniowych. Pełen odlot... slow down… log off… &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;I bądź tu człowieku mądry, skoncentruj się, pracuj, myśl logicznie… Nie dość, że czuję się jak leniwiec, to jeszcze nie mogę się wspomagać kawą ani innymi środkami pobudzającymi. Sączę zatem wodę mineralną i marzę o caffe latte. W weekend jeszcze jakoś to szło, przespałam po prostu uderzenie leku, ale dziś jest mi ciężko, a w zasadzie to nie, nie ciężko, a po prostu, absolutnie, kategorycznie i totalnie wszystko jedno. Bo chce mi się spać. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Za to łatki powoli gasną, znikają…&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-1609639644071964404?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/1609639644071964404/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=1609639644071964404&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/1609639644071964404'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/1609639644071964404'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2010/11/antydoping.html' title='Antydoping'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-7332388225895244347</id><published>2010-11-12T14:15:00.000+01:00</published><updated>2010-11-12T14:15:42.466+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='społeczeństwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><title type='text'>Piotruś Pan</title><content type='html'>Kiedyś, gdy byłam małą dziewczynką, bardzo lubiłam tą bajkę. Marzyłam o magicznym chłopcu, który porwie mnie do pierwszej gwiazdy na prawo, i prosto, aż do poranka, aż do Nibylandii, do krainy baśni, wiecznego dzieciństwa i zabawy. Potem zrozumiałam jaki ukryty przekaz niesie ta bajka. Mój dziecięcy bohater okazał się nie bez skazy… Pokrótce: Piotruś Pan odtrąca wierną wróżkę, Dzwoneczka, bo zafascynowała go ciepła i rodzinna Wanda, Wandę zdradza z Syrenkami, z którymi zresztą znał się wcześniej, by w końcu ulec egzotycznej urodzie i wysokiej pozycji społecznej Indianki, Tygrysiej Lilii. No paskudny facet. Bojący się dorosłości, skaczący z kwiatka na kwiatek, uciekający od zobowiązań, i odpowiedzialności za własne czyny. Chyba nawet w psychologii używa się takiego określenia na pewien typ mężczyzn? Cóż, są tacy wieczni chłopcy, ale są też i dziewczęta. Jakoś na nie brak podobnie trafnego określenia. Czasem mówi się po prostu „Księżniczka”, ale to bardziej rozkapryszona pannica, raczej młoda dziewczynka, dziecko, a nie kobieta. Taka Pannica Piotrusia, to dla mnie kobieta uciekająca od zobowiązań jakie niesie ze sobą dorosłe życie… Pragnąca być wiecznie o krok przed tą magiczną granicą, niby w świecie dorosłych, ale wciąż w Nibylandii… Są i takie bajkowe kobietki, mają&amp;nbsp;&amp;nbsp;urok i wdzięk, są równie charyzmatyczne i magiczne co sam Piotruś Pan i także mają swoją niezwykłą krainę… &lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Jednak samo zagubienie Pana i Pani z Nibylandii nie czyni ich z definicji złymi osobami. To takie lekkoduchy, którymi trzeba się opiekować. Pytanie czy zdają sobie sprawę z tego jak postępują, czy robią to świadomie, wykorzystując bajkowy czar,&amp;nbsp;czy chcą coś z tym zrobić, czy też wolą wciąż bujać w obłokach… Życie to nie bajka. Wcześniej, czy później przyciąganie rzeczywistości złapie te barwne motyle. Wówczas, chcą, nie chcą, muszą wydorośleć. Oby jak najmniej boleśnie.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Na pocieszenie powiem Wam, że „dorośli” też potrafią marzyć, bawić się, tworzyć, piękniej, mocniej, więcej, prawdziwej.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;P.S.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Wciąż bardzo lubię Piotrusia Pana, a Disneyowski Dzwoneczek to dla mnie esencja kobiecości. Pamiętacie, tą pełną erotyzmu scenę,gdy oglądała się w lusterku, by zaraz nabrać wątpliwości co do obwodu swoich&amp;nbsp;ud... albo świeciła się&amp;nbsp;na czerwono z zazdrości, mała wróżka&amp;nbsp;ostro walczyła o swojego faceta. Wygrała, ze wszystkimi, choć chciała go po drodze ukatrupić... cud kobietka.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TN09ZtF5QMI/AAAAAAAABGc/OLZZZVFzt5c/s1600/tinker.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="280" px="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TN09ZtF5QMI/AAAAAAAABGc/OLZZZVFzt5c/s320/tinker.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-7332388225895244347?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/7332388225895244347/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=7332388225895244347&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/7332388225895244347'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/7332388225895244347'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2010/11/piotrus-pan.html' title='Piotruś Pan'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TN09ZtF5QMI/AAAAAAAABGc/OLZZZVFzt5c/s72-c/tinker.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-5571781739582068232</id><published>2010-11-12T13:26:00.002+01:00</published><updated>2010-11-12T13:26:32.369+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='społeczeństwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca'/><title type='text'>Ktoś się nie bał i zaj..ał.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jakże niepomierne było moje zdziwienie, gdy po trzech dniach nieobecności w pracy odkryłam, że bezczelnie gwizdnięto mi łyżkę do herbaty. Niby nic, ale no sami przyznajcie, że to dosyć osobista rzecz. Ja rozumiem długopis, ołówek, czy inny zszywacz, w końcu praca biurowa, ale moja własna, osobista łyżeczka?! Z szuflady?&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Przychodzę ja sobie do biura, jako, że jest to dzień nietypowy, piętek między weekendowy, że tak to ujmę, a ja mam i tak ekstra robotę, to już bez marudzenia zaoferowałam się, że przyjdę, a reszta niech korzysta ze swobody. Zrobiło mi się jednak co nieco dziwnie, gdy otwieram z klucza swoją szafkę (żeby nie było, klucz leży wśród spinaczy, a więc nie szczególnie zakamuflowany, od pro forma), skonstatowałam lekki bałagan w szufladzie pełniącej rolę spiżarki, ale uradowana wydobyłam z jej dna paczkę płatków owsianych. Ha, wiedziałam, że mam coś do jedzenia! Uszczęśliwiona faktem, że nie grozi mi już śmierć głodowa przesypałam zawartość saszetki do kubanka &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;i szukam łyżeczki… Szukam… Jest nóż, jest widelec, no a łyżki ani widu. Wszystkie inne szpargały są, więc nie ma opcji, żebym ją zostawiła na zmywaku. Skonfundowana, że przyjdzie mi jeść płatki nożem i widelcem podeszłam do czajnika… I widzę! Jest! Moja łyżeczka tkwi w kubku koleżanki… Nie pożyczałam jej na pewno, wychodziłam z pracy szybko i wszystkie moje graty zamknęłam na klucz. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Smutne to. Ciekawe, czy mi się przyzna w poniedziałek… Czy też muszę zwyczajem mojego taty podpisać własne sztućce??? Śmiałam się kiedyś z niego, że miał podpisane długopisy. Teraz go rozumiem. Gdyby nie to, że biuro zaopatruje mnie w przyrządy do pisania to pewnie musiałabym podtrzymać tradycję. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Płatki zjadłam widelcem, dałam radę.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Też macie takie biurowe „pożyczanki”?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-5571781739582068232?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/5571781739582068232/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=5571781739582068232&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/5571781739582068232'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/5571781739582068232'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2010/11/ktos-sie-nie-ba-i-zaja.html' title='Ktoś się nie bał i zaj..ał.'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-2713851629982312567</id><published>2010-11-11T19:37:00.000+01:00</published><updated>2010-11-11T19:37:38.244+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przyjaźń'/><title type='text'>Towarzystwo twórcze.</title><content type='html'>Rok temu, no tak rok z okładem, zaczęłam wysyłać w eter moje ściśle luźne zlepki słów. Nie bardzo wiedziałam jak osobisty będzie ten blog, o czym będę pisała, ani jakich będę miała czytelników. Z czasem się rozkręciłam i piszę o tym co mi w duszy gra, o tym co myślę, czuję, co mnie porusza. Cieszę się tym po prostu, tym, że zostawiam po sobie jakiś ślad.&lt;br /&gt;Dziś mam kilku oficjalnych obserwatorów, wiernych mniej lub bardziej czytelników,&amp;nbsp; i kilku nieoficjalnych, o których wiem. Pewnie czasem trafi się i przypadkowy odbiorca, mam nadzieję, że się nie nudzi. Miło mi, że poświęcacie czas aby czytać moje słowa, poznawać myśli i mnie samą. Dziękuję Wam. Cieszę się, że mogę niektórym z Was urozmaicić dzień, wywołać emocje, może skłonić czasem do refleksji. Albo do stukania się w czoło, tudzież innych konkretnych reakcji.&lt;br /&gt;Zakładając tego bloga nie miałam pojęcia jaki wpływ wywrze to na mnie i moich znajomych. Pierwszym zaskoczeniem było to, że dość szybko, choć przypadkiem znalazł go człowiek, z którym dziś dzielę życie. Znalazł go z powodu jednego słowa, kiedyś bardzo dla mnie niezwykłego, które określało szczególną grupę osób. Pewnie część z was domyśla się, o którym słowie mowa.&lt;br /&gt;W ciągu tego roku często pisałam o moich relacjach z różnymi osobami, choć staram się by pozostały anonimowe. Pewnie czasem odnajdują tu ślad siebie. Co ciekawe, z czasem kilkoro z nich także zaczęło pisać i otwierać się na świat w zupełnie nowy sposób. Dużo radości sprawia mi czytanie ich blogów, doceniam to jak kreatywne i ciekawe osoby są wokół mnie. Z takim towarzystwem nie można się nudzić. Cieszę się, że są, że jesteście. Do zobaczenia niebawem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-2713851629982312567?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/2713851629982312567/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=2713851629982312567&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/2713851629982312567'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/2713851629982312567'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2010/11/towarzystwo-tworcze.html' title='Towarzystwo twórcze.'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-3404613058887507831</id><published>2010-11-10T16:30:00.002+01:00</published><updated>2010-11-12T13:34:48.358+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='atopowe zapalenie skóry'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='leczenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='uczulenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='AZS'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='atopia'/><title type='text'>ogień</title><content type='html'>"Obracam dłoń w blasku księżyca &lt;br /&gt;Jego jeden promień - &lt;br /&gt;moje ciało zmienia kształt &lt;br /&gt;Mam w oczach ogień i języki dwa &lt;br /&gt;A kiedy całuję pozostaje tylko silny ślad. &lt;br /&gt;Spijam jego srebrne łzy gdy spisz i gdy nie patrzy nikt &lt;br /&gt;Obrastam w sine łuki. &lt;br /&gt;To co tak dobrze znasz za dnia - Kobiety smak &lt;br /&gt;W nocy jest jadem jaszczurki"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;fragment piosenki Pati Yang - Jaszczurka &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dlaczego dziś ten tekst... Bo mam w sobie ogień, zły ogień, który buzuje, ogień, który jest&amp;nbsp;nieugaszony, ogień, który spala mnie do cna, który wije się pod skórą, parzy, rani, boli...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ogień. Najgorsze jest to, że wiem, że nic nie jest w stanie ugasić go na stałe. Nic, nigdy... Ulgę może przynieść tylko cierpliwość, tylko czas, przygaszę ten żar, na chwilę, jeśli skupię się i wytrzymam dostatecznie długo, choć kilka dni... W końcu mi się uda, zanim spłonę...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Atopia, to naprawdę żywy płomień pod skórą, szkarłatny rumień, okropne pieczenie i&amp;nbsp; kłócący ból przy każdym, nawet najlżejszym muśnięciu tego chorego miejsca.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Najgorzej jest nocą, gry płomień buzuje tak silnie, że odbiera sen... Nawet gdy zmęczenie weźmie na moment górę, znów tonę w płomieniu i budzi mnie żar.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Atopia... przez nią czasami czuję się jak jakiś potępieniec palony żywym ogniem... Ifryt, dziecko ognia...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Boli. Boli ciało, ale jeszcze mocniej cierpi dusza...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Muszę wytrzymać. Choć cierpię. Choć nie mam już sił, to nie mam też wyjścia. Nawet jeśli już się wypalę, to jak feniks, zmartwychwstanę na nowo, by na nowo spłonąć... &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-3404613058887507831?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/3404613058887507831/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=3404613058887507831&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/3404613058887507831'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/3404613058887507831'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2010/11/ogien.html' title='ogień'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-6785593223120297030</id><published>2010-11-09T19:25:00.002+01:00</published><updated>2010-11-29T11:42:06.359+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dom'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sztuka'/><title type='text'>Alfons Mucha</title><content type='html'>Przebąkiwałam się coś zdaje się kiedyś na temat secesji. Bardzo do mnie przemawia ten styl, zdobienia, zarówno w malarstwie, grafice, jak i architekturze. Jako, że zastanawiamy się intensywnie nad tym, co powinno uzupełnić nasze barwne mieszkanko przypomniały mi się prace Muchy i ku mojej wielkiej radości okazało się, że ich wielbicielem jest także R. Teraz mam nawrót fascynacji twórczością Alfonsa Muchy i już wiem, że najbardziej odpowiadałyby mi&amp;nbsp; reprodukcje poliptyk "Pory Dnia", "Sztuki Piękne", albo "Księżyc i Gwiazdy"...&lt;br /&gt;Mam nadzieję, że faktycznie odrobina secesji pojawi się niebawem i u nas.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TPODUNBApUI/AAAAAAAABG0/OswIfJ7cdxA/s1600/educa_14448.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="275" ox="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TPODUNBApUI/AAAAAAAABG0/OswIfJ7cdxA/s400/educa_14448.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla nieobeznanych z tematem krótka notka z Wikipedii: &lt;br /&gt;&lt;b&gt;Alfons Mucha&lt;/b&gt; (ur. 24 lipca 1860 w Iwanczycach koło Brna, zm. 14 lipca 1939 w Pradze), czeski grafik i malarz, jeden z czołowych przedstawicieli secesji i fin de siècle'u.&lt;br /&gt;Twórczość Muchy łączy tradycje bizantyjskie i współczesne. Znakiem rozpoznawczym Muchy są grafiki kobiet w stylu belle époque – wyidealizowana postać pięknej kobiety otoczonej naręczem kwiatów i liści, symbolami i arabeskami.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-6785593223120297030?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/6785593223120297030/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=6785593223120297030&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/6785593223120297030'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/6785593223120297030'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2010/11/alfons-mucha.html' title='Alfons Mucha'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TPODUNBApUI/AAAAAAAABG0/OswIfJ7cdxA/s72-c/educa_14448.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-381272886535172072</id><published>2010-11-05T10:43:00.000+01:00</published><updated>2010-11-05T10:43:40.998+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='społeczeństwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sztuka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><title type='text'>Kamera... Akcja... Życie!</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Pomysł wcale nie nowy, siedzi mi w głowie od lat, podzieliłam się nim już z niejedną osobą i obawiam się, że niebawem ktoś mnie ubiegnie i zrealizuje ten zamysł przede mną… &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Chodzi o film, taki dość szczególny. Jak do tej pory nie spotkałam się z czymś takim, a byłoby ciekawe. „Dzień z życia”, kręcony na żywo kamerami, które na stałe umieszczono wokół nas. Taki „Big Brather” zwykłego człowieka powstaje przecież codziennie, na każdym kroku, bez przerwy. Scenariusz jest taki:&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Ja.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Wstaję rano, szykuję się do wyjścia i w tym momencie mam jeszcze zapewnioną względną prywatność, ale to jej ostatni moment… &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Kamera… Akcja!!!&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Wychodzę z domu, już przy klatce łapią mnie kamery monitoringu budynku. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Idę przez osiedle, pewnie wchodzę w niejeden kadr. W metrze, na stacji łypią na mnie kamery z każdego kąta, wiadomo gdzie wsiadłam, gdzie wysiadłam. Jadę. Nie wykluczone, że i tu jestem filmowana, wiem, że w niektórych autobusach są na stałe kamery… Kolejne ujęcie, wychodzę z metra, kamery uliczne śledzą ruch pojazdów, ale jako pieszy na pasach znajdę się na kilku kadrach. Kręcimy dalej, mijam bankomat, kilka oddziałów różnych banków, zewsząd zerkają ukryte kamery. Idę dalej, mijam ambasadę, zapewne i tutaj nie jestem niewidzialna. Zbliżam się do budynków mojej „fabryki”. Tak naprawdę może to być każde nowoczesne biuro… Tutaj mogę już zapomnieć o swobodzie, wiadomo którym wejściem wyszłam i kiedy. Przez cały dzień ślizgają się po mnie szklane spojrzenia, wiadomo o której, gdzie i po co się przemieszczam… Z biura do biura, do bufetu, do toalety, z czajnikiem do dystrybutora… I tak cały dzień. W końcu wychodzę i scenariusz drogi się powtarza, może jeszcze dodamy kilka ujęć ze sklepów, w których robię zakupy, czy to spożywcze, czy ubraniowe, albo kilka minut z banku, czy kamer ochrony na sąsiednich budynkach… Wieczorem, jeśli idę na miasto znów kręcimy. W pubie, restauracji, klubie, uśmiech, ujęcie numer 258… Wszędzie szklane oczy. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;I tak aż do chwili gdy na powrót przekroczę próg mego domu. Tutaj film się urywa… Kamery ślepną… Mam nadzieję…&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-381272886535172072?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/381272886535172072/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=381272886535172072&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/381272886535172072'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/381272886535172072'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2010/11/kamera-akcja-zycie.html' title='Kamera... Akcja... Życie!'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-541354842173549295</id><published>2010-11-03T22:25:00.000+01:00</published><updated>2010-11-03T22:25:13.574+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wróżby'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='magia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miłość'/><title type='text'>wspomnienie andrzejkowych wróżb...</title><content type='html'>Niemal rok temu,&amp;nbsp; w Andrzejki, lałam wosk pszczeli przez klucz. Przy świecy płomieniu cień nabrał życia, ukazał pisany mi los. Śmiałam się wtedy szczerze, nie wierząc do końca, choć...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chichotko zakwitła nadzieja, w naprawdę najgorszy czas, a rycerz mój nieco zbłąkany odnalazł mnie drugi raz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz jestem szczęśliwa, jak w bajce, z rycerzem u boku. I jak tu nie wierzyć wróżbiarce, "na miłość nie ma uroków".&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-541354842173549295?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/541354842173549295/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=541354842173549295&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/541354842173549295'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/541354842173549295'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2010/11/wspomnienie-andrzejkowych-wrozb.html' title='wspomnienie andrzejkowych wróżb...'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-1058304858322162364</id><published>2010-11-02T13:50:00.002+01:00</published><updated>2010-11-02T13:50:58.553+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przyjaźń'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='związek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miłość'/><title type='text'>Coś kosztem czegoś?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Natrafiłam w sieci na artykuł mówiący o tym, że zakochanie kosztuje utratę przyjaciół. Z jednej strony nie można się z tym twierdzeniem choć w części nie zgodzić. Związek to relacja wymagająca wiele czasu, uwagi i pewnego dopasowania do siebie wzajemnie. Zazwyczaj wszystko to przychodzi to naturalnie, po prostu chcemy być razem, we dwoje, spędzać wspólnie czas, poznajemy się lepiej, korygujemy jakieś swoje cechy by lepiej współgrać z naszą połówką i nie widzę w tym nic złego o ile zachowuje się jakiś względny rozsądek. Jednocześnie odsuwamy się nieco od przyjaciół, bo to partner przejmuje ich rolę i jako pierwszy dzieli z nami wszelkie radości i smutki. Budowanie związku skutkuje naturalnie okrojeniem czasu, sił i uwagi jakie poświęcamy przyjaciołom i znajomym. Uważam jednak, że wcale nie musi być tak, że albo jesteś w związku, albo masz przyjaciół. Prawdziwie życzliwa osoba, prawdziwy przyjaciel cieszy się Twoim szczęściem i nie cierpi katuszy z tego powodu, że nie gra pierwszych skrzypiec. Dla prawdziwego przyjaciela czas też jest pojęciem względnym, może zaczekać, może o sobie po prostu przypomnieć gdy zatęskni i relacja z nim/nią jest jasna. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Prawdziwej przyjaźni nie stracisz. Przyjaźń, to nie rywalizacja, nie stwarza kłopotów i nie zieje zazdrością. Co innego znajomi, którzy są egoistami, potrzebują uwagi otoczenia i swoistego tła w ludzkiej postaci… Im związek osoby ze „świty” będzie bardzo przeszkadzał. Bywają tacy przyjaciele. W końcu bywa i tak, że partner po prostu nie przepada za przyjaciółmi, lub oni za nim i wówczas więzi również się rozluźniają. Czy to dobrze, czy źle, zależy od ludzi. Czasami odrobina dystansu pozwala nam inaczej ocenić wydarzenia, osoby, relacje. Jednych brak, innych nie.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Wracając do przyjaźni i miłości. Uważam, że wcale nie musimy mieć jednego kosztem drugiego. O ile tylko umiemy zorganizować sobie czas tak, by mieć go i dla bliskich i dla bliższych. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-1058304858322162364?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/1058304858322162364/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=1058304858322162364&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/1058304858322162364'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/1058304858322162364'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2010/11/cos-kosztem-czegos.html' title='Coś kosztem czegoś?'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-5638897318902204071</id><published>2010-10-29T14:28:00.000+02:00</published><updated>2010-10-29T14:28:36.265+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='śmierć'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rodzina'/><title type='text'>Wszystkich Świętych</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Od kilku lat w kraiku nad Wisłą przebija się wesoła tradycja zabaw Halloweenowych. Wiele osób, zwłaszcza ze starszego pokolenia, nie bardzo pojmuje po co te wszystkie przebieranki, są i tacy, którzy ze świętym oburzeniem potępiają amerykanizację Wszystkich Świętych. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Dla mnie natomiast każdy pretekst do spotkania w wesołym gronie jest dobry. Już od kilku lat bywam na imprezach tego typu, a w tym roku sama jestem jej organizatorką. Nic wielkiego, ot kilku znajomych, świece, nietoperze, czarne koty, wiedźmie kapelusze. Jestem pewna, że będzie bardzo fajnie. Halloween to dla mnie chwila relaksu, zupełnie nie związana z pamięcią o zmarłych.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Wszystkich Świętych natomiast, to dla mnie ważny dzień. &lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-size: 12pt; mso-ansi-language: PL; mso-bidi-language: AR-SA; mso-fareast-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-fareast-language: PL;"&gt;Samhain to moje ulubione święto… &lt;/span&gt;Mimo iż utrata najbliższych to olbrzymi ciężar, to odwiedzanie miejsc ich spoczynku, zapach stearyny w&amp;nbsp;rozgrzanym powietrzu,&amp;nbsp;dywany&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;chryzantem, zapach siarki z zapałek… To wszystko nastraja mnie jakoś tak podniośle, wręcz filozoficznie. Lubię, zwyczajnie lubię cmentarze, lubię morze światełek wśród labiryntów pomników. Nie mogę się już doczekać 1 listopada. Lubię rodzinne wyprawy na naszą nekropolię, może dlatego, że wszyscy moi przodkowie leżą w jednym miejscu, nie musimy wędrować od cmentarza na cmentarz, śpieszyć się, stać w korkach. Zawsze jest spokojnie, nostalgicznie, ale ciepło. Czasem ktoś uroni łezkę, ale jesteśmy tam razem. Po odwiedzeniu naszych bliskich zazwyczaj wybieramy się jeszcze na wspólną herbatę i ciastko, czy obiad, jest lżej na duchu… Dla mnie to nie jest święto umarłych, a żywych, tych chodzących po świecie i tych, których nosimy w sercu.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Tym są dla mnie te dni. Płomykiem w sercu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-5638897318902204071?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/5638897318902204071/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=5638897318902204071&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/5638897318902204071'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/5638897318902204071'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2010/10/wszystkich-swietych.html' title='Wszystkich Świętych'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-7664035171446757541</id><published>2010-10-27T10:21:00.002+02:00</published><updated>2010-10-27T10:23:26.903+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='społeczeństwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Warszawa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sztuka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='architektura'/><title type='text'>Kamienica Anielska</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Na ulicy Mokotowskiej jest piekło i niebo. Pisałam już o wspaniałej Kamienicy Diabelskiej i o tym jakie wrażenie na mnie robi za każdym razem, gdy ją mijam. Emocje są tym silniejsze, bo kontrastują z tym co jest tuż, tuż, co styka się z tym piekłem… Tutaj stoi Kamienica Anielska.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Kiedyś i ten budynek był zaniedbany, sypał się z każdym dniem. Na jego szczycie mieszkał wielki, majestatyczny, mimo iż niszczejący - Anioł. Zamiast ramion ma szeroko rozpostarte skrzydła, na których dźwiga balkon. Choć głowę ma opuszczoną, to twarz spokojną, otuloną falami loków. Jego sylwetka jest silna, proporcjonalna, bezsprzecznie męska. Wiele razy zastanawiałam się kiedy mój anioł upadnie, sfrunie z wysokości na bruk. Było mi żal tego anioła. Widać było, że szpaler balustrad ciąży mu, a musiał być niegdyś ozdobą całego gmachu, jego sercem, dumą, naprawdę przykro było patrzeć jak obumierał. Na szczęście, w ciągu kilku ostatnich miesięcy, Anielska Kamienica została odnowiona. Jakże się ucieszyłam, gdy któregoś dnia zobaczyłam na niej rusztowania, siatki i gromadkę uwijających się pracowników! Dziś nieco spóźniłam się z wyjściem z domu i szybkim krokiem przemierzałam Mokotowską, nie mogłam jednak nie spojrzeć na mojego czorta z Kamienicy Diabelskiej i nie sprawdzić co u mojego wskrzeszanego anioła… I właśnie w tej chwili ujrzałam jak z Anielskiej Kamienicy zdejmują zabezpieczające płachty. Zatrzymałam się w szalonym marszu, bo oto spod burej płachty wyfrunął mój anioł! Jego biel aż bije po oczach na tle szarego, zamglonego nieba, otacza go delikatny błękit ścian. Skrawek nieba, tutaj, na ziemi. Anioł wypiękniał, skrzydła ma jakby lżejsze, widać każdy szczegół jego sylwetki… Skrzydlaty dumnie wznosi się na ostatnim piętrze kamienicy, poniżej odsłonięto wiele zdobień przywodzących na myśl styl art deco, teraz doskonale widocznych, podkreślonych delikatnym tłem. Raj. Mam ogromną nadzieję, że sąsiednie piekiełko też odnowią… To naprawdę piękne budynki, mają to coś, mają charakter i z całą pewnością każdy z nich ma duszę. Ciekawa jestem ich historii…&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-7664035171446757541?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/7664035171446757541/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=7664035171446757541&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/7664035171446757541'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/7664035171446757541'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2010/10/kamienica-anielska.html' title='Kamienica Anielska'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-2834324860066827083</id><published>2010-10-27T09:54:00.000+02:00</published><updated>2010-10-27T09:54:59.517+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='społeczeństwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Warszawa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sztuka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='architektura'/><title type='text'>Kamienica Diabelska</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Podczas drogi do pracy idę między innymi ulicą Mokotowską. Są tam dwie wyjątkowe, piękne kamienice, pierwsza bardzo niezwykła gdyż Diabelska. Za każdym razem z dużą przyjemnością wodzę wzrokiem po jej gzymsach i nie mogę się nadziwić, tym bardziej, że tuż obok jest ostry, niebiański kontrast. Piekło i niebo sąsiadują ze sobą, stykają się ścianami. Coś w tym jest, przyznajcie sami… Są o krok, jeden krok je dzieli, jedna ściana. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Kamienica Diabelska znajduje się na rokgu ulicy Koszykowej i Mokotowskiej. Na jej poszarzałym, zniszczonym, zaniedbanym froncie można jednak wypatrzeć coś, co niezmiennie robi wrażenie, prawdziwe symbole mroku… Znad centralnego okna zerka na przechodniów nieco złowroga, rogata, brodata, szeroko uśmiechnięta diabelska głowa, pod nią widnieją spore płaskorzeźby nietoperzy. Wyżej zaś, gdy podniesiemy wzrok, ujrzymy złe słońca. Dlaczego złe? Sama nie wiem, są i złe i w jakiś przewrotny sposób ciepłe, niby &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;upiorne, z drwiącym uśmiechem i zmarszczonym obliczem, ale to przecież słońca. Wszystko to, mimo iż przykurzone i zatarte codziennością jest w mojej opinii niezwykle oryginalne i bardzo mi się podoba. Powiedzcie mi, ile w naszym arcykatolickim kraju jest takich&amp;nbsp;piekielnych kamienic? I nie chodzi mi o wesołe fauny, czy rozbrykane pany z mitologii, tylko o uczciwego, nie pozostawiającego wątpliwości czorta? Ja znam jedną, właśnie moją Diabelską Kamienicę. Piękna jest, naprawdę piękna, ale równie mocne wrażenie robi kolejny budynek, przylegający do Diabelskiego. Kamienica Anielska&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;﻿&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-2834324860066827083?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/2834324860066827083/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=2834324860066827083&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/2834324860066827083'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/2834324860066827083'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2010/10/kamienica-diabelska.html' title='Kamienica Diabelska'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-6973948451069325324</id><published>2010-10-22T08:37:00.000+02:00</published><updated>2010-10-22T08:37:43.026+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><title type='text'>Dzień po</title><content type='html'>Efekt dnia poprzedniego, zwany dniem po... U la la la... Jednak jest... Czuję, że żyję, lekko nieskoordynowanie, ale to nic. Coffee...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TMEw_NbW6nI/AAAAAAAAA9w/jmTEue46PzA/s1600/coffe.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="251" nx="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TMEw_NbW6nI/AAAAAAAAA9w/jmTEue46PzA/s320/coffe.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-6973948451069325324?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/6973948451069325324/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=6973948451069325324&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/6973948451069325324'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/6973948451069325324'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2010/10/dzien-po.html' title='Dzień po'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TMEw_NbW6nI/AAAAAAAAA9w/jmTEue46PzA/s72-c/coffe.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-214526750980443220</id><published>2010-10-20T11:41:00.000+02:00</published><updated>2010-10-20T11:41:51.739+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kobieta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='związek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miłość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mężczyzna'/><title type='text'>Pokochałam poranki!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Do pokoju wkradła się lekka szarość jesiennego poranka… Skrawek zamglonego nieba jest ewidentnie senny. Nie zachęca do ruszenia w świat. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Wiem, że już czas wstać, wiem, ale nie mogę, po prostu nie jestem w stanie, jest mi zbyt dobrze, właśnie tu i teraz, jeszcze chwila, jeszcze kilka minut… Wtulam się w pościel, ale to nie jej miękkość trzyma mnie w swojej mocy… To Twoje ramię wokół talii, Twój spokojny oddech na karku… Z żalem się z nim rozstaję… Kolejny już raz. Teraz wiem, jestem pewna, że właśnie tego chcę. Jeszcze rok temu nie śmiałabym marzyć o takim spokoju, o takiej miłości, a teraz nie mogę się nacieszyć. Ale sza… Cicho sza, bo zazdrość ludzka zatruwa, zazdrość sączy jad… Cicho więc, cicho serce moje, ciesz się tam w środku, wybijaj wesoły rytm, ale pozwól mi zamknąć tą radość w bezpiecznej, wolnej od złych spojrzeń przestrzeni, gdzie będzie rosła w siłę.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Powietrze jest ostre, nocny przymrozek jeszcze w nim wiruje. Lepka mgła próbuje wśliznąć się pod szalik… Nie czuję chłodu, stawiam kroki tuż tuż nad ziemią… Łapię się na tym, że nucę pod nosem, wariatka! … Tak się czuję… wiosennie w samym środku jesieni. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-214526750980443220?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/214526750980443220/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=214526750980443220&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/214526750980443220'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/214526750980443220'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2010/10/pokochaam-poranki.html' title='Pokochałam poranki!'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-4584574489692546628</id><published>2010-10-12T15:08:00.004+02:00</published><updated>2010-10-12T15:12:40.800+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='społeczeństwo'/><title type='text'>ludzi trzeba się bać</title><content type='html'>&lt;span data-jsid="text"&gt;Cytuję moją kojową, bo zdanie jest konkretne i prawdzowiwe:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span data-jsid="text"&gt;- To tak jak żul z nożem w autobusie w Rydze, który powiedział mi: "&lt;span style="color: #8e7cc3;"&gt;NIE BÓJ SIĘ NOŻA. LUDZI TRZEBA SIĘ BAĆ&lt;/span&gt;".&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-4584574489692546628?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/4584574489692546628/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=4584574489692546628&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/4584574489692546628'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/4584574489692546628'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2010/10/ludzi-trzeba-sie-bac.html' title='ludzi trzeba się bać'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-6876966711359052863</id><published>2010-10-12T11:27:00.002+02:00</published><updated>2010-10-12T11:27:52.163+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='uczucia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kobieta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='związek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sen'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miłość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mężczyzna'/><title type='text'>Raj</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Naprawdę nie mam pojęcia w jaki sposób jestem zdolna do tego by z własnej woli opuścić raj. By wymknąć się z tych szczególnie miłych objęć, uwolnić spod tych upragnionych dłoni, by wciąż osnuta naszym wspólnym snem wstać rano… Chyba tylko dzięki temu, że wiem, o tym, że wrócimy tam razem.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-6876966711359052863?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/6876966711359052863/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=6876966711359052863&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/6876966711359052863'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/6876966711359052863'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2010/10/raj.html' title='Raj'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-4653758010320577891</id><published>2010-10-12T08:51:00.003+02:00</published><updated>2010-10-12T11:28:22.889+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='społeczeństwo'/><title type='text'>Autobusowe City Story</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Jechałam sobie niedawno autobusem, ot tak, zwyczajnie, w środku dnia. Ludzi było sporo, ale nie jakoś przesadnie dużo, więc nawet trafiłam siedzącą miejscówkę. Jadę sobie jadę, a że nie zabrałam słuchawek, to słuchałam kakofonii dźwięków wydawanej przez autobus, swoją drogą brzmiał jakby w połowie dnia miał już dość i narzekał, że zaraz ostentacyjnie rozpadnie się na środku skrzyżowania. Stwierdziłam, że dłuższe wsłuchiwanie się w mechaniczne jęki może mi uszkodzić słuch, więc przestroiłam się na inny kanał. Ja wiem, wiem, podsłuchiwanie to brzydka rzecz, ale jak osoby obok rozmawiają głośno i wyraźnie, nie kryjąc się z tematem, to to chyba zbrodnia nie jest, nie? W każdym razie wciągnęła mnie ta historia. Rzecz była o walce o przestrzeń życiową. Mianowicie, na jakimś osiedlu trwa zażarty spór właścicieli samochodów z mieszkańcami bloku pod którym parkują W okolicy podobno nie ma parkingów i każdy skrawek terenu nadający się do pozostawienia samochodu jest cenny. Znam ja takie zakątki, znam, toczą się tam dosłownie wojny podjazdowe. Tutaj miejsce się znalazło, pod blokiem, tyle, że mieszkańcy tegoż budynku (a założę się, że są wśród nich także kierowcy zaparkowanych aut) zaprotestowali. Jako, że cywilizowane negocjacje nie dały rezultatu pomysłowe osóbki zaprotestowały w oryginalny sposób. Zawiązał się prawdziwy ruch oporu, podwórkowa mafia wkroczyła do akcji… I tak na karoserii zaparkowanych aut lądują ponoć różne odpadki, jakiś pomysłowy człeczyna lał z okna rozpuszczalnik, a zawzięta babcia, niczym prawdziwy ninja robiła nocne wypady z kluczem w ręku i rysowała karoserię… Zgroza… nie wiem niestety co na to kierowcy, czy ubezpieczenie pokrywa chuligańskie szkody i czy opłaca się je zgłaszać. Tak, czy inaczej zniszczenie mienia przekraczające wysokość kilkuset złotych powinno być jak na mój rozum zgłoszone na policji… No dobra, dobra, wiem w jakim kraju żyję, wiem, że sąsiedzkie porachunki, jakie by nie były, to sprawa na tyle skomplikowana,&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;że jej rozwiązanie lepiej zostawić lokalnej społeczności. W każdym razie podróż minęła mi szybko. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-4653758010320577891?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/4653758010320577891/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=4653758010320577891&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/4653758010320577891'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/4653758010320577891'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2010/10/autobusowe-city-story.html' title='Autobusowe City Story'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-7035556540893012969</id><published>2010-10-08T11:54:00.002+02:00</published><updated>2010-10-08T12:06:09.765+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mama'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miłość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rodzina'/><title type='text'>Mamma Mia!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Najwyższy czas żebym poświęciła trochę czasu i miejsca swojej Mamie. Pisałam już wieki temu o mojej relacji z Tatą, która choć specyficzna jest bardzo silna, pora na Mamę. Piszę na ten temat, bo nie raz i nie dwa przekonałam się, że mam to szczęście, ten dar od losu, ten skarb, Rodzinę. Ludzi, którzy zawsze będą stali po mojej stronie, kochali i wspierali. To jest naprawdę bezcenne. Nie ma na to słów, nie sposób wyrazić jaka to więź. Nie uważam siebie za uzależnioną od rodziców. Oni sami czasem bąkają, że trzymam się z dala. Wiem jednak, że są, kocham i pamiętam. Choć czasem chciałabym zniknąć... to zawsze też chcę wracać... To największy skarb, Rodzina, kto tego nie docenia jest ułomny emocjonalnie i duchowo, współczuję takiej osobie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ja i moja Mama. Ciężko nas opisać. Jesteśmy bardzo różne, mamy raczej odmienne charaktery. Bardzo wiele razy słyszałam w naszych utarczkach, że ze mnie "drugi tatuńcio". Coś w tym jest, choć z wiekiem widzę u siebie coraz więcej cech Mamy. Jest wspaniałą kobietą, zadbaną, pewną siebie i wierną watrościom jakie wyznaje. W wielu sprawach mi imponuje, choć o tym nie wie, naprawdę ją podziwiam. Bywa jednak despotyczna i lubi pociągać za sznureczki. Wszyscy o tym wiemy, wszyscy to czujemy, czasem się z tych sznureczków urywamy, a czasem wygodniej jest się dać poprowadzić. Mimo to naprawdę ją kocham, wszyscy ją kochamy, naszego Generała. Wszystko zorganizuje, zaplanuje, ustali, uporządkuje, obliczy, oszacuje, ogarnie. Mistrzyni ładu i wypisz wymaluj zodiakalna panna. Poważnie, to cała moja Mama. Taki szef jest potrzebny każdej rodzinie. Co prawna umknęłam spod jej zwierzchnictwa, jednak trudno nie słuchać doświadczonej i mądrej osoby. Nawet jeśli mam inne zdanie,to doświadczyłam już, że czasem warto wysłuchać innej opinii i rozważyć podpowiadane rozwiązanie. Choć ciężko mi to idzie, przyznaję.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Moja Musia (nie ma "a", bo ma tak być, właśnie Musia) jest bardzo szczególna. Jak każda mama zamartwia się, zawsze i o wszystko, szczególnie o mnie, brata i szystkich innych członków rodziny. Czasem słusznie, częściej zupełnie niepotrzbnie. Taka jest. Lubi wiedzieć co u kogo słychać i choć czasami zadręcza tą sawoją inwigilacją, to ma też spokojne dni. Jak mi przez cały dzień telefon nie zadzwoni choć raz, to zaczynam się niepokoić.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Musia moja może naprawdę całymi godzinami łazić po sklepach i niezmordowanie buszować po regałach, ja idę po konkretną rzecz i nie szukam innych okazji. Długi shopping mnie męczy, Mamę nakręca. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Co bym o niej nie pisała, prawdą jest, że nawet jak się ścinamy, nawet jak się wściekam i mam dość, to zawsze mogę na niej polegać. Jesteśmy bardzo blisko, choć cenię sobie niezależność, to wiem, że zawsze mogę na nią liczyć. No i w ciężkich chwilach, w chorobie, kto zadba o mnie tak jak Mama? Nikt.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie wyobrażam sobie życia bez niej. Przerażeniem napawa mnie myśl, że może jej kiedyś zabraknąć, mojego serca, mojej niezmordowanej opiekunki, pocieszycielki, mojego anioła. Matki to właśnie anioły, które czuwają nad swymi dziećmi aż do ostatniego tchu. Kocham Cię Mamo! Jeszcze nie raz będę o tym pisała.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-7035556540893012969?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/7035556540893012969/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=7035556540893012969&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/7035556540893012969'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/7035556540893012969'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2010/10/mamma-mia.html' title='Mamma Mia!'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-8778588360457982288</id><published>2010-10-07T22:35:00.000+02:00</published><updated>2010-10-07T22:35:51.424+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kobieta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='związek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miłość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mężczyzna'/><title type='text'>Blisko</title><content type='html'>Blisko, bliziutko, na wyciągnięcie ręki. Jesteś tutaj i samo to jest piękne, czuję ciepło u boku, nie może być lepiej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-8778588360457982288?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/8778588360457982288/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=8778588360457982288&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/8778588360457982288'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/8778588360457982288'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2010/10/blisko.html' title='Blisko'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-2735803350365842914</id><published>2010-10-07T22:21:00.001+02:00</published><updated>2010-10-07T22:22:13.543+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='społeczeństwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przyjaźń'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='związek'/><title type='text'>Cztery godziny</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cztery godziny. Tylko tyle. Cztery godziny, 240 minut... Jako dorosła, pracująca osoba mniej więcej tyle masz czasu by żyć. Cztery godziny... To niewiele prawda? Bo statystycznie rzecz biorąc:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;8 godzin snu, to z tego co wiem, najlepsza dawka dla organizmu,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;8 godzin spędzasz w pracy,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 godziny czasy spędzasz na dojazdach,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 godziny poświęcasz na inne życiowe czynności, jak jedzenie, jego przygotowanie, higienę, toaletę... Liczę tak bez pośpiechu, średnio...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;8+8+2+2= 20... Czyli zostają nam 4 godziny względnego luzu, czasu dla siebie... O ile łapiemy się w tą statystykę, o ile nie pracujemy dłużej, nie dojeżdżamy dalej, o ile nasz organizm jest w stanie funkcjonować z mniejszą dawką regenerującego snu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cztery godziny. W tym czasie każdy stara się zmieścić swoje życie osobiste, rodzinę, przyjaciół, bo bez nich życie jest puste. Nierzadko należy w ciągu tych paru godzin zadbać też o dom, o samochód, o zdrowie, o całą masę różnych potrzebnych do życia rzeczy... A jeszcze dobrze by było znaleźć czas na to by odpocząć, zastanowić się nad życiem, swoimi planami, celami...I to wszystko w tych czterech nędznych godzinach. Życie w pigułce. Sen wariata. Więcej czasu spędzasz w pracy, z obcymi ludźmi, niż z najbliższymi... &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cztery godziny to cholernie mało. Więc co? Więc zaginamy czas, wyciskamy go tyle ile możemy... Zarywamy sen, zaniedbujemy niektóre sprawy, by mieć czas na inne. Wybieramy, oby świadomie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cztery godziny - żyj mądrze...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdyby nie weekendy nie żyłabym. Bo i tak nie zdążę ze wszystkim. Otwieram oczy i wybieram. Oby słusznie.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-2735803350365842914?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/2735803350365842914/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=2735803350365842914&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/2735803350365842914'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/2735803350365842914'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2010/10/cztery-godziny.html' title='Cztery godziny'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-1261902660290800514</id><published>2010-09-27T10:45:00.001+02:00</published><updated>2011-01-25T10:14:35.972+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='emocje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='uczucia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='związek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='AZS'/><title type='text'>do przodu</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;No dobra, przyznam szczerze, że ostatnie smuteczki jakie zawitały na bloga były spowodowane tyleż moim nastrojem, co po prostu fatalnym stanem zdrowia, a jak to w AZS bywa za&amp;nbsp;nawrotem krok w krok idzie depresja, ale mnie tylko musnęła ta siła nieczysta.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Moje nastawienie całkowicie zmienił weekend spędzony u boku człowieka, który na zbytnie rozczulanie się nad sobą po prostu mi nie pozwala. Nie żeby nie docenił powagi sytuacji, ale ta siła spokoju i pewność podziałała na mnie jak prozac i relanium w jednym. Ot, potęga miłości!&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Za co niniejszym dziękuję.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Teraz zaś oddalę się brać za łeb kosmiczny problem jakim raczono mnie wbrew woli obarczyć…&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-1261902660290800514?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/1261902660290800514/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=1261902660290800514&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/1261902660290800514'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/1261902660290800514'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2010/09/do-przodu.html' title='do przodu'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-4307068649581120629</id><published>2010-09-24T16:44:00.000+02:00</published><updated>2010-09-24T16:44:41.272+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='atopowe zapalenie skóry'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='alergia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='emocje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='uczucia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='uczulenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='AZS'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='atopia'/><title type='text'>niewiara</title><content type='html'>W takie dni jak ten, nie wierzę w siebie, nie wierzę w Ciebie, nie wierzę w świat, w nikogo i w nic... W takie dni jak ten jest tylko ból i gorycz. W takie dni jak ten żal pęta mi boleśnie skrzydła nie pozwalając na najmniejszy ruch. &lt;br /&gt;I nic z tego, że świeci słońce, że złota, wytęskniona jesień oblewa wszystko życzliwym ciepłem. Ja czuję tylko cierń, ja widzę tylko cień, ja czuję tylko gniew i strach. Ja marzę tylko o tym by nie być...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-4307068649581120629?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/4307068649581120629/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=4307068649581120629&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/4307068649581120629'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/4307068649581120629'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2010/09/niewiara.html' title='niewiara'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-969912501576551187</id><published>2010-09-23T12:27:00.000+02:00</published><updated>2010-09-23T12:27:52.293+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='społeczeństwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kobieta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mężczyzna'/><title type='text'>Kim będziesz, kim być musisz?</title><content type='html'>Rzeczywistość w jakiej przyjdzie nam żyć kształtuje nas lepiej niż jakakolwiek szkoła. Jak o tym myślę, to z wykształcenia jestem prawnikiem, całe szczęście, bo nieznajomość prawa szkodzi, nawet zwykły obywatel, nawet ten bez matury, szaraczek z dołu "drabiny społecznej" nie może tłumaczyć się nieznajomością prawa. Prawo obowiązujące w naszym Państwie dotyczy każdego, nawet tego kto nigdy w życiu o danym przepisie nie słyszał. Osobiście uważam, że to niesprawiedliwe, bo nawet wykształcony prawnik nie jest w stanie opanować wszystkich obowiązujących przepisów z wszystkich gałęzi prawa. A co dopiero zwykły człwoiek, który nawet nie wie w którym kodeksie szukać odpowiednich zapisów, a jesli nawet, to ich po prostu nie rozumie. Stąd uważam, że nieznajomość prawa powinna być w jakimś stopniu czynnikiem łagodzącym. Fakt, że wówczas każdy by się nią zasłaniał, ale czystą abstrakcją jet wymagać od każdego Polaka tego samego czego od absolwenta wydziału prawa.&lt;br /&gt;To niestety nie jedyna dziedzina wiedzy niezbędna do życia przeciętnemu człowiekowi. Równie powszechnie obowiązująca jest wiedza z zakresu medycyny.&amp;nbsp; Nie zliczę ile razy lekarz się mnie pytał "co Pani jest?", a jak z rozbrajającą szczerością odpowiadałam, że "nie wiem, nie skończyłam medycyny", to robił głupią minę. Niejednokrotnie zdarzyło mi się niestety poszukiwać diagnozy na własną rękę i co ciekawe dość trafnie celować.&lt;br /&gt;Ponad pół roku temu miałam taką dziwną wysypkę w okolicy nerek. Przestraszyłam się, że to półpasiec, ale, że zaczęło samo ustępować i nic poza wysypką się nie działo lekarz powiedział mi tylko, że jak zacznie mnie to boleć, mam przyjść po heviran... Pół roku później wywaliła mi opryszczka... Po drodze coś po mnie latało i myślę, że to był cały czas ten sam wirus, niezdiagnozowany i zignorowany był wyciszany tylko przez leki na AZS. W końcu wybuchł, a z konsekwencjami pośrednio borykam się do dziś.&lt;br /&gt;Nie pamiętam też, by którykolwiek lekarz przepisując mi antybiotyk zapytał, bądź wspomniał o antykoncepcji. Gdyby nie to, że sama z siebie wiem, że antybiotyk niweluje działanie "pigułki", pewnie chodziłabym już z brzuszkiem. Cóż, a może to utajniony element polityki prorodzinnej? &lt;br /&gt;Dorzucę jeszcze przykład od znajomej chorej na cukrzycę. Za każdym razem kiedy np. się przeziębi, mimo, że mówi o tym, że jest cukrzykiem, dostaje leki, w których na ulotkach jak byk stoi, że nie może ich stosować. Nie rozumiem, lekarze ich nie czytają, nie wiedzą co zapisują? Paranoja.&lt;br /&gt;Kwestę wizyty u specjalisty dziś odpuszczę, nie chcę się stresować. Każdy kto leczył, czy próbował leczyć się państwowo - wie jaka to ciekawa, emocjonująca i niebezpieczna dyscyplina sportów ekstremalnych. &lt;br /&gt;Kim jeszcze musi być statystyczny polak? Prawnikiem, lekarzem? Odpuszczę na chwilę swoje marzenia o równouprawnieniu w dzieleniu się obowiązkami i podsumuję to ogólnie rzezc biorąc wedle płci.&lt;br /&gt;Każdy mężczyzna obowiązkowo jest złotą rączką, czyli mechanikiem, hydraulikiem, elektrykiem, murarzem, malarzem, informatykiem i pewnie jeszcze nierzadko tatą, mężem, czy kochankiem, najlepiej by do tego jeszcze czasami stawał się też dla swojej kobiety księciem z bajki! Że już o psychiatrze nie wspomnę ;)&lt;br /&gt;Za to kobieta obowiązkowo jest kucharką, dietetyczką, sprzątaczką, kosmetyczką, manikiurzystką, fryzjerką, czasem szewcem i krawcową, nierzadko jubilerem, matką, nianią, żoną i kochanką, a poza tym musi mieć styl, urodę i klasę, czyli być po trosze damą i księżniczką. Naturalnie musi być również seksuologiem i dobrym znawcą męskiej oraz dziecięcej psychiki :)&lt;br /&gt;Ufff... To dopiero jest wszechstronne wykształcenie!!! Bez tego niestety nie da się w naszym pięknym kraju żyć, bo przeciętnego obywatela po prostu na co dzień nie stać na usłkugi wyżej wymienionych fachowców. &lt;br /&gt;Jesteśmy genialnym narodem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-969912501576551187?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/969912501576551187/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=969912501576551187&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/969912501576551187'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/969912501576551187'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2010/09/kim-bedziesz-kim-byc-musisz.html' title='Kim będziesz, kim być musisz?'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-7539631329863548129</id><published>2010-09-22T12:08:00.003+02:00</published><updated>2010-09-22T12:09:18.295+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='społeczeństwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='świat'/><title type='text'>Półświatek świata</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;Półświatek, z czym Ci się kojarzy? Mnie, z czającymi się w ciemnych i brudnych zaułkach podejrzanymi typami, z mrocznymi salami konferencyjnymi, dusznymi klubami, anonimowymi klinikami… Z przestępcami, drobnymi złodziejami, kieszonkowcami, chuliganami, dilerami, narkomanami, wandalami, kibolami, lekarzami wykonującymi nielegalne zabiegi, stręczycielami i prostytutkami. Ochroną i windykatorami, a nie, wróć, przepraszam, jeśli kogoś uraziłam, to już legalny, opodatkowany proceder jest. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;Wydawałoby się, że ta mroczna strona życia nie dotyczy Nas, praworządnych obywateli, pracujących, płacących podatki, starających się unikać kontaktu ze wszystkim co mogłoby skazić nasz&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;świetlisty wizerunek. Zamykamy oczy na zło, zamykamy uszy na zło, zamykamy usta na zło. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;Gdy podejrzany typ wyrwie starszej pani torebkę i zacznie uciekać, zareagujesz? Gdy grupa kiboli kopie leżącego, zareagujesz? Gdy pijany chuligan bije swoją dziewczynę, zareagujesz? Gry chłystek z nożem straszy kogoś w autobusie, zareagujesz? Gdy ćpun podejdzie z brudną strzykawką i poprosi o Twój telefon, zareagujesz? Gdy kobieta ewidentnie handlująca własnym ciałem słania się na nogach na ulicy, zareagujesz? Tak, odwrócisz wzrok, wtopisz go w ziemię, usuniesz się, staniesz niewidzialny… Czy robiąc to nie wtapiasz się w świat mroku? Przyzwalasz, by trwał, by istniał blisko ciebie. Pozwalasz, bo się boisz i na tym lęku właśnie bazuje całe zło. Lękiem się karmi, na lęku rośnie i na lęku rozkwita. „Nie zareaguję, bo jeszcze mi się dostanie, mam samochód, dom, dzieci, nie chcę narażać się na szkody fizyczne, psychiczne, ani materialne”. No pewnie. Ale gdybyś Ty był ofiarą, to nie bolałaby Cię totalna ignorancja ze strony wszystkich ludzi wokół? Gdyby zareagowała jedna, choć jedna osoba, może odważyłaby się i następna, i jeszcze jedna, a to już grupa, to już siła, to już przewaga, lęk zmieni kierunek, dopadnie oprawcę. Ale do tego trzeba wielkiej odwagi, uporu i konsekwencji.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;Piszę o tym, piszę śmiało, bo mimo, że jestem kobietą to zdarzyło mi się interweniować. Na tyle na ile jestem w stanie, mądrze, więc bezpiecznie. Co mnie kosztuje telefon na Policję, czy Straż Miejską? Fakt, często ciężko się dodzwonić, ale warto, zawsze. Wiem, że banda chuliganów, kiboli, która na moich oczach skatowała chłopaka została po godzinie od zgłoszenia zapakowana do policyjnej furgonetki. Będą notowani, kolejne wybryki mogą zaprowadzić ich za kratki. Wiem, że samochód, który miał otwarte drzwi został zabezpieczony, a jego właściciel poinformowany. Wiem, że na kolanach mojej przyjaciółki zmarł człowiek, ofiara wypadku, w całym zbiegowisku gapiów ona jedna szukała pomocy, dzwoniła na pogotowie, policję, zatrzymała samochód firmy ochroniarskiej. Nie udało się jej ocalić życia, ale jakaś dusza została ocalona, mam nadzieję, że w ostatniej chwili czując obok siebie jakąkolwiek pomoc i ludzkie współczucie odeszła spokojnie. Warto być człowiekiem… Bo mrok nas zalewa…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;I jeszcze jedno. Nie znam, naprawdę nie znam kobiety, która szukając pracy nie natknęłaby się na niedwuznaczną propozycję. Sesji zdjęciowej, gry w filmie, czy pracy w agencji. Propozycje padały błyskawicznie, nawet bez upublicznienia jakiegokolwiek zdjęcia. Nie ważne ile masz lat, czy jak wyglądasz, ważne, że jesteś kobietą, być może na tyle zdesperowaną by chwycić się brzytwy i pójść na dno. Bo gdy już raz zejdziesz na „ścieżkę mroku”, to zawsze będzie Cię prześladować. Wierzę w to całym sercem i tym bardziej staram się trzymać swoich zasad. Zaś półświatek, moim zdaniem, wcale nie jest połowiczny, jest bardziej światowy niż kiedykolwiek odważymy się przyznać. To my żyjemy w kruchych, szklanych kulach, oddzieleni od rzeczywistości własnym wyobrażeniem o niej… &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-7539631329863548129?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/7539631329863548129/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=7539631329863548129&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/7539631329863548129'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/7539631329863548129'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2010/09/poswiatek-swiata.html' title='Półświatek świata'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-9215534312644683513</id><published>2010-09-15T19:16:00.000+02:00</published><updated>2010-09-15T19:16:29.854+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróż'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='związek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miłość'/><title type='text'>Powroty</title><content type='html'>Wyobraź sobie, że wracasz z podróży, jest bardzo gorąco, duszno, środek upalnego lata. Jest wczesne popołudnie, jedziesz pociągiem bez żadnej klimatyzacji. Towarzyszy Ci grono dobrych znajomych i prawdopodobnie tylko dlatego nie koczujesz na korytarzu. Niemniej macie sporo bagażu, jesteście po wyczerpującym przedpołudniu, szorowanie pokładu jachtu, pakowanie i przenoszenie rzeczy, sprint na pociąg, włażenie do przedziału oknem i podawanie wszystkich gratów, toreb, plecaków, prowiantu, gitary... Jedziesz kilka godzin dłużej niż planowaliście. Jesteś zmęczony, jest Ci gorąco i marzysz o kąpieli.&lt;br /&gt;A na stacji... Wita Cię ukochana osoba, zabiera do domu, gdzie szukuje jedno z Twoich ulubionych dań, podczas, gdy Ty wylegujesz się w kąpieli. Ledwie wychodzisz z łazienki, a tu już czeka pyszna kolacja, Wasze ulubione wino i naprawdę stęsknione ramiona.&lt;br /&gt;Czy może być lepszy powrót do domu? Dla takich chwil warto chwilę potęsknić. Wiem, bo przeżyłam taki wyjątkowy wieczór i na samą myśl o nim uśmiecham się do siebie.&lt;br /&gt;Dziękuję kochanie!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-9215534312644683513?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/9215534312644683513/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=9215534312644683513&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/9215534312644683513'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/9215534312644683513'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2010/09/powroty.html' title='Powroty'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-6730203528930037586</id><published>2010-09-15T12:41:00.002+02:00</published><updated>2010-09-15T12:41:44.237+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='emocje'/><title type='text'>Gorzkie żale</title><content type='html'>Uwaga wylewam gorzkie żale! Kto nie chce sobie psuć humoru, tudzież utaplać się w potoku gniewnych myśli, niech nie czyta. Jestem zła, choć zła, to mało powiedziane. Po prostu aż mi coś takiego obrzydliwie śliskiego i lodowato zimnego wpełzło w serce. Wściekam się kompletnie bez sensu, bo na ludzką głupotę, a na to nie ma lekarstwa. &lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Wściekam się na bezsensowne marnotrawienie środków finansowych, które można by przeznaczyć na jakikolwiek dobroczynny cel, naprawdę znacznie go wspierając, wściekam się na nieużytych i pozbawionych umiejętności logicznego myślenia, utrudniających życie petentom, bezmyślnych biurokratów i na pozbawionych asertywności niektórych siedzących wyżej. Pewnie jutro znów się we mnie coś zagotuje z okazji wizyty w przybytku będącym rzekomo instytucją służby zdrowia. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Boże daj mi cierpliwość, ale nie dawaj mi siły… wiesz dlaczego.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-6730203528930037586?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/6730203528930037586/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=6730203528930037586&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/6730203528930037586'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/6730203528930037586'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2010/09/gorzkie-zale.html' title='Gorzkie żale'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-505708592609304710</id><published>2010-09-14T21:02:00.000+02:00</published><updated>2010-09-14T21:02:20.582+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='emocje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><title type='text'>Kręgi</title><content type='html'>Życie zatoczyło kolejny krąg... Jest jak spirala, po której krążymy wspinając się wyżej i wyżej, powtarzając te same kroki, z tym, że na innym poziomie.&lt;br /&gt;Kolejny raz siedzę w pokoju,w którym echo uderzanych przeze mnie klawiszy brzęczy po pustych, dosłownie pustych ścianach i niesie się dalej, dalej, dalej. Aż korci, żeby napisać, że jest cicho. Nic bardziej mylnego. Za oknem koła samochodów rozbryzgują po asfalcie strugi deszczu, słyszę strzępki głosów ekipy transportowej pakującej moje stare meble i pomiaukiwanie podirytowanego całym bałaganem kocura.. Słyszę też bardzo wyraźnie burzę, która tętni mi we krwi, gra we mnie,czuję mieszaninę smutku i tęsknoty za tym co minione, ekscytacji, niepewności i niepohamowanej ciekawości spowodowanej tym co nadchodzi... Czuję też ogromne zmęczenie i chęć by zapaść się już w miękką i ciepłą kołdrę snów. Tak na kilka dni. Nie jestem jednak przekonana, czy po takich emocjach usnę snem sprawiedliwego. Chyba zbyt wiele myśli tętni mi w głowie, by wyciszyć je przymknięciem powiek. Cóż, zobaczymy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-505708592609304710?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/505708592609304710/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=505708592609304710&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/505708592609304710'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/505708592609304710'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2010/09/kregi.html' title='Kręgi'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-5121499937979395966</id><published>2010-09-12T22:03:00.000+02:00</published><updated>2010-09-12T22:03:29.652+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='uczucia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kobieta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='związek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miłość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mężczyzna'/><title type='text'>Wielobarwne życie...</title><content type='html'>Mój dom to moja twierdza, to brzmi tak zimno, tak pusto, przytłaczająco... Dom i mój azyl, to jakby się chciało uciec i odizolować... To nie tak. Mój dom to rajski ogród... Jest coraz piękniejszy, coraz bardziej żywy... czekam tylko na jedną jedyną osobę, dzięki której będzie pełny. Jeszcze kilka chwil, tylko kilka chwil... długich jak wieczność.&lt;br /&gt;Z każdym mijającym dniem czuję, że jestem gotowa współtworzyć ten dom po raz pierwszy świadomie i w pełni. Bez przymusu, bez udawania, bez zbędnych rytuałów. Po prostu będąc sobą i będąc szczęśliwa. Wśród barw, zapachów, smaku. Wśród uśmiechów właśnie tych ust i spojrzeń właśnie tych oczu. Wtulona właśnie w niego przed zaśnięciem...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-5121499937979395966?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/5121499937979395966/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=5121499937979395966&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/5121499937979395966'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/5121499937979395966'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2010/09/wielobarwne-zycie.html' title='Wielobarwne życie...'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-3400176638843036810</id><published>2010-09-09T09:08:00.003+02:00</published><updated>2010-11-29T11:34:09.748+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kot'/><title type='text'>Kocie opowieści: "Nie będę tego jadł"</title><content type='html'>Kocie apetyty bywają jak wiadomo różne. Słyszałam o kocich niejadkach i o kocich tłuściochach, mój osobisty kotołak plasuje się raczej w tej dobrze odżywionej grupie. Poza tym, że jest naprawdę dużym kocurem (stąd pseudonim) , ma puchate, pręgowane futro z gęstym podszerstkiem i długim włosem, co jeszcze potęguje efekt wielkości zwierzaka. Na świat zerka migdałowymi, czujnymi ślepiami w kolorze oliwki i dumnie stroszy kilkunasto centymetrowej długości wibrysy (dla laika – wąsy). Niemniej uczciwie powiem, że brzuszek, niestety też ma. &lt;br /&gt;Kotołak mój zjeść lubi, ma swoje ukochane smakołyki, na pierwszym miejscu jest surowe mięso z kurczaka, na drugim mleko chude, na trzecim papryka czerwona na równi z pomidorem. Nie znam drugiego kota, który mając okazję „ukraść” coś z talerza przedkłada plasterek pomidorka nad świeżą szynkę, mój owszem. Poza tym kotołak robi za tester wszelkich wędlin, połową wzgardza, zatem skupiam się na tych, które pałaszuje ze smakiem. Kotołak mój przez wiele swych kocięcych lat nie jadał mokrej karmy. Za nic na świecie. Ostatecznie zlizywał sos lub galaretkę z tych podejrzanych kawałków. Mimo tej niechęci co jakiś czas kupowałam saszetkę testując, czy może to mu zasmakuje i udało się wyłowić kilka takich produktów. Niemniej sucha karma jest podstawą żywienia mojego zwierzaka. Szanowny kot zazwyczaj nie grymasi przy tych kocich chrupkach, ale dosłownie dwa razy zdarzyło mu się odmówić jedzenia. Pierwszą trefną karmę kupiłam w budce dla zwierzaków. Kot mój nawet nie chciał jej powąchać, dwa dni nie jadł i wył o cokolwiek innego. Pękłam. Zmieniłam karmę, a niechciane jedzonko zawiozłam na działkę, gdzie wszystkożernych kocich dzikusów jest kilka. Są w stanie pochłonąć wszystko i w każdej ilości. Poza tą karmą. Nią nawet bezdomne wychudzone koty pogardziły. Coś musiało być bardzo nie tak. Po raz drugi kotołak zastrajkował wczoraj. OK., przyznaję kupiłam byle tanie coś i znów muszę wysłuchiwać potępieńczego „miauuuuu” przy lodówce. W akcie desperacji kotołak pożarł całą nałożoną porcję mokrej karmy. Czeka mnie zatem kolejna wycieczka po kocią karmę. Mam nadzieję, że na tym kocie fochy się skończą. Miau.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-3400176638843036810?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/3400176638843036810/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=3400176638843036810&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/3400176638843036810'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/3400176638843036810'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2010/09/nie-bede-tego-jad.html' title='Kocie opowieści: &quot;Nie będę tego jadł&quot;'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-4110819413705653834</id><published>2010-09-07T20:19:00.001+02:00</published><updated>2010-09-07T20:25:37.019+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przyjaźń'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kobieta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='związek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miłość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mężczyzna'/><title type='text'>czy czujesz czasm co czuję ja</title><content type='html'>&lt;meta content="text/html; charset=utf-8" http-equiv="Content-Type"&gt;&lt;/meta&gt;&lt;meta content="Word.Document" name="ProgId"&gt;&lt;/meta&gt;&lt;meta content="Microsoft Word 11" name="Generator"&gt;&lt;/meta&gt;&lt;meta content="Microsoft Word 11" name="Originator"&gt;&lt;/meta&gt;&lt;link href="file:///C:%5CUsers%5CJoanna%5CAppData%5CLocal%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml" rel="File-List"&gt;&lt;/link&gt;&lt;style&gt;&lt;!-- /* Style Definitions */ p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal	{mso-style-parent:"";	margin:0cm;	margin-bottom:.0001pt;	mso-pagination:widow-orphan;	font-size:12.0pt;	font-family:"Times New Roman";	mso-fareast-font-family:"Times New Roman";}@page Section1	{size:612.0pt 792.0pt;	margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt;	mso-header-margin:35.4pt;	mso-footer-margin:35.4pt;	mso-paper-source:0;}div.Section1	{page:Section1;}--&gt;&lt;/style&gt;  &lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;"Nie wiemy nic o sobie prócz wyrzuconych słów"&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&amp;nbsp;Bo siedzimy oddzieleni od siebie pancernymi szybami monitorów, bezpieczni za szklanymi tarczami, bez zapachu, bez dotyku, bez smaku, bez życia wypełniamy ekran literami. Niespiesznie klecimy zdania, po prostu, wypadają nam słowa spod rąk, mniej i bardziej ważne… Coraz bardziej przezroczyste, jak szkło…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;„Nie wiem co ty masz w głowie i nic nie zmieni się już”&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Nie zmieni się nic, dopóki nie zajrzę w Twoje oczy. Nie wiem co Ty masz w głowie, jeśli nie wkradnę się w świat myśli, bądź nie dostanę do nich dostępu od Ciebie.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;„Jak dookoła ludzie czekający na cud”&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Tak i ja czekam, czekam na cud połączenia, jedności i miłości. To jest cała paranormalna strona wszelkich wierzeń, czekanie na ten jeden jedyny cud. Na życie, na miłość, na pełnię.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;„Z głowami w chmurach myślą wciąż o sobie”&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Jak każdy, ja, czy Ty… Bo tak naprawdę każdy z nas jest po trosze egoistą, czasem większym, czasem mniejszym. Jedne osoby są gotowe dużo z siebie dawać, a inne, przeciwnie, korzystać bez końca. Każdy pragnie być szczęśliwy. Nie uszczęśliwiać tą drugą osobę, tak uczciwie rzecz biorąc pragniemy być po prostu szczęśliwi. Z tym, że bez adrobiny altruizmu się po prostu nie da. Myślimy wciąż o sobie, a może o sobie nawzajem? Tak by było dobrze.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;„Pragną tylko słów”&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Słowa, słowa, słowa… Pisane, mówione, śpiewane. Słyszałam ich już wiele, prawdziwych i fałszywych, gojących i kojących, szrpiących i łamiących, pustych, dźwięcznych, matowych, cichych, strachliwych, wszelakich… i zawsze są to słowa. Czyny. Ach czyny! Okazywanie uczuć. Wielu o tym mówi, niewielu potrafi to zrobić. Dlatego pragniemy chociaż słów o tym co piękne, wymarzone, wytęsknione… Niczego więcej nie ośmielamy się pragnąć? Zależy kto.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;„Teraz ci coś powiem i nie zrozum mnie źle”&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Bo czytać te słowa może moja przyjaciółka, przyjaciel, znajomi, obce osoby, czy wreżcie mój ukochany. Każdy z czytelników chyba mógłby znaleźć tu jakiś odnośnik do siebie. A ja myślę o jednej osobie… ale sza! Nie zrozum mnie źle.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;„Tak długo to trwa”&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;To żeby umieć określić czego się pragnie. Długo trwa zdobywanie zaufania, pewności, miłości… Długo trwa podejmowanie pewnych kroków, czy decyzji, tych najpoważniejszych. W tym czasie wiele się dzieje, co jeszcze bardziej utrudnia odnalezienie siebie w tej sytuacji.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;A ja po prostu chcę wiedzieć:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;„Czy czujesz czasem co czuję ja&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Czy czujesz co czuję ja&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Czy myślisz czasem o tym co ja&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Czy czujesz co czuję ja&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Czy myślisz o tym co ja...”&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;???&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-4110819413705653834?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/4110819413705653834/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=4110819413705653834&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/4110819413705653834'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/4110819413705653834'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2010/09/czy-czujesz-czasm-co-czuje-ja.html' title='czy czujesz czasm co czuję ja'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-6115953565687036718</id><published>2010-08-31T22:33:00.000+02:00</published><updated>2010-08-31T22:33:16.947+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='uczucia'/><title type='text'>Szklana pogoda...</title><content type='html'>Szarówka... Tak, Lombard doskonale to ubrał w słowa, szklana pogoda, szklanka, bez humoru... Nie mam go ja, nie masz Ty, nie ma nikt. Brrrr, czuję jak chłód wgryza się we mnie do kości i dopiero gorące kakao i ciepły sweter jakoś go powoli topią. Nie lubię tak. Nie lubię takiej pogody smętnej i zimnej, bo wtedy z zakamarków nieświadomości wypełzają różne dziwaczne myśli. Koszmarki, lęki, takie małe wredne karykaturki emocji, kąsają, choć nic nie robią to męczą, najzwyczajniej w świecie męczą umysł niedorzecznymi wizjami. Bo czy ja wiem... czy ja chcę... rozstroiłam się... Fałszywy ton brzęczy jak komar przy uchu. Zdecydowanie potrzebna mi zmiana nastroju na cieplejszy.Wtedy cała szklana pogoda zniknie...&lt;br /&gt;"Może jeszcze raz się uda znów &lt;br /&gt;Przetrwać noc i doczołgać do rana"&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-6115953565687036718?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/6115953565687036718/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=6115953565687036718&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/6115953565687036718'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/6115953565687036718'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2010/08/szklana-pogoda.html' title='Szklana pogoda...'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4710686686747493069.post-7396662112412173937</id><published>2010-08-29T22:55:00.000+02:00</published><updated>2010-08-29T22:55:38.425+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dom'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zapach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kobieta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='związek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miłość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mężczyzna'/><title type='text'>na niebiesko...</title><content type='html'>Minęło zaledwie kilka godzin, a ja najzwyczajniej w świecie głupieję. Głupieję tu bez Ciebie. Tłukę się po ścianach, szerokim łukiem omijam puste łóżko, chociaż kusząco pachnie Tobą...&lt;br /&gt;Gapię się w ekrany i nie bardzo wiem po co, bo myśli migrują mi za Tobą. Niemniej weszło mi w krew śledzenie aukcji i choć ten pomysł z przestawianiem domu do góry nogami to kwintesencja szaleństwa, to czuję, że będę rozczarowana jeśli się nie ziści. Choć jakby nie było wiem, że i tak wymyślimy coś nienormalnego w razie czego.&lt;br /&gt;I tak dzień za dniem będę sobie pół przytomna w każdej wolnej chwili myśląc o niebieskich migdałach, ścianach, oczach, aż w końcu dom będzie znów pełen i znów będzie pięknie. Dobrze mi. Zwyczajnie fajnie - niech trwa.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4710686686747493069-7396662112412173937?l=joannasawicka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://joannasawicka.blogspot.com/feeds/7396662112412173937/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4710686686747493069&amp;postID=7396662112412173937&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/7396662112412173937'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4710686686747493069/posts/default/7396662112412173937'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://joannasawicka.blogspot.com/2010/08/na-niebiesko.html' title='na niebiesko...'/><author><name>Miss Admiral</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13980928816933595094</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_zFpHg5OAW5E/TS7yowrlKNI/AAAAAAAABv4/gGn8IbaTCZE/S220/J1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
